|

TEMAT MIESIĄCA:
Piękna Dwudziestoletnia. 1989–2009
Dwie niepodległości (fragment)
TOMASZ GĄSOWSKI
Zestawiane szczegółowo okoliczności
narodzin, bilans otwarcia, listy dokonań
i zaniechań obu niepodległości tworzą
raczej katalog różnic niż podobieństw.
Tym bardziej ważne jest, by dostrzec
coś więcej, coś ponad to, co jednak
spaja oba wydarzenia w jeden wspólny
nurt polskich dziejów.
Dwukrotnie w minionym stuleciu
Polacy odzyskiwali niepodległość,
dwukrotnie też przystępowali do
budowy własnego państwa. W sposób naturalny
zachęca to do porównań. Oba wydarzenia
dzieli w czasie siedemdziesiąt jeden
lat – mniej więcej tyle, ile obecnie wynosi
przeciętna długość życia mieszkańca
naszego kraju. Jednak w burzliwym biegu
wydarzeń XX wieku daty te są oddalone od
siebie o dwie epoki, przedzielone dodatkowo
katastrofą wojenną. Fakt ten trzeba odnotować
już na wstępie, rzutuje on bowiem
w sposób istotny na sens i możliwość
dalszych porównań, które są raczej zestawieniem
okoliczności niż ocen.
Wybuch „wielkiej wojny”, a już na pewno
jej finał oznaczał koniec starej Europy
i prawdziwy początek XX wieku. Jego znamionami
były: przyśpieszona industrializacja
i urbanizacja, postępy liberalnej
demo kracji mierzącej się potem z wyzwaniami
totalitarnymi, dalej – początki społeczeństwa
masowego, co wyrażało się
między innymi w coraz szybszym obiegu
informacji oraz lepszych możliwościach
komunikacyjnych, poszerzającym się dostępie
do edukacji i dóbr kultury, nowym stylu życia czy obyczaju. Rok 1989 bywa
z kolei uważany za nieco przedwczesny
kres tego stulecia wyznaczony upadkiem
komunizmu i końcem dwubiegunowego
świata będącego dziedzictwem drugiej
wojny światowej. Równocześnie był to początek
ery postindustrialnej, globalizacji
w jej różnorodnych przejawach, narastającej
sekularyzacji, dominacji kultury masowej,
rosnącej potęgi mediów, zwłaszcza
elektronicznych. Postępującej integracji
europejskiej, która objęła również Polskę,
towarzyszy napięcie wywołane przywiązaniem
do tradycyjnej formuły państwa
narodowego.
W takich to zgoła odmiennych warunkach
Polacy wybijali się na niepodległość
i rozpoczynali budowanie swoich państw –
Drugiej i Trzeciej Rzeczpospolitej – borykając
się z syndromem braku ciągłości bytu
państwowego oraz będąc obarczonymi
(choć nie zawsze świadomymi tego faktu)
skutkami wieloletniego zniewolenia. Na
tle odmiennych okoliczności cechy trwałości
wykazywało położenie geopolityczne
Polski, choć w 1989 roku i kilku następnych
latach, upajając się nieco wizją nowego
europejskiego ładu, nie poświęcano
zbyt wiele uwagi problemom, jakie może
ono generować. Trzeba chyba też się zgodzić,
że w obu tych momentach dziejowych,
mimo wszystkich dążeń i nadziei,
niepodległość przychodziła nagle – trzeba
więc było improwizować. Szczególnie
uwidoczniło się w 1989 roku, ale nawet
siedemdziesiąt lat wcześniej żartowano:
„ni z tego, ni z owego mamy Polskę od
pierwszego”. Wreszcie w obu wypadkach
odzyskanie niepodległości było wynikiem
korzystnego splotu dwóch okoliczności.
Pierwsza, mająca charakter zasadniczo
niezależny od polskich działań, to kryzys bądź upadek zewnętrznych źródeł opresji
(mocarstw zaborczych w 1918 roku, Związku
Radzieckiego i całego systemu komunistycznego
na początku lat 90.). Druga
(choć dla wielu zasadnicza) to wysiłki na
jej rzecz samych Polaków. W sierpniu 1914
roku niewielu było rodaków wierzących
w możliwość szybkiego odzyskania niepodległości,
gotowych przelewać dla niej
krew lub pracować, jednak w listopadzie
1918 roku stanowili oni już zdecydowaną
większość. Był to pierwszy i najważniejszy
rezultat działań podejmowanych w latach
I wojny światowej przez obozy Piłsudskiego
i Dmowskiego (inne ich efekty były już
o wiele skromniejsze). W drugim przypadku
przekonanie o zależności PRL od
Moskwy było mocno ugruntowane i nawet
osoby o najbardziej buntowniczych
charakterach, snując marzenia o wolnej
Polsce, rzadko były zdolne do przełamania
tego paradygmatu.
Więcej na łamach majowego „Znaku”
Zamów numer
TOMASZ GĄSOWSKI, historyk,
profesor
w Instytucie
Historii UJ.
POCZĄTEK STRONY |