Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MARZEC 2009, NUMER 646

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE




Ludzkie i poza-ludzkie
(fragment)

SŁAWOMIR BURYŁA


Giorgio Agamben,

Co zostaje z Auschwitz,

tłum. Sławomir Nowak,

Sic!, Warszawa 2008

Niełatwa w lekturze książka Giorgia Agambena Co zostaje z Auschwitz stanowi część trylogii pod tytułem Homo sacer, w skład której wchodzą również: tytułowy Homo sacer i Stan wyjątkowy. Skomplikowany wywód tłumaczy się niebywałą złożonością problemów, z którymi mierzy się Agamben. Ich waga zaś i znaczenie dla namysłu nad tym, czym był Auschwitz, ujawniają powody, dla których warto przeczytać książkę włoskiego filozofa.

Agamben w centrum swoich rozważań umieszcza dwie nader istotne kategorie: świadka i muzułmana. Przewodnikiem zaś po rzeczywistości koncentracyjnej czyni więźnia Auschwitz i zarazem znakomitego prozaika – Prima Leviego. Wespół z Michelem Foucaultem i Hannah Arendt Levi towarzyszy swojemu rodakowi w podróży, której celem jest nie tyle pogłębienie wiedzy o machinie hitlerowskiego terroru (w jego najróżniejszych postaciach), ile rozpoznanie transformacji zachodzących we wnętrzu ofiary pod wpływem olbrzymiego ciśnienia czynników zewnętrznych (co jest znamienną cechą sytuacji granicznej). Nie bez racji powiada Agamben, iż to właśnie o tym aspekcie doświadczenia totalitarnego wiemy o wiele mniej niż o administracyjnych i politycznych mechanizmach Zagłady. Owa niewiedza wynika między innymi z braku odwagi w zadawaniu pytań. Tabuizujemy je – przekonani, że odpowiedzi nie istnieją. Wypada wszakże dodać, iż w tym wypadku przedmiot wiedzy jest szczególny i wymaga ostrożności oraz delikatności od badacza (autor Stanu wyjątkowego ma tego pełną świadomość).

Agambena zajmuje status świadka, czyli tego, którego rolą jest przekazanie świadectwa. Wyjątkowy charakter bycia świadkiem wiąże się między innymi z tym, że to, co ma on nam do zakomunikowania (a co stanowi zadanie, którego nie może nie podjąć), nie wyczerpuje się w materiale dowodowym mogącym służyć w procesie karnym. Wielu z ocalałych, relacjonując własne przeżycia, nie czyniło tego z myślą o skazaniu oprawcy (notabene zarówno liczba, jak i surowość orzeczonych wyroków to w wypadku nazistowskich katów sprawa, która do dziś budzi kontrowersje w związku z nieadekwatnością kary do wielkości przewinienia). Świadek ma przede wszystkim opowiedzieć, dopiero wtedy może odczuć coś na kształt satysfakcji, a raczej ulgi, której doznaje każdy po uwolnieniu się od części przygniatającego go ciężaru. Jednak o całkowitym wyzwoleniu nie może być mowy. Napiętnowanym pozostaje się do końca. Do końca też na napiętnowanym spoczywa obowiązek pamiętania.

Więcej na łamach marcowego „Znaku”

Zamów numer

SŁAWOMIR BURYŁA, historyk literatury, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej UWM w Olsztynie.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.