Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 NAPISZ DO REDAKCJI

 

LIPIEC–SIERPIEŃ 2009, NUMER 650–651

Strona główna


 

TEMAT MIESIĄCA

ŚWIAT W ROKU 2025

Prognozy, nadzieje, obawy



Jaka przyszłość dla chrześcijaństwa?
(fragment)

Z JEANEM DELUMEAU rozmawiają

Henryk Woźniakowski i Dorota Zańko


Ze wszystkich religii w świecie to chrześcijaństwo w pewnym sensie daje globalizacji największe możliwości, ponieważ jego przesłanie czyni naród wybrany z całej ludzkości, bez różnic rasowych, klasowych ani żadnych innych. Myślę, że trzeba wykorzystać szansę, jaką jest globalizacja, żeby lepiej pokazać chrześcijaństwo światu.


Czy historycy często odczuwają pokusę zajmowania się futurologią?

Nieuchronnie. Przynajmniej w obszarze wiary. Jeśli bowiem historyk zajmuje się wiarą chrześcijańską, jak to jest w moim wypadku, musi oczywiście stawiać sobie pytania na temat przyszłości. Zajmujemy się więc przyszłością, porównując ją z przeszłością. To wydaje mi się normalne.

W mojej karierze, ponieważ pisałem o religijnej historii Zachodu, musiałem zadać sobie pytanie na temat sytuacji obecnej, pomagając sobie wiedzą, jaką miałem na temat przeszłości Europy Zachodniej w tym aspekcie. Zająłem się kwestią aktualności i przyszłości chrześcijaństwa w trzech książkach: Le christianisme va-t-il mourir? („Czy chrześcijaństwo umrze?”), w Ce que je crois („To, w co wierzę”), która ukazała się w serii o takim samym tytule, i w Guetter l’aurore („Wyczekiwać jutrzenki”), wydanej w roku 2003.

Stosunkowo niewielu historyków ma jednak odwagę wypowiadać się na ten temat pisemnie.

Niezupełnie. Na przykład Pierre Chaunu, mój rówieśnik, zajmujący się historią XVI i XVII wieku, był jednym z rzeczników protestantyzmu francuskiego w naszej epoce. Dodam też, że na wielu uniwersytetach francuskich (a szczególnie na Uniwersytecie Panthéon-Sorbonne, czyli Paris I) istnieją silne ośrodki historii religijnej okresu klasycznego, od XVI do XVIII wieku, i prowadzi się tam też debaty dotyczące współczesności i przyszłości. Nie jestem więc odosobniony.

Czy nie sądzi Pan Profesor, że czarnowidztwo dotyczące przyszłości wiary chrześcijańskiej to czasem samospełniające się przepowiednie? Tak często się je powtarza…

Nie chcę się bawić w proroka. Co do mnie, to życzyłbym sobie dla chrześcijaństwa jakiejś przyszłości, szukam dla niej uzasadnienia, ale nie wiem, czy to się spełni. Znajomość przeszłości pozwala mi jednak coś proponować. Trzeba więc to, co mówię, traktować raczej jako propozycję niż futurologię.

Widzi Pan zatem szansę dla chrześcijaństwa?

Tak. Moim zdaniem obecna globalizacja, która nabrała dużego przyspieszenia, jest dla chrześcijaństwa nową szansą. Ze wszystkich bowiem religii na świecie to ono w pewnym sensie daje obecnie globalizacji największe możliwości, ponieważ jego przesłanie – że Chrystus-Bóg przyszedł na ziemię, że umarł i zmartwychwstał – czyni, można powiedzieć, naród wybrany z całej ludzkości, bez różnic rasowych, klasowych ani żadnych innych. A więc jeśli istnieje przesłanie, które skierowane jest do wszystkich, jest nim właśnie chrześcijaństwo. Myślę, że trzeba wykorzystać szansę, jaką jest globalizacja, żeby je lepiej pokazać światu.

Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”

Zamów numer

JEAN DELUMEAU, prof., francuski historyk kultury, religii i mentalności nowożytnej.



W następnym numerze:

SPÓR O II WOJNĘ ŚWIATOWĄ

POCZĄTEK STRONY

 

 

 


© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.