70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pokolenie pod presją. Wokół książki Pokolenie JP2. Przeszłość i przyszłość zjawiska religijnego pod red. Tadeusza Szawiela

Wydawałoby się, że badania naukowe rozwieją kontrowersje wokół kwestii istnienia generacji, która została nazwana imieniem Jana Pawła II „ku pokrzepieniu serc i dusz”. Niestety, pomimo dużej wartości merytorycznej książki czytelnik ma niemiłe poczucie, że wchodzi na grunt bardziej grząski, niż początkowo się spodziewał.

Gdy już udało mu się postawić stopę na twardym podłożu danych statystycznych i metodologicznie poprawnych analiz, na następnych stronach opracowania odkrywa kolejne interpretacje terminu i wizje zmiany społecznej, która ma być dziełem młodych ludzi, choć oni sami nie czują chyba powołania do realizacji tej wzniosłej misji. Młodzież zawsze nosi w sobie potencjał zmiany, a pełni troski o przyszłość dorośli zawsze będą szukać źródła nadziei w następnych pokoleniach, które mają być lepsze od nich samych.

Termin pokolenie JP2 zaczął funkcjonować w świadomości społecznej na przełomie tysiącleci. Pierwszym, który go użył, był o. Daniel Ange, francuski ewangelizator i duszpasterz młodzieży. Podczas Międzynarodowego Kongresu Ruchów Kościelnych w 1998 roku w Rzymie mówił, że pokolenie młodych ludzi odnalazło wreszcie kogoś, w kim uznało, po latach kontrkulturowej kontestacji, ojca i proroka. Młodzi ludzie uważali Papieża za autorytet w kwestii prawdy i świadectwa miłości, chcieli się z nim spotykać, słuchać go, byli gotowi pójść za nim pomimo koniecznych wyrzeczeń. Nie były to jednostki, lecz tłumy, co budziło podziw i zdumienie. Po śmierci Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 roku, pojawiło się pytanie o przyszłość tej młodzieży, która miała przynieść wiosnę Kościołowi i Ducha Świętego zsekularyzowanym narodom Europy. Pojawiały się nowe artykuły i spekulacje, a dyskusja na temat tego, czy pokolenie istnieje czy nie, nabierała rumieńców.

Miesięcznik „Więź”pierwszy numer pisma opublikowany po śmierci Papieża zatytułował Jan Paweł II i „pokolenie JP2”, zapraszając do wypowiedzi na ten temat publicystów i działaczy katolickich. Trudno przejść obojętnie obok zjawiska, które dostrzegają i opisują osoby opiniotwórcze. Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, pisał, że Zjazdy Gnieźnieńskie  stanowią „ważną inicjatywę pokolenia JP2, które w ten sposób – całkiem oddolnie, ale we współpracy z pasterzami Kościoła – pragnie wcielić w życie pozostawioną nam przez Papieża troskę o >>europejską wspólnotę Ducha<<”(s.151). Ksawery Knotz OFMCap, duszpasterz małżeństw, uznał, że „najtrudniejszym zadaniem, jakie stoi przed pokoleniem JP2 jest twórcze rozwijanie katolickiej etyki seksualnej” (s. 134). Dariusz Karłowicz, filozof i publicysta, prezes zarządu Fundacji Świętego Mikołaja dzielił się nadzieją w dniach żałoby: „Jedność Logosu, czynu i miłości, która zostaje ukazana w wielkich świadkach Chrystusa, jest sposobem, w jaki w historii ujawnia się Miara. Wierzę, że ci, którzy będą mieli odwagę odnieść tę Miarę do siebie, mają szansę stać się kiedyś pokoleniem Jana Pawła II” (s. 102). Nie wszyscy uznali ten fenomen za realny, był on też potem różnie interpretowany, czego przykładem artykuł Marcina Cieleckiego Nie ma takiego pokolenia opublikowany w miesięczniku „W drodze” (maj 2006). Wbrew kontrowersjom  31 marca 2006 w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II odbyła się w Warszawie konferencja „Pokolenie JP2 – źródła i szanse”, zorganizowana przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego przy współpracy z miesięcznikiem „Więź” i Instytutem Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jej owocem są artykuły zamieszczone w omawianej książce.

Publikacja jest warta uwagi z kilku powodów: zawiera dużo informacji na temat polskiej religijności, ukazuje kondycję duchową i moralną polskiej młodzieży, artykułuje obawy i niepokoje katolickich intelektualistów, rozwiewa mity, czasem próbuje tworzyć nowe. Pierwsza nosi tytuł Pokolenie JP2: od 2005 roku czy od trzydziestu lat? i ma  stanowić wprowadzenie do dalszych rozważań. Mirosława Grabowska poddała analizie ruchy odnowy religijnej działające w Polsce lat 70. i 80. XX wieku w kontekście zachodnioeuropejskich procesów sekularyzacji oraz polskiej specyfiki wynikającej z realiów socjalizmu. Autorka drugiego tekstu: Oaza jako przestrzeń doświadczenia mistycznego i społecznego, Krystyna Ewa Siellawa-Kolbowska, przekonuje, że skoro Jan Paweł II był moderatorem i „ojcem” ruchu oazowego, to pokolenie JP może zaistnieć w analogiczny sposób – poprzez rozwój grup formacyjnych, nacisk na apostolstwo świeckich, przyjmowanie „odnowowego” modelu religijności, godzenie spontaniczności ze strukturami kościelnymi, tworzenie sieci grup. Podkreśla, że zaangażowanie młodzieży ma charakter ciągły, jest mozolnym budowaniem, a nie efektem jednego doświadczenia pokoleniowego.

Wybór oazy jako przedmiotu analizy budzi moje wątpliwości, gdyż nie ma podstaw, by twierdzić, że oazowicze utożsamili się z terminem „pokolenie JP2” w większym stopniu niż inne wspólnoty czy ruchy. Jan Paweł II wspierał charyzmat Ruchu Światło-Życie, co nie zmienia faktu, że jego założycielem i ojcem duchowym jest ks. Franciszek Blachnicki, a inspiracją dla rozwoju było Vaticanum Secundum. Do oazy należą ludzie w różnym wieku, nie było to więc istotne kryterium wyboru. Nie wiem, jak oazowi liderzy odpowiedzieliby na pytanie: „Czy pokolenie JP2 istnieje czy to tylko mit?”,znam natomiast odpowiedź o. Jana Góry OP używającego tego terminu na co dzień w pracy duszpasterskiej z młodzieżą:

Dla fikcji i pozorów nigdy bym nie robił tak konkretnej i ciężkiej pracy. To pokolenie jest, umiem je nazwać, precyzyjnie opisać. Jest to pokolenie, do którego kluczem są słowa Ojca Świętego z homilii inaugurującej pontyfikat: Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi. Myślę, że pokolenie Jana Pawła II to ludzie, którzy bez lęku zanieśli Chrystusa, otworzyli drzwi Chrystusowi, do czterech dziedzin: polityki, ekonomii, cywilizacji i kultury. Te przestrzenie są dotychczas jak gdyby zamknięte na sacrum, zamknięte dla Boga i Chrystusa. A tymczasem Ci ludzie w sposób zupełnie naturalny, bez lęku, tam właśnie niosą Chrystusa. To są te ewangeliczne krańce świata, na które się udają.  Uważają, że gdyby tego nie robili, to byłoby co najmniej  dziwne, gdyż Chrystus jest niezbywalnym elementem naszego codziennego życia. Trzeba, żeby był w tych dziedzinach, które moje pokolenie uważa za czysto świeckie, za sferę profanum, nie mającą nic wspólnego z religią[1].

W pierwszej części książki nie ma analizy zjawisk powstałych w latach 90. XX wieku, co jest zdumiewające, zważywszy na fakt, że po 1989 roku nastąpiła zmiana systemu społeczno-politycznego. Pojawiła się możliwość otwartego wyrażania potrzeb religijnych, stowarzyszania się w ramach obowiązującego prawa.  Trudno zatem wyjaśnić nieobecność badań dotyczących Instytutu Tertio Millennio założonego w 1996 roku przez Macieja Ziębę OP czy powszechnie znanego ruchu lednickiego Jana Góry OP. Jan Góra OP jest nie tylko organizatorem spotkań na Polach Lednickich (od 1997). Moderował także formacyjne spotkania młodzieży studenckiej w Hermanicach (od 1988), stworzył Dom św. Jacka na Jamnej (ośrodek duszpasterski sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei, który działa od 1992). Nie można oddzielić ruchu lednickiego, który budzi największe zainteresowanie mediów, od pozostałych inicjatyw – nawet jeśli budzą one ambiwalentne uczucia badaczy. Autorzy tomu zignorowali te inicjatywy lub oceniali je raczej negatywnie, nie mając po temu innych przesłanek niż wiedza potoczna pełna uprzedzeń do „imprez” masowych.

Kolejne dwie części książki: Społeczne i instytucjonalne podstawy pokolenia JP2 oraz Czy pokolenie JP2 zmieni Polskę i Świat są przykładem niezwykłego mariażu nauki z publicystyką, co odzwierciedla perspektywę organizatorów konferencji. Można tu znaleźć znakomite analizy socjologiczne autorstwa Tadeusza Szawiela i Krzysztofa Koseły z Uniwersytetu Warszawskiego, refleksje ks. Piotra Mazurkiewicza oraz Sławomira Sowińskiego (pracowników naukowych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego) na temat religijności polskiej młodzieży, artykuł Marii Rogaczewskiej, socjolożki z UW blisko związanej z Towarzystwem „Więź”, i tekst Zbigniewa Nosowskiego, redaktora naczelnego miesięcznika „Więź”. Całość została uzupełniona o zapis panelu Młodzi – pokolenie JP2 w sferze religijnej i społecznej, w którym wystąpili przede wszystkim publicyści: Zbigniew Nosowski, Piotr Czekierda, Grzegorz Górny, Szymon Hołownia, Tomasz Terlikowski i Marek Zając. Konstrukcja tomu sprawia wrażenie, że badania naukowe są cenne, lecz ostatnie słowo należy do publicystyki. Po lekturze wyników badań empirycznych przeprowadzonych przez socjologów, z których wynika, że generacja JP2 nie istnieje w sensie kategorii socjologicznej czy kategorii wiekowej, powracamy do rozważań: czy zmieni ona Polskę i świat, czy przyczyni się do posoborowej modernizacji Kościoła, do budowy społeczeństwa obywatelskiego opartego na chrześcijańskim etosie, odrodzenia więzi społecznych oraz czy wypromuje liderów religijnego przebudzenia Zachodu? Zadania są bardzo ambitne, tylko podmiot działań nieco wirtualny. Tytuł panelu stał się tytułem czwartej części. Być może warto było zamieścić na końcu podsumowanie, wyjaśniając rozdźwięk między wizją a faktami.

Nie znajdziemy w tym tomie jednej definicji pokolenia JP2. Każdy z autorów starał się podać własną. Według kryteriów nauki nie może być mowy o pokoleniu w znaczeniu socjologicznym, gdyż badana młodzież (kilka roczników) nie wytworzyła wspólnej świadomości. Z etykietą pokolenia JP2 identyfikują się ludzie z wszystkich kategorii wiekowych, co wyklucza myślenie w kategoriach generacji genealogicznej. Można mieć  wątpliwości, czy postrzeganie młodych jako grupy  predestynowanej do kształtowania zmiany kulturowej jest zgodne z intencjami Jana Pawła II, który postulował budowę cywilizacji miłości, a nie – witalności.

Papież zachęcał do aktywności kulturotwórczej zwłaszcza kobiety bez różnicy wieku (postulując nowy feminizm), apelował do intelektualistów, twórców, do wszystkich ludzi dobrej woli. Autorzy tomu skoncentrowali się tymczasem na młodzieży – pojawił się wątek „wydarzenia pokoleniowego”, analogie do młodzieżowej rewolty „pokolenia ‘68”, polskiego ruchu społecznego Solidarność, „pokolenia Kolumbów” walczących o wolność itd. Pytań i przypuszczeń jest w książce więcej niż odpowiedzi. Nie można wykluczyć, że nowy ruch młodych wyłoni się nagle w sytuacji zagrożenia lub kryzysu wartości, być może powstaje on w procesie stopniowych zmian, których nie widzą jeszcze socjologowie. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne w sytuacji, gdy młodzież „uważana za grupę społeczną najbardziej podatną na zmiany, mody i powiewy ducha epoki”, jak pisze Tadeusz Szawiel (s. 74), staje się w Polsce coraz bardziej konserwatywna, co potwierdzają wyniki badań. Do zmiany społecznej młodzież jest nastawiona dość sceptycznie, nie jest buntownicza, nie kreuje oddolnych inicjatyw, chętnie uczestniczy w ruchach, instytutach badawczych, imprezach cyklicznych, których animatorami są księża, lecz nie czuje się szczególnie odpowiedzialna za cywilizację.

Hasło „pokolenie JP2” stało się modne, choć pozostaje kontrowersyjne. Współczesna młodzież dorasta w innym świecie niż pokolenie jej rodziców, ma dużą przestrzeń wolności, dostęp do komercyjnych mediów, żyje w społeczeństwie konsumpcji i nowoczesnych technologii. Wartości religijne są wypierane przez światopogląd relatywistyczny i hedonistyczną popkulturę. Młodzież wrzucona do worka z napisem „pokolenie JP2” bywa też opatrywana etykietą haseł o wydźwięku negatywnym: pokolenie NIC, pokolenie Frugo, pokolenie X, pokolenie Softu, lub neutralnym: e-generacja, pokolenie Google itd. Każdy z tych terminów, oprócz pierwszego, ma świadczyć o duchowej i aksjologicznej płyciźnie młodzieży. Polska inteligencja (choć zjawisko „pokolenie JP2” jest międzynarodowe) ma tradycję ideową i heroiczną, niechętnie godzi się na nihilizm, konsumpcjonizm i płycizny. Lęk przed sekularyzacją, przywoływanie przykładu Hiszpanii (lub Irlandii), która kiedyś była symbolem trwałości katolicyzmu, potęgują tylko gorączkowość poszukiwania pokolenia mającego bronić tych tradycyjnych wartości, a nawet je „eksportować” na Zachód. Motyw żalu, że poza Ruchem Światło-Życie nie ma w Polsce znaczących, rodzimych ruchów odnowy religijnej, że są tylko te „z importu”, pojawia się w książce kilka razy, co daje do myślenia.

Pokolenie JP2… trzeba przeczytać między innymi dlatego, by włączyć się do sporu. Pytanie o to, czy młodzi ludzie podejmą wyzwanie budowy nowej cywilizacji miłości jest na tyle ważne, że największym błędem byłoby jego zignorowanie. Pomysł organizowania konferencji wydaje się cenny, choć można mieć kilka zastrzeżeń co do jej realizacji. Brak rozdzielenia wizji publicystów od analiz naukowych powoduje chaos. Książka zyskałaby chyba merytorycznie i logicznie, gdyby w panelu końcowym udział wzięli autorzy referatów, a nie publicyści z zewnątrz (z całym szacunkiem dla wkładu, jaki zaproszeni dziennikarze i publicyści wnieśli do debaty). Znane nazwiska podnoszą prestiż każdej konferencji, nie musi to jednak sprzyjać rozwiązaniu danego problemu badawczego. Myślę też,  iż warto zapraszać ludzi z różnorodnych środowisk i instytutów, którzy potrafią dostrzec wiele wymiarów zjawiska społecznego.

Zbigniewowi Nosowskiemu, popularyzatorowi idei pokolenia młodych, należy się od czytelników uznanie. Dzięki jego zaangażowaniu udało się doprowadzić do ważnej i interesującej dyskusji. W kraju, gdzie najbardziej widocznym ruchem społeczno-religijnym jest ruch Rodzin Radia Maryja, skupiający stosunkowo wiele osób starszego pokolenia, zasadne jest szukanie alternatywy dla ludzi odmiennie pojmujących ewangelizację. Jeśli uda się usunąć kilka pułapek i sprzeczności zawartych w koncepcji, jaką prezentuje w artykule Pokolenie JP2 – pobożna iluzja czy szansa na lepszy świat?,marzenie o zmianie wykreowanej przez młodzież naprawdę kiedyś się spełni. Zanim to nastąpi, poddałabym pod wnikliwy namysł kilka kwestii.

Nosowski definiuje pokolenie JP2 jako „grupę nie wiekową, ale etosową – międzynarodową wspólnotę ludzi młodych, zbudowaną wokół wspólnie akceptowanych i wyznawanych wartości, połączoną podstawowymi wyborami aksjologicznymi” (s. 125). Już w samej tej definicji widać aporię – albo mówimy o pokoleniu w sensie wieku biologicznego i wtedy nazwa ta ma sens, albo o wspólnocie połączonej etosem. Jeszcze większe wątpliwości budzi wyznaczenie zakresu owego etosu. Autor sformułował go w dziesięciu punktach – nie wymienił poszczególnych wartości, tylko je opisał. Po staranniejszej analizie trudno oprzeć się wrażeniu, iż etos ten odpowiada w zasadzie etosowi… katolicyzmu integralnego (reprezentowanego przez środowisko „Więzi”), który  opisał wnikliwie Jarosław Gowin w książce Kościół po komunizmie[2].

Etos pokolenia JP2 według Nosowskiego (mistyka codzienności, pokora, szacunek dla autorytetów, żywa wiara, miłość bezinteresowna, apostolstwo, indywidualna odpowiedzialność, więzi wspólnotowe oraz: seksualność, wolność, dialog, różnorodność i pluralizm, autentyczność, podmiotowość, aktywizm obywatelski) nie musi być atrakcyjny dla młodych ludzi w tym akurat „pakiecie”. Być może umiejętnie wybiorą z niego to, co im będzie pasować, dążąc do bycia autentycznymi, wolnymi podmiotami… Nie wiadomo, czy etos ten zaakceptowałyby środowiska innych „katolików otwartych”, a tym bardziej – tradycjonalistów. Młodzież nie musi dążyć do – jak pisze Maria Rogaczewska – syntezy „starego” z „nowym”.

Przekonanie o słuszności tego, a nie innego etosu wpływa na wizję „pokolenia JP2”. Metoda typów idealnych, jaką przyjął autor, odwołując się do Maksa Webera, wymaga chyba dopracowania. Weber, tworząc modele idealne, miał na celu zwiększenie racjonalizmu badań, uporządkowanie chaosu rzeczywistości ludzkiej, na którą składają się nieprzewidywalne działania irracjonalnych nierzadko jednostek. Typ idealny stanowi celowe, jednostronne uwypuklenie kilku cech zjawiska i nigdy nie występuje w stanie „czystym”, gdyż ma stanowić miarę doskonałości. Z modelem idealnym badacz porównuje modele empirycznie dostępne, analizując rozmiary odchylenia od normy. Autor używa typów idealnych raczej jako wizjoner niż następca Webera, który przede wszystkim szukał sposobu adekwatnego opisu zjawisk społecznych.

Maria Rogaczewska w artykule Czy „pokolenie JP2” zbuduje w Polsce społeczeństwo obywatelskie? Szanse i bariery także powołuje się na Webera. I ona,  nawiązując do znanego dzieła Etos protestancki i duch kapitalizmu, nie ustrzegła się aporii. Ignoruje bowiem to, że Weberowski etos protestancki nigdy nie miał nic wspólnego z wiekiem osób, które wcielały go w życie. Wręcz przeciwnie, można znaleźć argumenty na poparcie tezy, że kluczem do myślenia o zmianie społecznej jest ruch wszystkich ludzi świeckich uświęcających codzienną pracę, żyjących w ascezie.

Jednym z najważniejszych dokonań naukowych Webera było sformułowanie postulatu socjologii wolnej od wartości. Dziś coraz częściej pisze się o potrzebie socjologii (i nauki) zaangażowanej, co wynika między innymi z poczucia pewnej bezradności wobec uwikłania badaczy w subiektywne doświadczenie. Mimo to mariaż katolicyzmu z socjologią łatwo może być posądzony o stronniczość lub kreowanie rzeczywistości.

Autorom publikacji nie udało się przekonać czytelnika, że „pokolenie JP2” naprawdę istnieje i jest kategorią wiekową. Nie ulega natomiast wątpliwości, że właśnie młodzieży ten termin zawdzięcza zainteresowanie naukowców i mediów. Od spotkań Jana Pawła II z młodzieżą wszystko się zaczęło, tylko że ludzie nie chcą wyrosnąć z przynależności do pokolenia JP2, pomimo upływu czasu i pojawiania się kolejnych generacji.

_

Pokolenie JP2. Przeszłość i przyszłość zjawiska religijnego, red. Tadeusz Szawiel, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2008.


[1] Fragment niepublikowanej rozmowy Małgorzaty Bilskiej z o. Janem Górą OP , która odbyła się w styczniu 2008 roku.

[2] J. Gowin, Kościół po komunizmie, Kraków 1995, s. 267.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata