|

ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE
Teatr jako metanoia (fragment)
MICHAŁ MASŁOWSKI
Dariusz Kosiński,
Polski teatr przemiany,
Wydawnictwo Instytutu im. Jerzego Grotowskiego,
Wrocław 2007
Synteza to cenna i śmiała, a tytuł szczęśliwy.
Ma ambicję ujęcia w jednej formule naczelnego
nurtu tematycznego polskiego teatru.
Świadczy o zdolności Dariusza Kosińskiego
do panoramicznego spojrzenia, jak
i o stanie badań szczegółowych polskiej teatrologii,
które taką syntezę umożliwiają.
Można, oczywiście, spierać się o tę czy inną
interpretację, ale naczelna teza wydaje
się trafna. Słowo „przemiana” dotyczy
człowieka, którego transformację duchową
polski teatr w sposób szczególny tematyzuje.
Termin ten nawiązuje do formuły
Konrada Górskiego, który nazwał Gustawa-
Konrada z Dziadów „bohaterem przemian”;
ale choć autor chronologicznie wychodzi
od analizy poglądów teatralnych
Mickiewicza, to reinterpretuje w gruncie
rzeczy poszczególne etapy „teatru przemian”
z perspektywy końca, to znaczy
pracy Grotowskiego nad aktorem, którego
publiczna transformacja miała stać się naczelną
zasadą jego pracy.
Kosiński już poprzednią swą książkę
poświęcił aktorstwu XIX-wiecznemu. Temat
to trudny, bo jak pisać o takiej twórczości?
Ale pisanie z perspektywy aktora
ma swoje dobre strony: wydobywa
wymiar antropologiczny teatru, stawia
w centrum ludzką treść roli i technikę
tworzenia postaci oraz typ poszukiwanego
kontaktu z widzem. Pozwala odnaleźć
w tekście dramatycznym potencjał teatralnych
przeżyć i interakcji. Niebezpieczeństwo
tkwi w pomijaniu kontekstu kulturowego
i społecznego, tak jakby jednostka
mogła się rozwijać duchowo samoistnie,
a nie w interakcji ze zbiorowością. Wszak
już Mickiewiczowski Konrad „za milijony”
kochał i cierpiał katusze, a bez scen zbiorowych
jego ewolucja jest niezrozumiała.
Problematyka ta została jeszcze silniej
zaakcentowana u Słowackiego, gdzie chodzi
o przekształcenie i ewolucję duchową społeczeństwa, jak i u Wyspiańskiego –
co sygnalizują choćby maski z Wyzwolenia.
Teatrologicznie rzecz ujmując, tłumaczy
to, dlaczego poza tą książką znaleźli
się Leon Schiller i Konrad Swinarski – obaj
słynni z patetycznej bądź szyderczej siły
scen zbiorowych. Ale to by jeszcze pogrubiło
i tak pokaźne dzieło, nie zmieniając
tezy wyjściowej, tylko ją wzbogacając.
W tej obszernej, liczącej ponad 500
stron panoramie możemy prześledzić narodziny
motywu transformacji i związanego
z nią rytuału w Dziadach oraz w wykładach
paryskich Mickiewicza. Następnie
autor podejmuje analogiczny motyw –
choć inaczej traktowany – w dramatach
Słowackiego (przede wszystkim w dramatach
mistycznych); potem omawia idee teatralne
Wyspiańskiego – zarówno pisarza,
jak i człowieka teatru. Dwa ostatnie rozdziały
poświęcone są już ludziom teatru:
Osterwie i Grotowskiemu (temu ostatniemu
– ponad 130 stron, grubo więcej niż
pisarzom, a także aniżeli Osterwie). Charakterystyczne,
iż o dramatopisarzach
polskich XX wieku prawie nie ma tu mowy,
choć i u Witkacego, i u Gombrowicza
jakieś warianty tej problematyki można
by odnaleźć, podobnie u późnego Mrożka,
a u Różewicza – odbicie, jak w negatywie,
niemożności transformacji… Ale zarówno
perspektywa „postdramatyczna”,
jak i legenda Grotowskiego – najsłynniejszego
w świecie polskiego twórcy teatralnego
– usunęła literackie warianty poza
pole widzenia.
Wybór taki uzasadniany jest też wpisaniem
się w określony krąg literatury teatrologicznej
ostatnich trzydziestu lat: prac
Zbigniewa Osińskiego, Małgorzaty Dziewulskiej,
Leszka Kolankiewicza, następnie
Krzysztofa Rutkowskiego, Agnieszki
Ziołowicz, a także niżej podpisanego. Kosińskiemu
chodzi o dzieła, które odcisnęły
i odciskają na duszy polskiej swój ślad jak
nieusuwalną pieczęć i zapewniły polskiej
kulturze uniwersalny wymiar duchowy,
którego najwyższym spadkobiercą i reprezentantem
– co autor wielokrotnie podkreśla
– był Jan Paweł II. Opisanie zjawiska
warte jest zachodu, precyzji i kontekstualizacji.
Co nie zawsze jest łatwe, tym
bardziej, że w stosunku do Grotowskiego
brak jeszcze odpowiedniego dystansu.
Niemniej schemat zarysowany w książce
winien się utrzymać, a najwyżej tę czy inną
część wywodu będzie można doskonalić,
precyzować, uzupełniać.
Więcej na łamach grudniowego „Znaku”
Zamów numer
MICHAŁ MASŁOWSKI, profesor
literatury
polskiej na
Sorbonie
(Paris IV).
POCZĄTEK STRONY |