|

REFLEKSJE
Etyczne zagadnienia eugeniki
(fragment)
BARBARA DWORAK
Czy osoba, której zaszczepiono
określone cechy, będzie mogła uznać je
za część swojej osobowości i określić
siebie jako wolnego autora swoich
czynów? Nie wiemy. Lecz właśnie ta
niemożność udzielenia odpowiedzi
budzi największy niepokój.
Jedną z najbardziej doniosłych metafor
opisujących ludzką kondycję jest metafora
wędrówki, której początek i koniec okryte
są tajemnicą1. Paul Ricoeur pisał o śmierci jako o tajemnicy wielkiej i mrocznej. Tajemnicy,
która zniewala i o której nie możemy
powiedzieć nic ostatecznego. Prawda
o początkach życia również pozostaje
przed nami zakryta. Wciąż pytamy, jak to
się stało, że z połączenia dwóch komórek
powstaliśmy MY, przepełnieni życiem, absolutnie
niepowtarzalni, i wciąż nie znajdujemy
odpowiedzi.
Człowiek od zawsze pragnął przekraczać
swoją ludzką ograniczoność; chciał
zgłębić naturę świata, dowiedzieć się, kim jest. By osłonić swoją bezbronność, podporządkował
sobie ziemię. Cały świat rzeczy,
który stworzył, imponujące osiągnięcia nauki
i techniki wyrastały z marzeń o wielkości
i doskonałości. Także wielkie utopie, które
tak bardzo pobudzały wyobraźnię i pociągały
za sobą miliony, mają swe korzenie
w pragnieniu, któremu najpełniejszy wyraz
dał Platon w Państwie: by słabego i ułomnego
człowieka przemienić w istotę lepszą
i silniejszą. Mniej egoistyczną. Doskonalszą.
Totalitaryzmy, które były próbą zmiany
ludzkiej natury, zawsze kończyły się klęską.
Człowiek wcześniej czy później zrzucał
jarzmo nowych praw. Natury ludzkiej nigdy
dotąd nie udało się w pełni zniewolić.
W 2006 roku odszyfrowano cały kod
genetyczny człowieka. Po raz pierwszy
ludzkość stanęła przed możliwością sięgnięcia
do absolutnych podstaw własnego
gatunku. Spełnienie marzeń o lepszym,
doskonalszym człowieku może być kwestią
lat. Czy jednak eugenika, dając człowiekowi
władzę nad nim samym, nie zaprowadzi
ludzkości na manowce? Czy, paradoksalnie,
nie doprowadzi człowieka
do samozniewolenia? Co się stanie, gdy
w sprzeciwie wobec ograniczoności ludzkiej
natury zaczniemy ją współtworzyć,
zmieniać i czynić sobie poddaną?
Zaniepokojeni i zafascynowani nowymi
możliwościami, stawiamy pytania
o granice ingerencji w ludzki genom,
o status osobowy zarodka i prawo do badania
go, o prawo rodziców do genetycznego
ulepszania swoich dzieci. Wizja
świata, w którym można będzie decydować
o cechach przyszłych pokoleń, pociąga
nas i przeraża. Nie sposób objąć całości
dyskusji toczącej się na ten temat, chciałabym
jednak rozważyć pytanie, które leży
u podstaw wszelkich niepokojów – którędy przebiega granica między wolnością moją a wolnością drugiego człowieka, nawet jeśli ten drugi jeszcze się nie narodził?
Więcej na łamach lutowego „Znaku”
Zamów numer
BARBARA DWORAK, studiuje
filozofię na UJ.
POCZĄTEK STRONY |