Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

STYCZEŃ 2009, NUMER 644

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 



REPORTAŻ



Biedni sąsiedzi patrzą na getto
(fragment)

KONRAD OPRZĘDEK

W tym miejscu zdążyło już wyrosnąć nowe pokolenie. Wśród dzieci panuje ta sama reguła, co w świecie dorosłych: silni biją, a słabi są bici. Muszą się przystosowywać do warunków życia w slumsach. Ich słabość jest potępiana nawet przez ich słabych rodziców.


Mieszkania socjalne w Jaworniku jedni ironicznie nazywają Manhattanem, inni – slumsami, większość – po prostu piekłem.

Jawornik to wieś położona trzydzieści kilometrów na południe od Krakowa. Tutaj, na terenie wielkości boiska sportowego, ogrodzonym pordzewiałą siatką, w gęstwinie drzew i krzaków skryte są cztery powojskowe baraki. Do tego getta, wypchniętego na ubocze gminy Myślenice, trafili ci, którzy nie chcieli lub nie umieli przestrzegać norm życia społecznego.

Żyją tu obok siebie: ofiary przemocy domowej i ci, których po kielichu świerzbi ręka; gorliwie wierzący i rozpustnicy; ludzie o wysokim poczuciu godności i najbardziej ordynarni prostacy; czytelnicy Dostojewskiego i Hugo oraz półanalfabeci. Reguły dyktują silniejsi, którzy w dzień albo odsypiają po nocnej libacji, albo rozchodzą się po okolicy, by zdobyć trochę grosza na wino. Wówczas słabi (a przynajmniej: ci z nich, którzy nie pracują) wychodzą przed baraki i nieśmiało przysiadają na ławeczkach. Wieczorem zamykają się w mieszkaniach, włączają telewizory, czytają gazety lub rozwiązują krzyżówki, ale nie jest to czas spokoju – muszą być czujni i pamiętać, by stale mieć pod ręką telefon. Policja przyjeżdża tu nawet trzy razy w tygodniu.

Choć problem Jawornika nabrzmiewa w gminie od kilkunastu lat, dla mieszkańców okolicznych miejscowości właściwie nie istnieje. Opowiadać o nim to jakby po raz kolejny przypominać o wielu podobnych miejscach w Polsce, które stały się składowiskami „odpadów” z kolejnych lokalnych społeczności. Jaworniki albo są wypierane ze zbiorowej świadomości, albo po prostu nie budzą zainteresowania.

Ich obrazy ogląda się tylko z dystansu – gdy pokazują je reportażyści bądź filmowcy i gdy ten, kto je ogląda, nie musi czuć się oskarżony.

Kogo bieda dotyka, traci głos. Kto zaś ze swego głosu może i chce zrobić użytek, coraz częściej staje bezradny wobec problemu medialności ubóstwa. Im liczniejsze są opowieści o biedzie, tym mniej przekonują. Ciekawią dopóty, dopóki zaskakują; gdy zaś się powtarzają – już tylko nużą. Tymczasem przykład Jawornika pokazuje, że getta tworzą się także (a może: zwłaszcza) na poziomie języka. Dopóki znużenie nie pozwala ich zauważyć, dopóty nie można ich otworzyć.

Więcej na łamach styczniowego „Znaku”

Zamów numer

KONRAD OPRZĘDEK, absolwent komparatystyki UJ.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.