Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

STYCZEŃ 2009, NUMER 644

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Czy mamy jeszcze duszę?



Dusza do zbawienia koniecznie potrzebna


(fragment)

SEBASTIAN DUDA


Apostoł Paweł wyraźnie uznaje trójdzielny podział antropologiczny, w którym obok ciała występują jeszcze duch i dusza. I one wszystkie podlegają zbawieniu, gdyż ludzka integralność żadną miarą nie wyklucza człowieczej złożoności.

W czasach emancypacji ciała, tak upragnionej od dawna przez wielu chrześcijan, o duszy łatwo jest zapomnieć. Nikt już dziś nie pisuje „psychomachii”, w której barwnie, jak ongiś u wielkiego wczesnochrześcijańskiego poety Prudencjusza, ukazywana by była walka cnotliwej duszy z czyhającymi na nią zewsząd występkami. Rozprawia się za to nieustannie o jedności psychosomatycznej człowieka, kładąc zresztą zdecydowany nacisk na „somatyczność” tej jedności; uprawia „teologię ciała”, odkładając rozważania o duszy do zamkniętych na wszelkie spusty rezerwuarów tradycji. Nazbyt to chyba pospieszne rugi. Nawet gdyby uznać, że wielowiekowe rozważania chrześcijańskich myślicieli o duszy bardziej w myśli greckiej niż w Biblii mają swoje źródło, w samych tekstach biblijnych wciąż rzucać się będą w oczy liczne wzmianki na temat duchowej konstytucji człowieka. Bo nie jest prawdą, że chrześcijańska antropologia bez duszy może się swobodnie obejść. Już w najstarszym ze znanych nam listów św. Pawła, w Pierwszym Liście do Tesaloniczan, można znaleźć znamienny passus: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch [pneuma] wasz, dusza [psyche] i ciało [soma] bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5, 23). Apostoł wyraźnie uznaje trójdzielny podział antropologiczny, w którym obok ciała występują jeszcze duch i dusza. I one wszystkie podlegają zbawieniu, gdyż ludzka integralność żadną miarą nie wyklucza człowieczej złożoności.

Powstaje jednak pytanie, czy i jak owe trzy antropologiczne komponenty: ciało, dusza i duch między sobą się różnią. Wyjaśnienia tej różnicy niekoniecznie trzeba szukać w greckiej filozofii. Jej źródeł bowiem można jak najbardziej dopatrzeć się w Biblii, i to jeszcze w Starym Testamencie. Bez wątpienia jednak autorzy biblijni dość odmiennie rozkładają znaczeniowe akcenty niż greccy mędrcy.

Gdy o chodzi o ciało, sprawa wydaje się z pozoru dość jasna. Hebrajskie słowo basar oznaczać przecież ma całego człowieka w jego materialnej postaci, w jakiej ukazuje się on innym i dzięki czemu przez innych postrzegany jest jako odrębne indywiduum2. Jednak już w greckim tłumaczeniu Biblii – w Septuagincie, a później i w Nowym Testamencie – to, co po polsku nazywa się „ciałem”, określają dwa rzeczowniki: sarx i soma. W pierwszym z tych określeń bardziej chodzi o cielesny materiał, tworzywo, z którego stworzone są wszelkie istoty żywe. Soma natomiast oznacza cielesną formę, charakterystyczną i wyłączną dla każdego cielesnego indywiduum. W materialnej bezkształtności cielesności, rozumianej jako sarx, soma stanowi coś na kształt principium individuationis. Można by rzec, iż jako ludzie – wszyscyśmy ze sobą identyczni w cielesności „sarkicznej”, a od siebie odmienni w cielesności „somatycznej”.

Św. Paweł nie ma o sarx wysokiego mniemanie i odnosi się do niej (sarx jest po grecku rodzaju żeńskiego) z największą podejrzliwością, widząc w niej główny ośrodek niszczącego człowieka grzechu:

Ja jestem cielesny [sarkinos], zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię (…). Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro
(Rz 7, 14b–15. 18a).

Co jednak wydawać może się dziwne, Paweł wyraźnie identyfikuje siebie samego z cielesnością określaną jako sarx. Jaźń jest ciałem ze wszystkimi jego grzesznymi namiętnościami, które prowadzą do śmierci (por. Rz 7, 5). W tak negatywnym rozumieniu cielesności sarkicznej u Pawła odsłania się podstawowy biblijny przekaz: człowiek to istota upadła i skażona, która potrzebuje odkupienia i odrodzenia pochodzących od Boga. Czy jednak cielesność przez sarx określona może być zbawiona? Paweł raczej w to wątpił, gdyż mocno wiązał sarx z grzechem i śmiercią. Tylko soma w ostatecznym rachunku zmartwychwstaje. Dopiero w Prologu Ewangelii według św. Jana (zredagowanej ostatecznie w kilkadziesiąt lat po napisaniu przez Pawła jego listów) i cielesność sarkiczna zostaje dowartościowana: Boskie Słowo stało się ciałem; przedwieczny Logos przyjął postać sarx. Niemniej podejrzliwy stosunek do ludzkiego ciała – i to nie tylko w jego wymiarze sarkicznym, ale i somatycznym – stał się w chrześcijaństwie pewną normą, i to pomimo doktryny (potwierdzonej w Credo nicejsko-konstantynopolitańskim) o ciał zmartwychwstaniu. Negatywna teologia ciała wzmocniła paradoksalnie pozytywną teologię duszy, która miała podstawę w radykalnej psychosomatycznej dychotomii. Bez wątpienia odbyło się to jednak kosztem biblijnego przesłania.

Więcej na łamach styczniowego „Znaku”

Zamów numer

SEBASTIAN DUDA, dr, filozof i teolog związany z Katolickim Uniwersytetem w Leuven.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.