|

TEMAT MIESIĄCA:
Piękna Dwudziestoletnia. 1989–2009
Pokolenia (fragment)
Z NORMANEM DAVIESEM rozmawia Marcin Żyła
Każdy kraj liczy na młodych, ale Polska liczy na nich wyjątkowo.
Tysiące Polaków, którzy teraz wracają z Wielkiej Brytanii, to
osoby znające języki i świat. Tego wcześniej brakowało. Oni będą
fundamentem dalszego rozwoju kraju.
Obchodzimy właśnie 20. rocznicę Okrągłego Stołu i wyborów czerwcowych. Chciałbym, abyśmy
umieścili ten temat w szerszym kontekście poprzez porównanie tych dwóch dekad najnowszej
historii Polski z dwudziestoleciem międzywojennym. Jakie, zdaniem Pana Profesora,
były i są największe osiągnięcia i porażki II i III Rzeczypospolitej? Czy w ogóle możemy
porównywać skalę obu tych dwudziestoleci?
Największym osiągnięciem jest to, że zarówno II, jak i III Rzeczpospolita w ogóle były
w stanie funkcjonować. Państwa nie są wieczne: czasem się nie udają, ale czasem – podobnie
jak noworodki – okazują się niezdolne do życia. Obie Rzeczypospolite były zdolne
do życia, z tym, że II RP została zamordowana. Jej śmierć w 1939 roku nie była naturalna
i niewiele miała wspólnego z polityką rządu, problemami gospodarczymi czy postawą
społeczeństwa. Można nawet powiedzieć, że im zdrowsza była II RP, tym bardziej
była skazana na swój los. Ani III Rzesza, ani Stalin nie chcieli tolerować zdrowej Polski.
Bilans ostatnich dwudziestu lat jest bardzo korzystny. W 1989 roku mogliśmy spodziewać
się różnych katastrof – ale żadna z nich nie nastąpiła i dziś możemy mówić przede
wszystkim o sukcesach. W pewnym sensie wstydliwy był okres rządów PiS. Można jednak
również traktować go jako pewien symbol. Każdy nowy system rodzi przecież sprzeciw
i opór elit politycznych lub różnych innych grup, które straciły na zmianach. W II RP
taka reakcja doprowadziła w 1926 roku do zamachu majowego i wprowadzenia quasi-
-demokratycznego, pół-autorytarnego reżimu sanacji. Ale trzeba też uwzględnić tamte okoliczności. Działo się to w świecie, w którym już istniał faszyzm, a po rewolucji bolszewickiej
powstało nowe, wielkie zagrożenie na Wschodzie. W III RP tego nie ma. Rządy
PiS nazywam „odruchem wymiotnym” Polski: organizm nie potrafił po prostu strawić
pewnych konsekwencji transformacji. Było to jednak, po pierwsze, zjawisko wyłącznie
krajowe, bez związku z sytuacją zewnętrzną; po drugie, miało łagodny przebieg.
Przed II wojną światową Józef Beck musiał myśleć w kategoriach polityki z Berlinem.
Teraz nie ma takiego obciążenia. Polska jest członkiem Unii Europejskiej i NATO.
Gdyby było inaczej, o wielu sprawach, na przykład o polityce energetycznej, Warszawa
nie mogłaby rozmawiać z Moskwą jak równy z równym; Bruksela natomiast już może.
Okrutny świat sprzed II wojny światowej, w którym Polska musiała wybrać wojnę albo
pokój, zniknął. Nie ma już dramatycznych wyborów. Ważne jest, żeby Polacy zrozumieli,
że świat się zmienił. Myślę, że ciągle mają małą obsesję na punkcie Niemców i Rosji. Te
państwa nie są dla Polski największym problemem. Każdy rząd powinien dać absolutne
pierwszeństwo swojej współpracy z partnerami.
Mówił Pan o rządach PiS, podczas których przeżywaliśmy powrót do retoryki narodowej,
a sam nacjonalizm ubrano w szaty oficjalnej polityki. Czy w 1989 roku, zaraz na początku
przemian, nie groziło nam również przebudzenie nacjonalizmu?
Myślę, że jednak nie. Polacy zaskoczyli świat tym, że wszystko przebiegło bardzo spokojnie.
Któż wcześniej mógłby uwierzyć, że komunizm wyparuje bez krwi i łez? Stało
się tak między innymi dlatego, że stary system umierał powoli. Wybory w czerwcu
1989 roku, podobnie jak Okrągły Stół, odbyły się dzięki decyzji PZPR. Solidarność wygrała
tylko ich część – władza pozostała w rękach Jaruzelskiego i partii. Oczywiście,
zwycięstwo Solidarności w tej części wyborów, która była wolna, było ogromnym szokiem,
w efekcie którego wkrótce powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego. Ale Wojciech
Jaruzelski ciągle pozostawał prezydentem. Nowy premier musiał zgodzić się na pozostawienie
Czesława Kiszczaka na stanowisku ministra obrony. Tamta strona wciąż kierowała
resortami siłowymi. Nie był to więc rząd całkowicie wolny…
Więcej na łamach majowego „Znaku”
Zamów numer
NORMAN DAVIES, brytyjski historyk,
badacz historii
Polski, autor
wielu książek jej
poświęconych,
m.in. Bożego
igrzyska.
POCZĄTEK STRONY |