|

POWIĘKSZENIA: POLSKA
Trzeba o tym pamiętać (fragment)
ALEKSANDER HALL
Nie wierzę, aby w obecnym parlamencie możliwe było przeprowadzenie zmiany konstytucji, przesuwającej w sposób jednoznaczny
władzę wykonawczą w kierunku urzędu prezydenta lub rządu.
Co robić w sytuacjach takich jak październikowy
szczyt brukselski, gdy trudno
liczyć na dobre polityczne obyczaje i zgodne
z duchem konstytucji działanie głównych aktorów sceny politycznej? Pozostaje trzymanie
się litery konstytucji. Wynika z niej, że
prezydentowi, który jest najwyższym reprezentantem
państwa na zewnątrz, nie sposób
odmówić prawa udziału w unijnych
spotkaniach na szczycie, gdy wyraża on wolę
reprezentowania Polski. Bez względu na
to, czy jest to sensowne, czy też nie. Z drugiej
jednak strony konstytucja wyraźnie
stwierdza, że to rząd prowadzi politykę zagraniczną
państwa, a prezydent współdziała
z premierem i właściwym ministrem. Rada
Ministrów ma więc wszelkie prawo formułować
stanowisko, które prezydent
powinien przedstawiać na forum Rady Europejskiej,
i dawać mu polityczne instrukcje.
Niewywiązanie się z tych obowiązków lub
ich przekroczenie pociągnąć może za sobą
konstytucyjną odpowiedzialność głowy
państwa.
Powtórzę raz jeszcze myśl, którą niedawno
wyraziłem na tych łamach... Jakkolwiek
podział władzy wykonawczej pomiędzy
prezydenta i rząd, dokonany przez ustawodawcę,
jest dyskusyjny, to nie on ponosi
winę za napięcia i konfl ikty między prezydentem
i premierem, dotyczące ich kompetencji.
Sytuacja ta ma przede wszystkim polityczne
i personalne przyczyny. Absolutnie
nie wierzę, aby w obecnym parlamencie
możliwe było przeprowadzenie zmiany konstytucji,
przesuwającej w sposób jednoznaczny
władzę wykonawczą w kierunku
urzędu prezydenta lub rządu. Wymagałoby
to współpracy w tej kwestii obu głównych
partii. Moim zdaniem, nie jest ona możliwa
ze względów politycznych. Wydaje się jednak,
że w świetle ostatnich doświadczeń
(a nie wiemy, co nas jeszcze czeka) model
dwuczłonowej egzekutywy składającej się
z prezydenta i rządu chyba nie utrzyma się
przez dłuższy czas. Jeśli w przyszłym Sejmie pojawi się partia lub koalicja partii dysponujące
większością konstytucyjną, zapewne
podejmą próbę przesądzenia charakteru
władzy wykonawczej albo na rzecz
systemu parlamentarno-gabinetowego
(w którym władza skupia się w rządzie,
a prezydent pełni funkcje honorowe i reprezentacyjne),
albo na rzecz systemu z wyraźnie
dominującą rolą prezydenta. Chyba że
czas, który pozostał do końca obecnej kadencji
prezyden ckiej, będzie stał pod znakiem
poprawnej koabitacji, jaką zobaczyliśmy
w ostatnich dniach października, i złe
wspomnienia zatrą się w naszej pamięci.
Trudno jednak liczyć, że tak się stanie.
Więcej na łamach grudniowego „Znaku”
Zamów numer
ALEKSANDER HALL, historyk
i publicysta,
polityk,
b. działacz
opozycji
demokratycznej,
minister
w rządzie
Tadeusza
Mazowieckiego.
POCZĄTEK STRONY |