70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Papieża Benedykta XVI poznawanie Kościoła

Podróż Benedykta XVI do Kamerunu i Angoli (17–23 marca 2009), podjęta przed zaplanowanym na październik Synodem Biskupów dla Afryki, stanowiła czytelne świadectwo pamięci i troski Papieża o ten – zapomniany przez bogatych i sytych – kontynent. Sam Ojciec Święty mówił o tej pielgrzymce, że podejmując ją chciał „objąć sercem całą Afrykę” (podkreśl. moje – J.P).

Owo przejęcie się problemami mieszkańców Czarnego Lądu widoczne jest w tekstach papieskich homilii i przemówień. Jak informowały później agencje i media przyjazne Biskupowi Rzymu, dotknął on niemal wszystkich „otwartych ran” Afryki: głodu i pragnienia, chorób (zwłaszcza AIDS), nędzy i braku perspektyw, rozwoju sekt, handlu ludźmi, korupcji, nadużywania władzy, regionalnych wojen (nierzadko wywoływanych po to, by podtrzymać popyt na broń), czystek etnicznych, ludobójstwa i okrutnych prześladowań. A także rabunkowej polityki międzynarodowych koncernów i obojętności tzw. świata…

Już ta lista wystarczy, by popaść w depresję. Tymczasem papież Benedykt mówił o Afryce z nadzieją. Próbował obudzić moce (i marzenia) uśpione w sercach jej mieszkańców. Usiłował też odkryć w nas – mieszkańcach Północy – ukryte źródła współczucia i solidarności – na przykład wtedy, gdy apelował o spełnienie „wielokrotnie ponawianej obietnicy krajów rozwiniętych”, żeby (pomimo kryzysu!) przeznaczyć 0,7% PKB na oficjalną pomoc na rzecz rozwoju Afryki.

Niestety, nie jestem pewien, czy Północ ten jego apel w ogóle usłyszała. Ogromna część światowych mediów, relacjonując pielgrzymkę Ojca Świętego, skupiła się bowiem na jego słowach na temat… prezerwatyw, nie przytaczając jednak wypowiedzi Benedykta in extenso ani nie ograniczając się do suchej informacji o tym, co powiedział. W tle kryło się straszliwe oskarżenie: jeśli Papież nie pozwala na używanie kondomów, a w Afryce tylko w roku ubiegłym umarło na AIDS ok. 1,5 mln osób – to znaczy, że to na niego w dużej mierze spada odpowiedzialność za tę tragedię.

Na reakcję opinii publicznej nie trzeba było długo czekać. Oświadczenie potępiające Benedykta XVI ogłosiło francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, oskarżając Papieża, że jego wypowiedź „zagraża polityce zdrowia publicznego i nakazom ochrony życia”. Specjalną rezolucję, zobowiązującą rząd do złożenia w Watykanie oficjalnego protestu przeciwko słowom Ojca Świętego, uchwalił belgijski parlament. Nie próżnowali, rzecz jasna, również ludzie finansowo zainteresowani popieraniem antykoncepcji: na rynku natychmiast pojawiły się kondomy z wizerunkiem Papieża.

Nawiasem mówiąc, bardzom ciekaw, na ile ów atak na Stolicę Apostolską był reakcją osób szczerze zainteresowanych losem chorych na AIDS Afrykańczyków, na ile zaś zainicjowali go producenci prezerwatyw. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jakie pieniądze płyną do ich kieszeni z (finansowanego przez instytucje ONZ) eksportu kondomów do krajów Trzeciego Świata – i jakie straty by ponieśli, gdyby ktoś na serio przejął się wypowiedzią Papieża. Nie rozstrzygając tej kwestii, mogę jedynie powiedzieć, że jest rzeczą wyjątkowo cyniczną wyciąganie akurat tych słów Benedykta XVI (wypowiedzianych w czasie konferencji prasowej na pokładzie samolotu lecącego do Jaunde), a pominięcie tego, co Papież mówił o zaangażowaniu Kościoła w walce z AIDS, i tego, jak – jego zdaniem – powinna wyglądać walka z chorobą:

Po pierwsze, humanizacja seksualności, to znaczy duchowa i ludzka odnowa, która przyniesie z sobą nowy sposób wzajemnego postępowania. Po drugie, prawdziwa przyjaźń także i przede wszystkim wobec osób cierpiących, gotowość – również za cenę wyrzeczeń – bycia z cierpiącymi. (…) wewnętrzna odnowa człowieka, (…) [tak, by] właściwie postępował z własnym ciałem i z ciałem drugiego, oraz zdolność do cierpienia z cierpiącymi, pozostawania [z nimi] w sytuacjach próby…

A prezerwatywy? Nie czas tu i nie miejsce, żeby szczegółowo uzasadniać pogląd Kościoła katolickiego na ich temat, chciałbym jednak powiedzieć, iż przekonuje mnie to, co napisał niedawno (na internetowej stronie portugalskiej diecezji Viseu) biskup Ilidio Pinto Leandro. Poparł on stanowisko Benedykta XVI, bo rzeczywiście – według niego – nie można rozwiązać problemu AIDS przez rozdawanie prezerwatyw. Banalizacja seksualności wymaga odpowiedzi w postaci wiernej miłości i odpowiedzialności. „Papież nie może wskazać nic innego jako doktrynę, ideał, zasadę godności, obrony i promocji ludzkiego życia”. Jednak doktryna, dodał bp Leandro, nie odnosi się do wszystkich „indywidualnych sytuacji i konkretnych przypadków”. A kiedy ktoś zarażony wirusem HIV nadal odbywa stosunki seksualne – ma „moralny obowiązek” nie dopuścić do zarażenia drugiej osoby. Wtedy „prezerwatywa jest nie tylko zalecana, ale może być etycznie obowiązująca”.

Może właśnie dlatego niektórzy księża w Afryce rozdają kondomy – bo znają konkretne sytuacje, w jakich znajdują się ich wierni. Są bowiem ich spowiednikami, powiernikami, „pozostają z nimi w sytuacjach próby”.

Przyznaję, iż nie zawsze rozumiem papieża Benedykta XVI, nie jestem też bezkrytycznym entuzjastą wszystkich jego decyzji, coraz gorzej jednak znoszę atmosferę totalnej krytyki, jaka towarzyszy mu w mediach. W wywiadzie dla „Corriere della Sera” mówił o tym niedawno Andrea Riccardi, założyciel Wspólnoty Sant’Egidio: „Kiedy tylko [Papież] otworzy usta, powiada się, że jest w błędzie”.

Sam Benedykt znosi to dzielnie, aczkolwiek w marcowym liście do biskupów przyznał, że niektóre słowa i reakcje katolików sprawiają mu przykrość. Że jest świadom, iż (po zniesieniu ekskomuniki z biskupów-lefebrystów) znalazł się na jakiejś „czarnej liście” – „utracił prawo do tolerancji i można go traktować z niczym nieograniczoną (…) nienawiścią”.

To mocne słowa. Ojciec Święty umieścił je w tekście bardzo osobistym, w którym z pokorą przyznaje się do błędów (już sam list stanowi próbę naprawienia błędu, jakim był brak informacji i niedostatek kolegialności przy podejmowaniu decyzji o zdjęciu wspomnianej ekskomuniki). A to pokazuje, iż jest człowiekiem otwartym. I że – na przekór otaczającej go legendzie – gotów jest słuchać i uczyć się Kościoła.

11 kwietnia 2009

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata