Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2009, NUMER 649

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


REFLEKSJE



Zdejmijmy opaskę
(fragment)

KS. TOMÁŠ HALÍK

Kto, jeśli nie my, jest kompetentny do budowania mostów ponad przepaściami? Kto inny może być tłumaczem pośredniczącym między światami, które się wzajemnie nie rozumieją?

W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy słowa Mojżesza:

Widzieliście wszystko, co (…) Pan na waszych oczach uczynił. (…) [Ale] Pan nie dał wam aż do dnia obecnego serca, które by rozumiało, ani oczu, które by widziały, ani uszu, które by słyszały (Pwt 29, 1–3).

Wiele musiało się wydarzyć w naszej wspólnej historii, wiele strasznych rzeczy musiało wstrząsnąć sumieniami ludzi, zanim mógł się rozpocząć rzeczywisty dialog między chrześcijanami i Żydami. Dopiero po tym wszystkim zaczynamy rozumieć wiele z tego, czegośmy nie rozumieli, zaczynamy widzieć, czegośmy widzieć nie potrafili albo nie chcieli.

Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli katolickiej „teologii po Auschwitz”, Johann Baptist Metz, wspomina, że kiedy jako chłopiec przechodził obok portalu katedry w Bambergu, jego uwagę przyciągały dwie rzeźby: wyobrażenie Synagogi jako przygnębionej kobiety z zawiązanymi oczyma, stojącej naprzeciw niewiasty z głową triumfalnie wzniesioną, symbolizującej Kościół. I dopiero po latach zadał sobie pytanie: „Co też mogły widzieć te zawiązane oczy?”.

Powody, dla których obawiamy się mówić o „pięknie” w naszym wieku żelaza, są bardzo złożone i długo trzeba by je tłumaczyć. Lecz przyczyna, o której chcę wspomnieć, wydaje mi się bardzo prosta, wręcz oczywista: nauczono nas, czy też myślimy, że nas nauczono, iż wszystko jest względne. To, co jest piękne dla jednej osoby, nie jest takie dla innej. Także to, co jest dobre dla jednych, nie jest takie dla innych. W gruncie rzeczy o gustach i kolorach nie należy dyskutować. Odwoływanie się do pojęcia „piękna” wydaje się nam nieskromne, niestosowne, zarozumiałe, ograniczone i naiwne. Co się tyczy Dobra, przyznamy, po cichu, że zbrodnia nie jest korzystna dla nikogo i pod żadną szerokością geograficzną; jeżeli chodzi o Prawdę, zgodzimy się, z nożem na gardle, że na poziomie morza woda wrze w temperaturze 100 stopni powyżej zera, a nie poniżej. Koniec końców przyznamy, że różne piękna i piękności istnieją, natomiast nie ma jedynego piękna. W takim razie po co o nim mówić? Jaki może być sens zdania wypowiedzianego przez księcia Myszkina: „Piękno zbawi świat”?

Teraz my, chrześcijanie, winniśmy w stosunku do Żydów zdjąć ze swych oczu opaskę i zobaczyć również to, na co przeszłe pokolenia były ślepe: że zrządzeniem losu należymy wzajemnie do siebie. Jednakże bliskość oznacza zwykle większe ryzyko niż oddalenie.

W II wieku młody Kościół wbrew heretykowi Marcjonowi stwierdził definitywnie, że Biblię hebrajską będzie zawsze szanować jako nieodłączną część swego Pisma Świętego. Podobnie my powinniśmy się czuć zobowiązani do tego, aby pamięć Żydów – od Abrahama po dzień dzisiejszy, łącznie z tymi ranami, jakie spowodowali czy też tolerowali chrześcijanie – uczynić świętą częścią naszej pamięci. Z naszej pamięci i z pamięci całej ludzkości nigdy nie powinno zniknąć również to, co się dokonało niedaleko stąd, w Auschwitz – a naszym obowiązkiem jest powiedzieć wyraźne „nie” każdemu, kto chciałby zataić czy wypaczyć prawdę o tym historycznym doświadczeniu.

Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”

Zamów numer

KS. TOMÁŠ HALÍK, filozof i teolog, prof. na Uniwersytecie Karola w Pradze.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.