|

REFLEKSJE
Dreamcatcher. Pajęczyna snów Dostojewskiego
(fragment)
MARCIN CIELECKI
Spowolnione ruchy, kilkugodzinne
stany jasności umysłu i wtedy
największa aktywność, by znów
poczuć oścień ciała. Pragnąc snu,
a jednocześnie pozbawiając się go,
trwając w tej dziwacznej postawie
dobrze znanej każdemu nocnemu
markowi, można zupełnie przez
przypadek stać się dobrym znawcą
snów, teoretykiem spania.
Z soboty na niedzielę, wśród różnych koszmarów,
śniło mi się, że Fiedia wdrapał się na parapet
i wypadł z piątego piętra. Gdy zaczął spadać
w dół, koziołkując, zakryłem dłońmi oczy
i krzyknąłem w rozpaczy: „Żegnaj, Fiedia!”,
i wtedy się obudziłem. Napisz mi, możliwie jak
najszybciej, czy Fiedii się coś nie stało, właśnie
w nocy z sobotę na niedzielę. Wierzę w sny,
tym bardziej, że wiele z nich mi się spełniło.
Nie będę więc spokojny do chwili otrzymania
od ciebie wiadomości
– pisał Fiodor Dostojewski w liście z 23 lipca
1873 roku do żony Anny.
*
Sennik babiloński. Spadanie. Liczne kłopoty,
trudności, wreszcie problemy, które
ostatecznie pokonasz. Nie za dobrze.
Sennik egipski, różnej maści senniki internetowe… Gdyby chociaż zęby się
przyśniły, wszystko byłoby jasne. Psycholodzy
pochyliliby się nad pacjentem Dostojewskim
i orzekli, że złe warunki życia,
nieustanne zadręczanie się, presja oraz
rozłąka z rodziną znalazły ujście w wyśnionej
scenie. Z pewnością mieliby rację.
List pochodzi z okresu, kiedy pisarz nałogowo
grał w ruletkę: wszędzie węszą wierzyciele,
przed którymi trzeba się ukrywać,
wieczne życie na kredyt, sprzedawanie
ubrań, biżuterii, wykupywanie ubrań,
biżuterii, prośby o dodatkowe zaliczki na
poczet nienapisanych książek, sprzedawanie
ubrań, wykupywanie… Sam Dostojewski
miał jednak własne interpretacje swoich
snów. Gdy śnią się bliscy – zwłaszcza
brat albo ojciec – niedobry to znak.
Dzisiejszej nocy – pisał Dostojewski w liście do
Anny z 28 kwietnia 1871 roku – śnił mi się ojciec,
wyglądał strasznie, jakby swym przerażającym
wyglądem chciał mnie ostrzec przed jakimś potwornym
nieszczęściem. Dwukrotnie śnił mi
się w ten sposób i zawsze później spotkało
mnie coś złego.
Miewam tu bardzo niedobre sny. Śnią mi się
brat, ojciec, a gdy najbliżsi pojawiają się w moich
snach, nigdy nie wróży to nic dobrego.
Wiesz przecież, że moje sny się sprawdzają,
świadczą o tym fakty (list z 24 lipca 1874).
Dla Dostojewskiego sny nie są żartem.
Ze snów się nie śmieje w blasku dnia. Na
myśl o snach się drży. W listach do żony,
tej największej powiernicy, wspomina tylko
o koszmarach. Nie dzieli się z nią snami
radosnymi, pełnymi słońca i nadziei. Dostojewski
takich nie ma.
Pojawianie się we śnie bliskich jest
więc dla pisarza wyraźnym znakiem.
Sny są jak fakty. Komunikacja Dostojewskiego
z umarłymi musiała być rzeczywiście
bez większego zarzutu, skoro
nawet jego żona przyjmowała to za
pewnik:
Opowiedział mi swój sen, (…) śnił mu się też
brat. A to bardzo niedobry znak, ponieważ zawsze
gdy Fiedii śni się brat, to nieuchronnie
spotykało nas jakieś nieszczęście
(Dziennik genewski, 5 października 1867).
Więcej na łamach styczniowego „Znaku”
Zamów numer
MARCIN CIELECKI, publikował
na łamach
„Undergruntu”,
„Więzi”,
„W drodze”,
„Kresów”.
POCZĄTEK STRONY |