|

REFLEKSJE
Zdejmijmy opaskę (fragment)
KS. TOMÁŠ HALÍK
Kto, jeśli nie my, jest kompetentny
do budowania mostów
ponad przepaściami?
Kto inny może być tłumaczem
pośredniczącym między światami,
które się wzajemnie nie rozumieją?
W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy
słowa Mojżesza:
Widzieliście wszystko, co (…) Pan na waszych
oczach uczynił. (…) [Ale] Pan nie dał wam aż
do dnia obecnego serca, które by rozumiało,
ani oczu, które by widziały, ani uszu, które by
słyszały (Pwt 29, 1–3).
Wiele musiało się wydarzyć w naszej
wspólnej historii, wiele strasznych rzeczy
musiało wstrząsnąć sumieniami ludzi, zanim
mógł się rozpocząć rzeczywisty dialog
między chrześcijanami i Żydami. Dopiero po tym wszystkim zaczynamy rozumieć
wiele z tego, czegośmy nie rozumieli,
zaczynamy widzieć, czegośmy widzieć nie
potrafili albo nie chcieli.
Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli
katolickiej „teologii po Auschwitz”, Johann
Baptist Metz, wspomina, że kiedy jako
chłopiec przechodził obok portalu katedry
w Bambergu, jego uwagę przyciągały dwie
rzeźby: wyobrażenie Synagogi jako przygnębionej
kobiety z zawiązanymi oczyma,
stojącej naprzeciw niewiasty z głową triumfalnie
wzniesioną, symbolizującej Kościół.
I dopiero po latach zadał sobie pytanie: „Co
też mogły widzieć te zawiązane oczy?”.
Powody, dla których obawiamy się
mówić o „pięknie” w naszym wieku żelaza,
są bardzo złożone i długo trzeba by je
tłumaczyć. Lecz przyczyna, o której chcę
wspomnieć, wydaje mi się bardzo prosta,
wręcz oczywista: nauczono nas, czy też
myślimy, że nas nauczono, iż wszystko
jest względne. To, co jest piękne dla jednej
osoby, nie jest takie dla innej. Także to,
co jest dobre dla jednych, nie jest takie dla
innych. W gruncie rzeczy o gustach i kolorach
nie należy dyskutować. Odwoływanie
się do pojęcia „piękna” wydaje się nam
nieskromne, niestosowne, zarozumiałe,
ograniczone i naiwne. Co się tyczy Dobra,
przyznamy, po cichu, że zbrodnia nie jest
korzystna dla nikogo i pod żadną szerokością
geograficzną; jeżeli chodzi o Prawdę,
zgodzimy się, z nożem na gardle, że na
poziomie morza woda wrze w temperaturze
100 stopni powyżej zera, a nie poniżej.
Koniec końców przyznamy, że różne
piękna i piękności istnieją, natomiast nie
ma jedynego piękna. W takim razie po
co o nim mówić? Jaki może być sens zdania
wypowiedzianego przez księcia Myszkina:
„Piękno zbawi świat”?
Teraz my, chrześcijanie, winniśmy
w stosunku do Żydów zdjąć ze swych oczu
opaskę i zobaczyć również to, na co przeszłe
pokolenia były ślepe: że zrządzeniem
losu należymy wzajemnie do siebie. Jednakże
bliskość oznacza zwykle większe
ryzyko niż oddalenie.
W II wieku młody Kościół wbrew heretykowi
Marcjonowi stwierdził definitywnie,
że Biblię hebrajską będzie zawsze szanować
jako nieodłączną część swego Pisma
Świętego. Podobnie my powinniśmy
się czuć zobowiązani do tego, aby pamięć
Żydów – od Abrahama po dzień dzisiejszy,
łącznie z tymi ranami, jakie spowodowali
czy też tolerowali chrześcijanie – uczynić
świętą częścią naszej pamięci. Z naszej pamięci
i z pamięci całej ludzkości nigdy nie
powinno zniknąć również to, co się dokonało
niedaleko stąd, w Auschwitz – a naszym
obowiązkiem jest powiedzieć wyraźne
„nie” każdemu, kto chciałby zataić czy
wypaczyć prawdę o tym historycznym doświadczeniu.
Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”
Zamów numer
KS. TOMÁŠ HALÍK, filozof i teolog, prof. na Uniwersytecie Karola w Pradze.
POCZĄTEK STRONY |