Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 NAPISZ DO REDAKCJI

 

WRZESIEŃ 2009, NUMER 652

Strona główna


 

ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE




Raport z utajonego miasta
(fragment)

MARCIN CIELECKI


Gunnar S. Paulsson,
Utajone miasto. Żydzi po aryjskiej stronie Warszawy (1940–1945)
Tłum. Elżbieta Olender-Dmowska
Znak, Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN, Kraków 2007


Były „trzy Warszawy”. Pierwsza to Warszawa właściwa, zaangażowana, heroiczna, walcząca albo rwąca się do walki. Jej liczebność oceniano na 25 procent ludności miasta. Znacznie większa, bo obejmująca aż 70 procent, była „Warszawa państwa Kowalskich” – bierna, pogrążona w stagnacji, za jedyne pragnienie mająca przeżycie wojny. I wreszcie trzecia, haniebna Warszawa, z populacją 5-procentową. Jej mieszkańcy odnaleźli się w nowej sytuacji, ich życie – towarzyskie, finansowe, a nawet kulinarne (w obfitującej w niedostatek stolicy!) – rozwijało się w najlepsze. Dla nich koniec wojny oznaczał koniec wszystkiego.

Jest rok 1942. Raport Delegatury Rządu na Kraj opisujący „trzy Warszawy” nie wspomina, że istnieje jedno jeszcze miasto. „Utajone”. Jego ulice to ludzie, jego adresy to pamięć, a ważne miejsca to nieraz łut szczęścia, choć znacznie częściej określona suma pieniędzy.

Wyobrażam sobie, że jedną z przyczyn napisania przez Gunnara S. Paulssona Utajonego miasta było postawienie sobie przezeń kilku pytań. Jedno mogło brzmieć tak: dlaczego w sterroryzowanej stolicy Polski ukrywało się 28 tysięcy Żydów, czyli więcej niż większość państw neutralnych przyjęła w ciągu całej wojny (dość wspomnieć Szwecję, która otworzyła granice tylko dla 9 tysięcy)? Następnie mogło paść takie oto pytanie: 28 tysięcy uciekinierów z getta w kraju, gdzie za pomoc Żydom groziła kara śmierci – dlaczego tak wielu? Zaś pytanie kolejne mogło przybrać taką oto formę: po aryjskiej stronie Warszawy przeżyło 11,5 tysiąca Żydów (z 28 tysięcy ukrywających się) – dlaczego tak niewielu? Uciekinierzy z getta zamieszkali w „utajonym mieście” – bez oficjalnych adresów, z fałszywą tożsamością. Miasto nie mogłoby funkcjonować bez siatki kontaktów, nici ludzkich powiązań, strzępów znajomości. „Utajone miasto” składało się z 28 tysięcy Żydów oraz 70–90 tysięcy Polaków, którzy im pomagali. W Warszawie przedokupacyjnej liczba ludności żydowskiej wynosiła około jednej czwartej mieszkańców miasta. W czasie wojny kontakty międzyludzkie, nawet po postawieniu muru, nie zanikły całkowicie. Każdy Żyd miał po aryjskiej stronie jakiegoś krewnego, przyjaciela, znajomego, współpracownika… Sytuację tę najlepiej opisuje stwierdzenie przywołane przez Paulssona: „każdy Żyd miał swojego Polaka, tak jak każdy Polak miał swojego Żyda”. Ich wzajemne relacje stawały się coraz słabsze wraz z przekazywaniem ukrywających się w coraz dalsze ręce. Wytworzona w ten sposób siatka znajomych sięgała w każdy zakamarek polsko-żydowskiej Warszawy. Oznaczało to nie tylko bezpieczne schronienie, ale także niebezpieczeństwo natrafienia na żerujących szantażystów.

Więcej na łamach wrześniowego „Znaku”

Zamów numer

MARCIN CIELECKI, poeta, publicysta, stały współpracownik miesięcznika „W drodze”.



W następnym numerze:

HUMANISTYKA NA ROZDROŻU

POCZĄTEK STRONY

 

 

 


© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.