70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kobiety na II Soborze Watykańskim

II Sobόr Watykański zrodził się z inspiracji Jana XXIII, pragnącego wcielić w życie ideę aggiornamento. Refleksja nad tożsamością, misją Kościoła w świecie objęła dziesiątki spraw i wątkόw. Przypomniano sobie wtedy wielkiego angielskiego myśliciela kardynała Johna Newmana i jego przesłanie o znaczeniu i roli ludu Bożego. Powoli zaczęto bliżej przypatrywać się kategorii „świeckich”. Kiedy pierwsza lista proponowanych gości „z zewnątrz” – audytorów – została przedstawiona Pawłowi VI, miał on podobno wyrazić zdziwienie, że nie znalazły się na niej kobiety.

Kobiety zaczęły pojawiać się dopiero od trzeciej sesji (14 września – 21 listopada 1964). Pewnie nie bez znaczenia był wcześniejszy epizod. Oto w bazylice św. Piotra podczas mszy ekumenicznej Evie Fleischer, jedynej kobiecie, katolickiej dziennikarce, watykański szwajcar zastąpił drogę, kiedy podchodziła przyjąć komunię świętą. Ponieważ koledzy po fachu nagłośnili to w prasie, w odpowiedzi organizatorzy soboru „zrezygnowali” z obecności dziennikarzy. Pojawiła się więc rysa na wizerunku publicznym Watykanu i dalsze eliminowanie kobiet przybrało znamiona kłopotliwego problemu.

Momentem przełomowym stała się dyskusja nad soborową konstytucją dogmatyczną o Kościele Lumen gentium, prowadzona 23 października 1963 roku (druga sesja), na której to kardynał Leon-Josef Suenens, arcybiskup Malines i moderator Soboru, zaapelował o zwiększenie liczby i zakresu świeckich audytorów, wypowiadając słynne już słowa: „Kobiety też powinny zostać zaproszone jako audytorki, gdyż – o ile się nie mylę, stanowią połowę rodzaju ludzkiego”. Powiedział, że nie powinno mieć miejsca wyłączenie kobiet z czynnej aktywności w Kościele, kiedy już otwarto przed nimi tak wiele drόg w życiu publicznym. Następnego dnia arcybiskup obrządku melchickiego, George Hakim z Galilei, podejmując ten wątek, stwierdził, że nie można już zachowywać się, jakby kobiety w ogόle nie istniały. Podkreślił przeogromne zasługi kobiet w służbie Kościoła. Za rozszerzeniem roli kobiet wypowiadały się takie autorytety jak Karl Rahner i Yves Congar, ale kardynał Ottaviani był temu nieprzychylny.

Koniec końców w dwόch ostatnich z czterech soborowych sesji po raz pierwszy w historii Kościoła uczestniczyły dwadzieścia trzy kobiety z czternastu krajόw, reprezentujące „symboliczne świadectwo” żeńskiej obecności. Dla całości obrazu dodajmy, że audytorόw mężczyzn było dwudziestu dziewięciu, a Ojcόw Soborowych ponad dwa i pόł tysiąca. 14 września 1964, na rozpoczęciu trzeciej sesji soborowej, Paweł VI powitał kobiety uroczyście. Nie mogły jednak same tego usłyszeć, ponieważ nie było ich wśród audytorów. Formalne zaproszenia zostały sprokurowane później. Miały dotyczyć wybranych sesji, uznanych za „relewantne dla kobiet”.

Wybranki

Powołanie audytorek soborowych ma swoją historię, ktόrą amerykańska zakonnica i teolog Carmel McEnroy w wiele lat po Soborze postanowiła opisać w książce Guests in their Own House. The Women of Vatican II [1]. Tydzień po słownym zaproszeniu nominowano pierwszą audytorkę. Była nią działaczka katolicka pochodząca ze znanej rodziny francuskich przedsiębiorcόw, producentόw koniaku, Marie-Louise Monnet, przewodnicząca MIAMSI, Międzynarodowej Federacji Niezależnych Organizacji Pomocy Społecznej. Dołączyła do niej Hiszpanka Pilar Bellosillo, przewodnicząca WUCWO, Światowego Związku Organizacji Kobiet Katolickich, zrzeszającego trzydzieści sześć milionów kobiet na całym świecie, oraz Rosemary Goldie, postać iście wielokulturowa (najlepiej znana w rodzinnej Australii, ale także we Włoszech i Francji), ktόra miała na swoim koncie wiele lat działalności na niwie apostolstwa świeckich w Afryce, Azji i w Europie. Organizowała ona między innymi II Światowy Kongres Świeckich w 1957 roku, pracowała jako sekretarz wykonawczy Stałego Komitetu Międzynarodowych Kongresów Apostolatu Świeckich COPECIAL. Po soborze, od 1967 do 1975 roku, wraz z Mieczysławem de Habicht dzieliła funkcję podsekretarza w Radzie do spraw Świeckich. Przez dziewięć lat była jedyną „kobietą kurialną” na Lateranie. Choć nie miała w tym zakresie formalnych studiów, przez dziewiętnaście lat wykładała teologię pastoralną po włosku – w języku, którego w szkole również się nie uczyła.

Alda Miceli była prezeską Włoskiego Ośrodka Kobiecego, centrum koordynacyjnego kobiet katolickich we Włoszech, i przewodniczącą świeckiego instytutu Misjonarzy Chrystusa Króla. O tym, że została zaproszona jako audytorka, dowiedziała się od nieznajomej osoby podczas wizyty w Ziemi Świętej. Audytorkami były też trzy Amerykanki: Mary Luke Tobin, Catherine McCarthy i Claudia Feddish. Siostra Mary Luke Tobin, ktόra także o wyróżnieniu dowiedziała się od reporterów, stała na czele amerykańskiego zgromadzenia loretanek, założonego w stanie Kentucky na początku XIX wieku. Zaproszono ją, gdyż objęła właśnie stanowisko przewodniczącej Amerykańskiej Konferencji Przełożonych Głównych Zgromadzeń Żeńskich. Naturalny wydawał się także wybór Francuzki Suzanne Guillemin, przełożonej z górą czterdziestu pięciu tysięcy szarytek. Constantina Baldinucci, córka włoskich emigrantów mieszkających we Francji, była matką generalną sióstr Małej Maryi (Maria Bambina) oraz przewodniczącą Związku Włoskich Sióstr Zakonnych. Sabine de Valon, władająca biegle łaciną i włoskim, stała na czele zgromadzenia sercanek i pełniła funkcję przewodniczącej Matek Generalnych Żeńskich Zakonόw we Włoszech.

Juliana Thomas należała do zgromadzenia służebniczek Jezusa, założonego przez Katherine Kasper w 1851 roku w Niemczech. Wiele lat piastowała funkcję sekretarza Związku Konferencji Przełożonych Głόwnych Zakonów Żeńskich w Niemczech i udzielała się też w Caritasie. Cristina Estrada, Kubanka, ktόra wstąpiła do służebniczek w Hiszpanii, przez ponad trzydzieści lat pełniła funkcję matki generalnej i w tym czasie otwarła trzydzieści jeden domów zakonnych.

Postarano się o niezłą reprezentację wschodnich rytόw, jakkolwiek stosunkowo nielicznych. Wspomniana Claudia Feddish, Amerykanka, stała na czele bazylianek [2], kongregacji słowiańskich sióstr rytu ukraińsko-bizantyńskiego. Nominowana została przez kardynała Slipego, z ktόrym wspόłpracowała. Jerome Maria Chimy, kanadyjska Ukrainka, była matką generalną ukraińskiej wspólnoty sióstr służebnic Niepokalanej, założonej na Ukrainie w odpowiedzi na ogromne potrzeby apostolskie, którym nie mogły sprostać kontemplacyjne bazylianki.

Audytorką mianowano także Marie de la Croix Khouzan, pedagoga, matkę generalną sióstr sercanek w Egipcie. Zasłużona dla Instytutu Religioznawstwa na wydziale teologii jezuickiego Uniwersytetu św. Józefa w Bejrucie, Marie Henriette Ghanem ze zgromadzenia sióstr Serc Jezusa i Maryi została zaproszona jako audytorka także z racji tego, że przewodniczyła Przełożonym Zakonów Żeńskich w Libanie.

Wśrόd tego grona znalazła się też Catherine McCarthy, prezeska Amerykańskiej Rady Kobiet Katolickich, wdowa, tercjarka dominikańska, za działalność w Akcji Katolickiej odznaczona w 1964 roku papieską nagrodą Pro Ecclesia et Pontifice. Symboliczny charakter miało zaproszenie dwóch wdów wojennych: Idy Grillo Marenghi Marenco, działaczki włoskiej Akcji Katolickiej, oraz markizy Amalii Cordero Lanza di Montezemolo Dematteis, prezeski Organizacji Pomocy Duchowej we Włoskich Siłach Zbrojnych. Ta ostatnia była żoną zasłużonego wojskowego i matką pięciorga dzieci, wśrόd nich arcybiskupa Andrea di Montezemolo, nuncjusza apostolskiego w Urugwaju. Na audytorkę powołano też baronową Hedwig Skodę z Czechosłowacji, o ktόrej informacje są niestety bardzo skąpe. Kolejna audytorka, Niemka Gertrude Ehrle, była założycielką i długoletnią przewodniczącą Ligi Kobiet Katolickich w Niemczech oraz członkiem zarządu WUCWO. Prowadziła też dzieło pomocy rodzinom szczegόlnie poszkodowanym w II wojnie światowej. W późniejszych latach życia była wielokrotnie odznaczana, m.in. medalem Pro Ecclesia et Pontifice.

Wśrόd audytorek znalazły się też młodsze kobiety – trzydziestodwuletnia Holenderka Anne-Marie Roeloffzen, prawniczka, działaczka i sekretarz Światowej Federacji Młodych Kobiet i Dziewcząt Katolickich WFCYWG. (Dodajmy, że poprzednią prezeskę tej organizacji, Holenderkę Marię Vendrik, powołano na soborze jako eksperta dokooptowanego do prac nad konstytucją „Kościόł w świecie wspόłczesnym”).

Na soborze długo brakowało przedstawicielek Ameryki Łacińskiej. Najpierw pojawiła się Argentynka Margarita Moyano Llerena, prezeska WFCYWG i działaczka katolicka. Ostatniej sesji przysłuchiwała się Urugwajka Gladys Parentelli, wiceprzewodnicząca żeńskiego oddziału Międzynarodowego Ruchu Katolickiej Młodzieży Wiejskiej MOJARC.

Z dwudziestu trzech audytorek dziewiętnaście było niezamężnych (w tym dziesięć reprezentowało życie konsekrowane), trzy były wdowami. „Aktywną” mężatką była tylko jedna.

Meksykanka Luz-Marie Alvarez Icaza i jej mąż Jose byli jedynym małżeństwem uczestniczącym w czwartej (ostatniej) sesji. Nie zaproszono ich razem, jako pary. Jose, stojący na czele Ruchu Rodzin Chrześcijańskich, został nominowany pod koniec 1964 roku, kiedy Luz oczekiwała dwunastego dziecka. Ale Jose upomniał się o żonę, przypominając delegatowi apostolskiemu¸ że ruchem oboje kierują ex aequo. Nuncjusz zgłaszał jednak zastrzeżenia – pani Icaza nie jest specjalnie wykształcona, nie ma statusu w życiu publicznym. Wtedy jej mąż stwierdził, iż właśnie dlatego, że jest matką i zajmuje się przekazywaniem wiary w rodzinie, powinna znaleźć się na Soborze.

Aura wokόł audytorek

W zdecydowanej większości zakonnice audytorki były – z racji formacji zakonnej – kobietami unikającymi kontaktόw publicznych. Przyzwyczajone do anonimowości i skrajnej skromności. Nierzadko uważały, że obowiązuje je tajemnica w kwestii spraw, ktόre omawiano. Zażenowane były zainteresowaniem dziennikarzy podsycających klimat nadzwyczajności wokόł pierwszych kobiet na Soborze. Podkreślały jednak niezwykle podniosły charakter zgromadzeń soborowych, zachwycał je duch woli otwarcia Kościoła na świat i aura nadziei na dobre zmiany. Niektόre kobiety nie kryły jednak ubolewania, że problemy zakonnic nie wydawały się wielu biskupom zbyt ważne. Nie wyobrażały sobie, że w Kościele istnieją jakieś dziedziny, ktόre – jak to oficjalnie określano – „nie wchodzą w zakres spraw interesujących kobiety”. Sobόr nie zajmował się kobietami w sposόb szczegόłowy, ale one interesowały się wszystkim, gdyż wychodziły z cichego założenia, że wszystko w Kościele tak czy inaczej ich dotyczy. Nie chciały być wyłącznie „ozdobą Soboru”, „okazami gatunku ludzkiego, jak stworzenia wprowadzane do arki Noego”.

Mary Luke Tobin dostrzegała wśrόd biskupόw trzy kategorie: zdecydowana większość hierarchόw wykazywała całkowitą obojętność. Byli też tacy, ktόrzy odnosili się do obecności kobiet z dużą życzliwością, oraz tacy, ktόrzy na ich widok reagowali negatywnie.

Weźmy drobny przykład. W czasie Mszy świętej w dniach obrad soborowych jedynie audytorzy przystępowali do Komunii. Pamiętajmy, że obowiązywał wtedy post od pόłnocy. Biskupi – należało wnosić – mieli już za sobą odprawianie mszy i śniadanie. Audytorzy i audytorki musieli więc posilić się tuż przed posiedzeniami, kiedy czytano już porządek dnia [3]. W dwu zatłoczonych kafeteriach nie było dla kobiet miejsca. Otwarto więc trzecią – tylko dla nich. Dopiero kiedy małżeństwo Icaza przełamało wyłącznie kobiecy charakter owej kafeterii, z rzadka zaczęli się tam też pojawiać biskupi. Wedle słόw Josego Icazy problem kafeterii obrazował oderwanie hierarchόw od rzeczywistości. Bo w warunkach normalnego życia nie ma takich miejsc restauracyjnych, gdzie on byłby tylko z mężczyznami, a jego żona wyłącznie z kobietami. Jego zdaniem, świadczyło to o tym, że ochrona męskiego celibatu była narzucana także świeckim.

Kobiety od pierwszej chwili chciały dać do zrozumienia biskupom, że są istotami z krwi i kości, niewłaściwe jest nie tylko ich lekceważenie, ale także ignorowanie czy idealizowanie. Matka Mary Luke Tobin, zapytana przez o. Congara, czy podoba się jej ton jego wypowiedzi o kobietach, poprosiła, żeby wyciął wszelkie porόwnania kobiet do kwiecia czy świetlistości. „Chcemy być traktowane jak ludzie, obdarzone człowieczeństwem tak samo jak mężczyźni”. Pilar Bellosillo także przestrzegała przed kwiecistym językiem. Mόwiła, że nie ma on nic wspόlnego z prawdziwą sytuacją kobiet. Stawianie na piedestale ma bowiem za cel nieprzyznawanie kobiecie rόwnego statusu z mężczyzną. Wypowiedź ta zdziwiła Ojcόw Soborowych, uwzględnili ją jednak w swoich sformułowaniach.

Głos i milczenie

 Żadnej kobiecie nie wolno było zabierać głosu na Soborze [4]. Nie udało się na przykład doprowadzić do tego, żeby podczas obrad soborowych swόj referat mogła wygłosić Barbara Ward, wybitna ekonomistka z amerykańskiego renomowanego Columbia University w Nowym Jorku. Wystąpienie, ktόre napisała, zostało natomiast odczytane przez amerykańskiego obserwatora-mężczyznę. Niektόre audytorki wypowiadały się jednak w prasie czy na mniejszych zebraniach. Monnet na przykład w spotkaniu z afrykańskimi biskupami zwrόciła uwagę na znaki czasu. Wyrόżniła tu postęp klasy robotniczej, miejsce kobiet w świecie i rozszerzenie się sfery wolności człowieka. Mόwiąc o kobietach, podkreślała ich rόwność z mężczyznami oraz to, że kobieta ma prawo do swobodnego wyboru swojego powołania.

Dzięki przewodniczącemu mieszanej komisji przygotowującej konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie wspόłczesnym, biskupowi Emilio Guano i jej sekretarzowi, niemieckiemu teologowi redemptoryście Bernardowi Haringowi, kobiety odegrały pewną rolę jako głosujące członkinie tego gremium. Tekst Gaudium et spes pisany na samym końcu stanowił ogόlny wynik soborowych przemyśleń. Co więcej, zrodził się w całości podczas Soboru, nie przygotowywano go wcześniej – jak działo się to w wypadku większości dokumentόw. Nie był więc – wedle słόw kanadyjskiego biskupa Alexandra Cartera of Sault Sainte Marie – „poczęty z pierworodnym grzechem klerykalizmu”. W komisji tej (trzydziestu Ojcόw Soborowych, czterdziestu  dziewięciu ekspertόw i dziesięciu świeckich) znalazły się Bellosillo, Goldie, Guillemin, Tobin, Monnet i Vendrik.

Audytorόw płci obojga, włączonych w przygotowanie Gaudium et spes, Paweł VI nazwał „ekspertami w sprawach życia”. Tacy właśnie byli potrzebni. W trakcie redagowania Apostolicam actuositatem, deklaracji o apostolstwie świeckich, Monnet wysłała na przykład swoje uwagi, przestrzegając przed sztywnością i zalecając bardziej elastyczny styl duszpasterski. To ona postulowała „rodzinny dialog” w Kościele, dialog między hierarchią i świeckimi (nawiązywała tu do encykliki Ecclesiam suam Pawła VI, 1964). Apostolstwo pojmowała jako misję Kościoła jednoczącą wszystkich jego członków.

Podczas obrad komisji mieszanej do spraw życia rodzinnego, Schemat 13 (Kościόł w świecie wspόłczesnym) zabrała głos Luz-Marie Icaza i powiedziała, że jej zdaniem zbyt dużo jest w proponowanym tekście mowy o pożądliwości i grzechu, podczas gdy matki poczynają dzieci w akcie miłości i przypuszczalnie tak samo było w przypadku matek biskupόw. W pierwszej chwili wszyscy osłupieli, ale po zastanowieniu się Ojcowie Soborowi zaakceptowali tę wypowiedź! Po jakimś czasie jednak w czasie obrad komisji mieszanej odczytano list Papieża, w ktόrym prosił on świeckich, aby powstrzymali się od wyrażania opinii w kwestii „trudnego tematu”. Chodziło tu o antykoncepcję. Świeccy (Icazas, Habicht, Bellosillo, Goldie) odpisali wtedy, wyrażając zdziwienie, że zostali sprowadzeni na Sobόr, a teraz każe się im milczeć. W odpowiedzi Paweł VI zezwolił, aby świeccy zabierali głos. (Powstało podejrzenie, że pierwszy list nie był napisany był papieża). Nie znaczy to, że krytyczne uwagi świeckich pod adresem Schematu 13 zostały wzięte pod uwagę.

Na zakończenie II Soboru Watykańskiego, 8 grudnia 1965 roku, odbyła się specjalna uroczystość wręczenia wyrόżnień w rozmaitych kategoriach – w ten sposόb honorowano czterech filozofόw, czterech literatόw, czterech muzykόw itd. Wyrόżnienie dla kobiet „za szczegόlny wkład w Kościele” odebrały trzy wyznaczone panie. Ale Mary Luke Tobin od razu zauważyła, że „tak jak nie odznacza się mężczyzn za to, że są mężczyznami w Kościele, tak samo nie powinno się odznaczać kobiet, bo kobiety nie są kategorią kościelną”.

Zaproszonym kobietom, niezwykle wyselekcjonowanej garstce, nie dano pozwolenia na zabrania głosu w bazylice św. Piotra mimo dwukrotnej petycji ze strony audytorόw. A chodziło o wypowiedź Pilar Bellosillo w dyskusji nad Gaudium et spes, a pόźniej, przy końcu czwartej sesji, o możliwość wyrażenia podziękowania za przywilej obecności kobiet i mężczyzn jako audytorόw. Dopiero w 1971 podczas swojego synodu „biskupi byli dostatecznie dojrzali”, aby wysłuchać kobiety zabierającej głos, jak ujęła to soborowa audytorka Alda Miceli. Jednakże nie nastąpił oczekiwany postęp w tej kwestii. W 1994 roku na synodalnym zjeździe dotyczącym życia konsekrowanego, kiedy za wielki przywilej uznano zaproszenie dwudziestu przełożonych zakonόw żeńskich jako obserwatorek, głosować mogli tylko duchowni mężczyźni. Zakonnicom tego prawa nie udzielono.

Teoria mόwiąca o rόwności praw mężczyzn i kobiet ciągle jeszcze rozmija się z praktyką. Jak widać, nie przestała obowiązywać zasada, że kobieta w Kościele ma milczeć.


[1] Crossroad Publishing Company, New York 1996.
[2] Zakon bazylianów założony został w IV wieku w oparciu o regułę św. Bazylego. Do połowy XX wieku zgromadzenia zakonne miały charakter autonomiczny, w 1951 zostały podporządkowane papieżowi. W latach Soboru bazylianki posiadały ok. 180 sióstr za Zelazną Kurtyną, w tym jedną trzecią na Syberii
[3] Dzień sesji soborowej wyglądał następująco. Obrady – po łacinie – rozpoczynały się po uroczystej Mszy i trwały do 12.15 albo 12.30 z przerwą na kawę. O 13 podawano informacje dla prasy. O 15 zaczynała się konferencja prasowa, w czasie ktόrej odpowiedzi udzielali teologowie, naukowcy, specjaliści. O 18.30 zwykle zbierali się audytorzy, ktόrzy zgłaszali sugestie. Były one następnie przekazywane odpowiednim komisjom.
[4] Świeckim mężczyznom udzielono głosu przy sześciu okazjach (zob.: McEnroy dz. cyt. s. 157).
 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata