|
OD REDAKCJI
Ostatni sukces praw człowieka?
Idea praw człowieka to wyraz tej cechy zachodniej tożsamości, z której – jako
Europejczycy i chrześcijanie – powinniśmy być najbardziej dumni: przywiązania
do godności człowieka. Proces jej prawnej kodyfikacji, którego symbolami była
angielska zasada „habeas corpus” i ustawodawstwo z czasów rewolucji francuskiej,
nabrał tempa w XX wieku, stając się, obok integracji europejskiej, najbardziej
wyrazistym owocem mariażu etyki i prawa w dziejach ludzkości. Powszechna
Deklaracja Praw Człowieka, dziecko tego związku, ma już 60 lat.
W czasie zimnej wojny walka o upowszechnianie praw człowieka była
utożsamiana z konfliktem Wschód–Zachód. Wraz z upadkiem ZSRR nastała „złota
dekada”: pomimo kompromitacji Zachodu na Bałkanach i w Afryce, w latach 90.
wydawało się, że nic nie jest w stanie powstrzymać procesu upowszechniania praw
człowieka na całym świecie. Te marzenia prysły. Szybko bogacąca się Azja pokazała,
że nieco inaczej rozumie prawa jednostki. Terroryzm pozbawił niewinności państwo
najbardziej zasłużone w krzewieniu idei praw człowieka: Stany Zjednoczone.
Sprawa Guantanamo uświadomiła nam, że prawa człowieka można łatwo poświęcić
w imię „wyższych celów”. Ideę praw człowieka kompromitują również, powołujące
się na nie, rządy krajów, w których są one łamane. Czy nie jest to aby ostatni, smutny
jej sukces?
Na czas świąt Bożego Narodzenia w imieniu całego zespołu redakcyjnego życzę
naszym Czytelnikom i nam samym, by szacunek dla Innych – ludzi odmiennej rasy,
religii, orientacji seksualnej czy poglądów politycznych – towarzyszył nam
w codziennych zmaganiach, nie tylko od święta.
Michał Bardel
redaktor naczelny
POCZĄTEK STRONY |