Wojna przeciw Polsce i okupacja
w pamięci
zbiorowej Niemców (fragment)
ANNA WOLFF-POWĘSKA
W ciągu minionych 70 lat pamięć Niemców o wojnie uległa głębokiej
metamorfozie. Nowa sytuacja nie oznacza bynajmniej, iż wiedza
i pamięć o agresji na Polskę i historii niemieckiej okupacji w Polsce
przestała antagonizować oba narody. Dla Polaków pluralizm
i demokratyzacja pamięci są zjawiskiem stosunkowo nowym.
Druga wojna światowa stanowi w dziejach polsko-niemieckich najgłębszą i najtrwalszą
cezurę, która naznaczyła wzajemne postrzeganie i określiła na dziesięciolecia relacje
między obu narodami. Polska, która najwcześniej padła ofiarą agresji hitlerowskich
Niemiec, jako pierwsza stawiła zbrojny opór, przeżyła najdłuższą okupację i poniosła
ogromne ofiary, miała prawo oczekiwać, iż zbrodnie zostaną ukarane, ich sprawca uzna
swą winę, a jej męczeństwo i heroizm zostaną przez świat dostrzeżone. Wiedza o całym
rozmiarze katastrofy miała stać się w oczekiwaniu ofiary podstawą edukacji i odnowy
narodu niemieckiego. Rozmijanie się oczekiwań Polski z postawą zdecydowanej
większości społeczeństwa niemieckiego i jej strategią kultury pamięci uniemożliwiało
wzajemne zrozumienie, stało się źródłem nieufności, a w konsekwencji prowadzić musiało
do konfliktów, obecnych do dziś w relacjach obu narodów.
Pamięć drugiej wojny, która w swym ludobójczym i rasistowskim charakterze wykraczała
poza dotychczasowe wyobrażenia konfliktów zbrojnych, stanowiła dla narodu
i państwa niemieckiego największe w dziejach wyzwanie. Jak po bezprzykładnej klęsce
i w obliczu oskarżenia świata o zbrodnie ludobójstwa wskrzesić poczucie własnej
wartości i stworzyć nową rzeczywistość? Toteż demokratyczna kultura nowych Niemiec
rodziła się na bazie milczenia. Odsuwanie winy, jej przyswajanie, lata wielkiego milczenia i namiętnych sporów, oskarżania się i politycznych skandali, amnestii i amnezji,
fałszowania historii i wyznawania prawdy, wszystko to stanowiło rozciągnięty w czasie
proces. W ciągu 70 lat, jakie minęły od wybuchu wojny, oraz 20 od obalenia muru
berlińskiego Niemcy jako wspólnota pamięci przeszli długą drogę. Czas ten wypełniły
głównie zmagania z sobą, z własną tożsamością. W pamięci tej nie ma poza Holocaustem
osobnych szuflad na gromadzenie krzywd zadanych poszczególnym narodom. Dotychczasowe
doświadczenie historyczne oraz nagromadzony materiał empiryczny pozwalają
bowiem potwierdzić tezę, iż pamięć koncentruje się zawsze wokół ofiary i własnej
krzywdy; bycie ofiarą pozwala na formułowanie oskarżeń i żądań wobec innych,
nade wszystko zaś: pozwala aspirować do bycia po stronie dobra. Niemcy nie stanowią
w tym względzie wyjątku. Integrowanie wokół nowego celu, jakim była budowa nowego
porządku demokratycznego i przywrócenie społeczeństwu sensu życia, wykluczało
pamięć o zbrodniach dokonanych na innych narodach. Historia dogoniła jednak Niemców.
Potrzeba było czasu i przeobrażeń społeczno-politycznych w Niemczech i w Europie,
by rozrachunek z przeszłością stał się integralnym elementem kultury politycznej
i trwałym wspornikiem kultury symbolicznej naszego zachodniego sąsiada.
1 września nie zaistniał w zbiorowej pamięci Niemców. Początek wojny zarejestrowany
w literaturze, kulturze, mediach niemieckich po 1945 roku wiązał się z agresją na ZSRR,
głównie zaś z klęską pod Stalingradem. W pamięci kulturowej utrwaliły się bowiem te
wydarzenia, które odebrano jako własną krzywdę. Obrazy literackie, a szczególnie filmowe
powielały wizerunek budzących powszechne współczucie jeńców niemieckich,
w łachmanach, z odmrożonymi kończynami, popędzanych przez „azjatyckich barbarzyńców”.
Badania nad zbiorową pamięcią wykazały niezbicie, iż jej przedmiotem staje
się zawsze tylko to, co z punktu widzenia teraźniejszych interesów i aktualnych celów
jest dostatecznie ważne i istotne. Kultura pamięci jest bowiem w wieloraki sposób
związana z polityką. Jako przedmiot sporów społecznych jest również ważnym instrumentem
i celem polityki. Polityka pamięci służy bowiem legitymizacji nowej rzeczywistości,
instytucji państwowych, zbiorowych wyobrażeń oraz działań. Kreuje tożsamość
i nadaje sens symbolicznemu światu znaczeń.
Więcej na łamach wrześniowego „Znaku”
Zamów numer