70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Mniej obaw, więcej nadziei

Priorytetem polskiej polityki zagranicznej winno być przede wszystkim zaistnienie Polski w świadomości obywateli krajów azjatyckich. Poznanie naszego kraju, jako wiarygodnego i stabilnego partnera w biznesie z całą pewnością przyczyniłoby się do wzrostu zainteresowania współpracą w zakresie gospodarczym. Jestem przekonany, że Polska ma naprawdę wiele do zaoferowania.

Szanowny Panie Prezydencie, jeszcze sto lat temu w kulturze powszechnie obecny był mit, jak to wówczas ujmowano, „żółtego niebezpieczeństwa”. Wspominał o nim między innymi Witkacy w Nienasyceniu. Dziś czasy są już inne: na progu XXI wieku wydajemy numer „Znaku” pod tytułem: „Azja – nowa ziemia obiecana”. Co, Pana zdaniem, zmieniło się w mentalności ludzi Zachodu w trakcie tego stulecia, w ich sposobie patrzenia na owego „nieznanego olbrzyma” – Azję?

Dzisiaj Azja staje się krainą bardziej osiągalną. Każdy z nas przy pewnym wysiłku może ją odwiedzić. Wcześniej istniała ona jedynie w naszych wyobrażeniach i opowieściach tych, którzy mieli okazję zobaczyć kontynent. Jego oddalenie i odmienność kulturowa stanowiły świat tajemniczy i nieznany, a przez to odbierany jako niebezpieczny. Witkacy  w „Nienasyceniu” mówiąc o „żółtym niebezpieczeństwie” ma na myśli przede wszystkim naród chiński, stanowiący już wówczas potęgę pod względem ludności. Dziś nie możemy mówić o niebezpieczeństwie kontynentu azjatyckiego w znaczeniu tego pojęcia przyjętym w XX wieku. Dzisiejsze Chiny to kraj gospodarczego cudu,  rozkwitu i niesłychanych zamierzeń na przyszłość. Szybko rosnąca potęga Chin wzbudza podziw i respekt, ale również swego rodzaju zaniepokojenie. Chiny XXI wieku to państwo kuszące ogromnym rynkiem 1,3 mld konsumentów i niewyobrażalnymi zleceniami dla światowych gigantów gospodarczych.

Chiny są obecnie trzecią potęgą gospodarczą świata, a wiele miarodajnych ośrodków eksperckich przewiduje, że w niezbyt odległej przyszłości, staną się drugą wyprzedzając tym samym Japonię. Docelowo natomiast miałyby się stać gospodarką najpotężniejszą. Chińska Republika Ludowa posiada największe rezerwy dewizowe na świecie i doskonałe wskaźniki gospodarcze, dysponuje również, jak pokazuje, zdefiniowany plan
na przyszłość. Plan do wypełnienia kosztem wielu wyrzeczeń i poświęceń.
Te wielkie zmiany i wzrost potęgi państwa mają przecież swoją cenę.

Tak wielkie państwo nie może rozwijać się bez uwagi świata. Dla nas istotnym jest jak wygląda ten rozwój, czy Chiny są w stanie respektować międzynarodowy ład i porządek.

Stąd też zainteresowanie Azją, a w jej granicach przede wszystkim regionalnymi mocarstwami aspirującymi do bycia potęgami globalnymi,  jak Chiny czy Indie.

Nie mniej istotne – jeżeli mówimy o zainteresowaniu Azją – są także Japonia i Republika Korei – dwa państwa Dalekiego Wschodu, odgrywające znaczącą rolę w kształtowaniu polityki światowej.

Wystarczy spojrzeć na historię Japonii, niedużego geograficznie kraju, liczącego prawie 378 tys. km kw. powierzchni całkowitej, pozbawionego zasobów naturalnych.  W połowie XIX wieku znajdował się on w zupełnej izolacji od świata zewnętrznego. W ciągu kilku dziesięcioleci Japonia stała się światową potęgą.

Wypracowanie dobrych stosunków z państwami Azji, które ze względu na swój szybki rozwój i potęgę demograficzną stają się jednymi z głównych graczy na światowej scenie politycznej, wydaje się więc istotne dla naszej przyszłości. 

Zdawać by się mogło, że na Zachodzie o wiele wcześniej niż w Polsce zauważono wzrost potęgi Azji – zwłaszcza krajów rejonu Pacyfiku – i już wiele lat temu rozpoczęto kształcenie specjalistów od tego kontynentu. Choć i w Polsce istnieją już szkoły, które, na równi z angielskim, uczą dzieci języka chińskiego, to mamy w tej dziedzinie jeszcze wiele do nadrobienia. W jaki sposób możemy przygotować polskie społeczeństwo do nadejścia „wieku Azji”?

Stany Zjednoczone czy największe państwa UE w dużej mierze uzależnione są od sytuacji gospodarczej Chin, ich związki i inwestycje w Azji są bardziej widoczne i mają dłuższe tradycje niż polskie. Stąd być może większe zainteresowanie tym regionem.  Polska polityka zagraniczna skupia się przede wszystkim na utrzymywaniu dobrych relacji z Europą i Stanami Zjednoczonymi. To głównie one warunkują nasz rozwój gospodarczy i militarny, są naszymi strategicznymi partnerami. Odkąd staliśmy się członkami NATO i Unii Europejskiej, swoje relacje z krajami Azji, Afryki czy Ameryki Łacińskiej budujemy w dużej mierze poprzez wspomniane organizacje. Osiągnąwszy swe cele europejskie i transatlantyckie Polska będzie się teraz mogła poświęcić w większym niż dotychczas stopniu budowaniu silniejszej obecności w Azji.

Chciałbym zauważyć, że nasza młodzież, zdając sobie sprawę z rozwoju znaczenia Azji, jest bardzo zainteresowana tym regionem świata.  Odzwierciedleniem tego zainteresowania jest bogata oferta uniwersytecka na kierunkach orientalistyki. Instytut Orientalistyczny UW został założony jeszcze w czasie II Rzeczypospolitej, w roku 1932.  Już w 1933 przyjęto pierwszych studentów na cztery seminaria: egiptologiczne, indologiczne, sinologiczne i turkologiczne. Duże zainteresowanie regionem spowodowało, że w 2008 roku instytut został przekształcony w Wydział Orientalistyczny Uniwersytetu. Kolejnym Uniwersytetem w strukturach którego powołano Instytut Filologii Orientalnej jest najstarsza polska uczelnia Uniwersytet Jagielloński. By wymienić choćby te dwa największe ośrodki naukowe
w Polsce.

Wielu z naszych dyplomatów pełniących swą misję w krajach azjatyckich to absolwenci wydziałów orientalistyki, posługujący się językiem mieszkańców państwa w którym przebywają. To znacznie ułatwia komunikację i zrozumienie specyficznej i bardzo odmiennej kultury tego regionu.

Duża społeczność azjatycka – w pierwszym rzędzie wietnamska, która pojawiła się w Polsce, szukając swojego miejsca w Europie, przybliża nam specyfikę tego kontynentu oraz narodów go zamieszkujących. Wiele z tych osób osiedla się w Polsce na stałe, większość doskonale radzi sobie
w naszym społeczeństwie. Myślę więc, że w jakiś sposób jesteśmy „oswojeni” z tym nieznanym „żółtym niebezpieczeństwem” o którym pisał Witkacy i współsąsiedztwo to odbieramy w bardzo pozytywnych kategoriach. 

W Indiach – i wielu innych państwach azjatyckich – wciąż pamięta się Polaków jako tych, którzy jeszcze kilkanaście lat temu kształcili miejscowych specjalistów z różnych dziedzin. Tamtejsi absolwenci polskich uniwersytetów – często członkowie władz i ludzie biznesu – do dziś są do nas życzliwie nastawieni. Jak ustosunkowałby się Pan Prezydent do pomysłu powrotu do fundowania stypendiów dla obywateli krajów azjatyckich na nieco większą skalę niż ostatnio? A może Polska ma inny pomysł na zapewnienie sobie takich „honorowych ambasadorów” w Azji?

Myślę, że priorytetem polskiej polityki zagranicznej winno być przede wszystkim zaistnienie Polski w świadomości obywateli krajów azjatyckich. Poznanie naszego kraju, jako wiarygodnego i stabilnego partnera w biznesie z całą pewnością przyczyniłoby się do wzrostu zainteresowania współpracą w zakresie gospodarczym. Jestem przekonany, że Polska ma naprawdę wiele do zaoferowania.

Biznesmeni pochodzący z Azji, zadowoleni ze współpracy z Polską stanowią żywą reklamę tego co możemy zaoferować. Zgadzam się również, że bardzo skutecznym sposobem zapewnienia Polsce honorowych ambasadorów jest współpraca akademicka, która staje się obietnicą na długoterminowe kontrakty między Polską a poszczególnymi państwami Azji. Ludzie znający naszą kulturę, język, specyfikę z całą pewnością odważniej będą podejmować decyzję o nawiązaniu współpracy, a mając do wyboru kilka krajów Europy Środkowo-Wschodniej bez wahania wybiorą ten, który jest im bliższy. Należy więc skupić się na rozwoju wymiany akademickiej, przybliżaniu Polski naszym azjatyckim partnerom czy tworzeniu polsko-azjatyckich instytucji, zachęcających do współpracy z naszym krajem i tworzących pozytywny wizerunek Polski.

Ostatnio Polska często angażuje się w obronę tak zwanych młodych demokracji – bardzo wymowne są tu przykłady zaangażowania w Gruzji i na Ukrainie. Jakie są wobec tego źródła naszej nieco większej powściągliwości jeśli chodzi o upominanie się, na przykład, o prawa człowieka w Chinach lub kwestię samostanowienia Tybetu?

Tak. Polska stanowczo angażuje się w obronę tzw. młodych demokracji. Uznajemy Ukrainę i Gruzję za swoich strategicznych partnerów. Z naszej perspektywy i z perspektywy europejskiej te dwa państwa są niezwykle istotne. Polska stała się więc ich promotorem w kwestii przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego jak również Unii Europejskiej. Jesteśmy współtwórcami projektu wzmocnienia skali polityki wschodniej Unii Europejskiej w ramach tzw. Partnerstwa Wschodniego.

Jako Państwo Polskie, nawiązując stosunki dyplomatyczne z Chinami, uznaliśmy „zasadę jedności terytorialnej Chińskiej Republiki Ludowej”. Według tej zasady zarówno Tybet jak i Tajwan są jej nierozerwalną częścią. Jeżeli chodzi o kwestię łamania praw człowieka, używając dostępnych mi instrumentów staram się zwracać uwagę na ten problem. Podczas zamieszek, które miały miejsce w marcu ubiegłego roku w Tybecie,   Urzędnicy Kancelarii Prezydenta spotkali się ze specjalnym przedstawicielem rządu chińskiego. Zwróciłem się z apelem do władz chińskich o powściągliwość w podejmowanych wobec Tybetańczyków działaniach, i zainicjowanie pokojowego dialogu ze społecznością Tybetańczyków pod przywództwem Dalajlamy.

Chciałbym raz jeszcze podkreślić, że Polacy mogą poszczycić się długą tradycją walki o swobody obywatelskie, znakomitą historią ruchów wolnościowych, które swój wyraz znalazły w ruchu „Solidarność”. Możemy również być dumni z historii pokojowego rozwiązywania sporów. Takich też rozwiązań życzyłbym sobie i innym w zażegnaniu wszelkich trudnych i poważnych konfliktów wewnętrznych, regionalnych i międzynarodowych.  

Wszyscy pamiętamy tragiczne zamachy na wyspie Bali w 2002 roku oraz ostatnie wydarzenia w Bombaju. Biorąc pod uwagę zagrożenie ze strony terroryzmu i ekstremizmu Azja wydaje się być kluczowym kontynentem w światowym systemie bezpieczeństwa. Które spośród współczesnych konfliktów na tym kontynencie są, potencjalnie, najgroźniejsze dla bezpieczeństwa całego świata? Czy Polska i Unia Europejska dysponują narzędziami mogącymi przyczynić się do zaprowadzenia pokoju w różnych regionach Azji?

Jednym z kluczowych problemów bezpieczeństwa międzynarodowego jest obecnie terroryzm. Ostatnie wydarzenia w Bombaju pokazały jak trudną do przewidzenia siłą są terroryści. Wszelkie jego przejawy niosą za sobą wiele ofiar, w zamierzeniu wśród ludności cywilnej. Niestety wiele państw azjatyckich coraz częściej cierpi z tego powodu. Jednocześnie poprzez destabilizację i chaos w regionie, państwa azjatyckie niejednokrotnie stają się schronieniem dla organizacji terrorystycznych.

Patrząc na Azję, trudno jest uniknąć spostrzeżenia, że jest ona miejscem wielu nierozwiązanych kwestii i konfliktów. Wymieniając choćby trwającą wojnę w Afganistanie, czy coraz mniej stabilną sytuację w Pakistanie. Do takich problemów należy zaliczyć m.in. polityczno-religijny konflikt o Kaszmir, który stanowi istotny element stosunków Indii z Pakistanem; Konflikt między Tamilskimi Tygrysami a władzami w Kolombo czy trudną politycznie sytuację w Birmie.

Organizacje międzynarodowe starają się doprowadzić do normalizacji sytuacji wewnętrznej, a także stosunków między poszczególnymi państwami regionu Azji. Jest to jednak bardzo trudne, jeżeli przeciwnikami są organizacje terrorystyczne.

Wielką wagę społeczność międzynarodowa przywiązuje również do ambicji atomowych Koreańskiej Republiki Ludowo – Demokratycznej. Z powodu zagrożenia, jakie niesie nuklearyzacja Korei Północnej, zorganizowano sesję rozmów sześciostronnych z uczestnictwem KRLD, Republiki Korei, Japonii, USA, Chin i Rosji. Po skreśleniu KRLD z listy krajów sponsorujących terroryzm, Phenian powtórnie wpuścił inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do Jongbion. Wcześniej jednak w roku 2006 Korea Północna przeprowadziła swoją pierwszą próbę jądrową, która miała ją uczynić mocarstwem atomowym. Mimo, że próba ta budzi wiele wątpliwości, fakt jej przeprowadzenia wywołuje niepokój zarówno państw Wschodu jak i Zachodu. Całkowita denuklearyzacja KRLD jest więc niezwykle istotnym czynnikiem stabilizacji sytuacji na Dalekim Wschodzie.

Misje wojskowe i stabilizacyjne, niezależni obserwatorzy, pomoc rozwojowa, współpraca w tworzeniu demokratycznych rządów i instytucji, wolontariat to tylko niektóre działania państw demokratycznych całego świata, w tym Polski, mające na celu poprawę sytuacji w poszczególnych regionach kontynentu azjatyckiego.

Czy zdaniem Pana Prezydenta w kwestiach azjatyckich powinniśmy występować przede wszystkim jako członek Unii Europejskiej i NATO, czy też raczej samodzielnie? Jeśli to drugie, o jakie specyficzne interesy powinniśmy zadbać sami?

Jako członek ONZ, Unii Europejskiej i NATO Polska prowadzi swoją politykę zagraniczną wobec państw regionu Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki przede wszystkim w ramach tych instytucji.

Spotykając się z naszymi azjatyckimi partnerami rozmawiamy oczywiście także na temat naszych relacji bilateralnych zarówno w kontekście politycznym jak i gospodarczym. Taki też charakter miała moja niedawna wizyta w trzech państwach azjatyckich: Mongolii, Japonii i Republice Korei. Rozmowy z najwyższymi władzami tych państw dotyczyły głównie polskich interesów i inwestycji, współpracy dwustronnej, a także wymiany poglądów na temat obecnej sytuacji na arenie międzynarodowej, współpracy w dziedzinie gospodarki, zmian klimatycznych czy współpracy wojskowej. Tzw. rozmowy na szczycie zawsze tworzą dobry klimat do rozwoju naszych relacji nie tylko w ramach organizacji międzynarodowych, ale także w wymiarze bilateralnym.

Które regiony lub kraje Azji są, zdaniem Pana Prezydenta, szczególnie obiecujące pod kątem interesów gospodarczych Polski? Czy mógłby Pan naszkicować schemat swoistej „mapy drogowej” postępowania z Azją –  strategii naszego kraju na najbliższe 10–15 lat?

Wynikiem naszego przystąpienia do Unii Europejskiej, i tym samym zmiany miejsca Polski na arenie międzynarodowej była redefinicja polskiej polityki zagranicznej. Zwiększenie zainteresowania regionem Azji i Pacyfiku wynikało z roli, jaką Unia Europejska przykładała do rozwoju kontaktów z tym obszarem świata. Polska pragnąc być aktywnym i kreatywnym członkiem UE, gotowym do podejmowania znaczących decyzji w kwestii wypracowywania rozwiązań i decyzji dotyczących unijnej polityki zagranicznej wobec Azji, musiała być do tego przygotowana. Jako członek Unii Europejskiej uzyskaliśmy większe możliwości tworzenia polityki zagranicznej, np. udział w spotkaniach ASEM czy dialog UE-ASEAN. Ale nie tylko fakt członkostwa w Unii Europejskiej skłania nas do rozwoju kontaktów ekonomicznych, politycznych i kulturalnych. Natężenie współpracy i forma kontaktów są tak różne, jak zróżnicowany jest stopień rozwoju poszczególnych państw azjatyckich. W ramach relacji dwustronnych, priorytetowy charakter dla Polski mają stosunki gospodarcze i handlowe z Chinami, Indiami, Japonią, Republiką Korei, Indonezją czy Malezją. Ze względu na obecność naszych wojsk w Afganistanie jesteśmy zainteresowani rozwojem sytuacji w regionie Azji Południowej. Istotne są kontakty z Pakistanem. Myślę, że nasze zaangażowanie w walkę z terroryzmem, aktywność na rzecz rozwoju bezpieczeństwa międzynarodowego tworzą z naszego państwa wartościowego partnera dla państw regionu Azji.

Chciałbym jednak podkreślić, że jakiekolwiek szkicowanie mapy drogowej na kolejne 15 lat jest dosyć ryzykowne. Kolejne lata bowiem mogą spowodować wiele zmian, ze względu na dynamiczną sytuację sektora gospodarczego i politycznego w regionie.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata