|

ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE
Siedem koszy
i przedszkolak,
czyli synteza filozofii XX wieku (fragment)
Z TADEUSZEM GADACZEM rozmawia Michał Bardel
Tadeusz Gadacz,
Historia filozofii XX wieku.
Nurty, tom I
Znak, Kraków 2009
Leży przede mną pierwszy tom monumentalnej
Historii filozofii XX wieku. Chciałbym zapytać,
jak się zaczęło to Twoje pisanie dziejów
współczesnej filozofii. Decyzji o tym, żeby na
wiele lat pochylić się nad tysiącami książek,
nie podejmuje się chyba nagle i spontanicznie.
Skąd u Ciebie inspiracja, a przede wszystkim
determinacja, żeby to zacząć i skończyć?
Trzeba by się pewnie cofnąć dość głęboko,
do roku 1982, kiedy zacząłem współpracę
z księdzem profesorem Józefem Tischnerem.
To właśnie on szerzył w Polsce
pierwsze idee filozofii współczesnej, zupełnie
nam nieznanej choćby z tego powodu,
że nie istniały wtedy żadne przekłady,
nie mieliśmy dostępu do literatury.
W zasadzie mogliśmy kupić, co najwyżej,
dzieła niektórych niemieckich filozofów –
tych, którzy byli uznawani przez dawną
NRD. Byłem świadkiem powstawania
pierwszych przekładów artykułów Martina
Heideggera, kiedy o tłumaczeniu jego
dzieł nikomu się jeszcze nie śniło.
Później współuczestniczyłeś w powstawaniu
przekładu Bycia i czasu…
No tak. Fascynacja księdza Tischnera
współczesną kulturą, jego pragnienie budowania
mostów między chrześcijaństwem
a współczesnością zaszczepiły we
mnie ogromną ciekawość wobec myśli XX-wiecznej. Potem Tischner zaczął przywozić
pierwsze książki z zagranicy: tak zaczęło
się moje zainteresowanie Lévinasem
i Rosenzweigiem. A później sam zacząłem
wykładać filozofię współczesną. I muszę powiedzieć,
że od początku – od czasów studenckich,
a potem także jako profesorowi –
brakowało mi odpowiedniego podręcznika.
Nie bardzo mogłem moim studentom cokolwiek
zaoferować. W zasadzie mogłem odwoływać się jedynie do pojedynczych książeczek,
opracowań, artykułów.
Czyli w pewnym sensie podjąłeś się pisania
książki, którą sam chętnie byś przeczytał…
Nie tylko. Myśl napisania historii filozofii
dojrzewała we mnie, ale w pewnym momencie
pojawił się inny, bardziej ukryty
zamysł: zacząłem zastanawiać się nad
kondycją współczesnej filozofii i kultury.
Zacząłem pytać, dlaczego zwłaszcza
pierwsza połowa XX wieku była tak bardzo
bogata w wielką literaturę. Filozofowie
fascynowali się Dostojewskim, czytali
Becketta, Kafkę, Tołstoja… Bergson
wywarł wpływ na Prousta. Istniały silne
związki między filozofią a psychologią
i socjologią – ale także teatrem i muzyką…
To wszystko, mniej więcej od lat 60.
ubiegłego stulecia, zaczęło gdzieś wyparowywać.
Do tego stopnia, że – jeżeli
można by powiedzieć, że w XX wieku żyło
około dwustu filozofów, których obecnie
uznajemy za klasyków – to w zasadzie
po śmierci Hansa-Georga Gadamera
i Paula Ricoeura już ich praktycznie nie
ma! I to mi podsunęło myśl, żeby – pisząc
syntezę XX-wiecznej filozofii – spróbować
odpowiedzieć sobie na pytanie, co
się de facto stało z myśleniem, z filozofią
i kulturą.
Więcej na łamach kwietniowego „Znaku”
Zamów numer
TADEUSZ GADACZ, prof. filozofii,
pracownik
Uniwersytetu
Pedagogicznego
w Krakowie
i Collegium
Civitas
w Warszawie.
POCZĄTEK STRONY |