|

REFLEKSJE
Personalia (fragment)
MAŁGORZATA ŁUKASIEWICZ
Osobowość trudno jest zdefiniować
i na tym polega część jej uroku.
Człowieka obdarzonego osobowością
otacza się czcią, podziwia i kocha
niezależnie od jego poszczególnych
przymiotów czy zalet. Artystę, który
ma osobowość, ceni się nie tylko za
dzieła, ale za to, kim sam jest.
Któż by nie znał Mynheera Pepperkorna!
Pojawia się w VII rozdziale Czarodziejskiej
góry, jako towarzysz Kławdii Chauchat,
i robi wielkie wrażenie na pacjentach sanatorium.
Jest zarazem „i krzepki, i wątły”,
choć wydawałoby się, że te właściwości
trudno pogodzić. Do jego uderzających
cech należy sposób mówienia:
Moi państwo. – W porządku. Wszystko w porządku.
Skończone. Proszę jednakowoż wziąć
pod uwagę – i nie zapominać – ani na chwilę
nie zapominać, że – Ale nie mówmy już o tym.
Tamto leży mi tak dalece na sercu, jak przede
wszystkim to, że jesteśmy zobowiązani – że kategorycznym
wymaganiem – powtarzam i podkreślam
to wyrażenie – kategorycznym
wymaganiem nam stawianym – Nie!, Nie, moi
państwo, nie tak! Nie jakobym chciał – W błędzie
byłby ten, kto by myślał, że ja – Skończone,
moi państwo! Zupełnie skończone. Wiem,
że jesteśmy przecież tego samego zdania,
a więc do rzeczy!
Ostatecznie nic nie powiedział, ale głowę
miał tak niepospolitą, mimikę i gestykulację tak
stanowczą, przejmującą i pełną wyrazu, że
wszystkim, a nawet nasłuchującemu Hansowi
Castorpowi, wydawało się, iż słyszą coś niezmiernie
ważnego, lub też, jeśli nawet uświadamiali
sobie brak rzeczowego, skończonego
oświadczenia, nie czuli się jednak zawiedzeni.
Bezsłowna wymowność Pepperkorna
okazuje się szalenie sugestywna, przykuwa
i elektryzuje towarzystwo. Z jego inicjatywy
urządza się niezwykłe rozrywki,
w tym nocną biesiadę, której menu przewyższa
wszystko, co jadano dotąd w Berghofie
– choć zawsze jadano tam wyjątkowo
obficie i smacznie, jak chyba nigdy
przedtem ani potem u Tomasza Manna.
Pieter Pepperkorn jest bowiem „osobowością”.
Osobowość to pewien nadmiar, bujność,
wewnętrzne bogactwo, które spontanicznie
się uzewnętrznia. Osobowość
trudno jest zdefiniować i na tym polega
część jej uroku. Człowieka obdarzonego osobowością otacza się czcią, podziwia
i kocha niezależnie od jego poszczególnych
przymiotów czy zalet. Artystę, który
ma osobowość, ceni się nie tylko za dzieła,
ale za to, czym sam jest, poza dziełami.
Magia osobowości w kulturze niemieckiej
datuje się co najmniej od Goethego,
a na przełomie wieków i jeszcze długo potem
za taką osobowość na niwie literatury
uchodził Gerhart Hauptmann.
Więcej na łamach styczniowego „Znaku”
Zamów numer
MAŁGORZATA ŁUKASIEWICZ, tłumaczka,
eseistka.
Wydała m.in.
zbiór esejów
Rubryka
pod różą.
POCZĄTEK STRONY |