70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Francja i Polska: Wyzwania dla Kościoła

W roku, w którym przypada 150. rocznica objawień w Lourdes (miały one miejsce pomiędzy 11 lutego a 16 lipca 1858 roku), Benedykt XVI postanowił pojechać tam, gdzie Matka Boża ukazała się nastoletniej Bernadecie Soubirous. Równocześnie pielgrzymka do groty Massabielle stanowiła dla Papieża doskonałą okazję do nawiązania dialogu ze współczesną Francją, która – trzeba przyznać – to jego pragnienie zrozumiała i chyba doceniła.

Dość powiedzieć, że we Mszy na paryskim placu Inwalidów uczestniczyło ponad ćwierć miliona osób – tak dużej liczby wiernych tu się jednak nie spodziewano. Gościa z Rzymu na lotnisku witał prezydent Nicolas Sarkozy, choć wcale nie wymagał tego protokół dyplomatyczny; w czasie spotkania z tłumnie przybyłymi przedstawicielami świata kultury zwracano się do papieża Benedykta per „drogi kolego” (od kilkunastu lat prof. Ratzinger jest zagranicznym członkiem francuskiej Akademii Nauk Moralnych i Politycznych). A tuż po zakończeniu pielgrzymki redaktor „Le Figaro” pisał, że „Papież uwiódł zarówno wierzących, jak i niewierzących”.

Papieskie przemówienie do ludzi kultury (którzy są tu, z reguły, sceptycznie nastawieni do chrześcijaństwa) określono później jako majstersztyk. Benedykt XVI, podejmując namysł nad korzeniami kultury europejskiej, mówił, że poszukiwanie Boga i podążanie za Nim „pozostaje również dzisiaj fundamentem każdej prawdziwej kultury”, i podkreślał wkład, jaki wniosło chrześcijaństwo w budowanie Europy. W ukształtowanej przez Kartezjusza i przenikniętej humanizmem Francji mocno zabrzmiały słowa Biskupa Rzymu, że

czysto pozytywistyczna kultura, dla której pytanie o Boga należałoby jedynie do dziedziny subiektywizmu jako nienaukowe, byłaby kapitulacją rozumu, rezygnacją z jego najwyższych możliwości, a tym samym porażką humanizmu.

Mnóstwo komentarzy wywołała podjęta przez prezydenta Sarkozy’ego próba nowego określenia „laickości” (neutralności światopoglądowej), stanowiącej przecież jeden z fundamentów Republiki. Prezydent użył mianowicie terminu „laickość pozytywna”, co może oznaczać pragnienie odejścia od ścisłej separacji na rzecz przyjaznego rozdziału religii od państwa; Sarkozy powiedział również, że „wyzbycie się religii byłoby szaleństwem”; i dalej: „Nikogo nie wyróżniamy, ale przyznajemy się do korzeni chrześcijańskich”. To ważna deklaracja, zwłaszcza jeśli się pamięta, że niedawno to właśnie Francja była głównym przeciwnikiem wpisania owych chrześcijańskich korzeni do europejskiej konstytucji.

Papież zareagował na te słowa ciepło – przede wszystkim cierpliwie słuchał, nie wywierał żadnych nacisków, nie próbował niczego przyspieszać. I podkreślał, że posoborowy Kościół wciela w życie zasadę „oddawania cezarowi tego, co należy do cezara, a Bogu tego, co należy do Boga”, zaś religia „odgrywa niezastąpioną rolę w formowaniu sumień”.

Nie można jednak zapomnieć, że Benedykt XVI przyjechał do Paryża przede wszystkim po to, żeby spotkać się z francuskim  Kościołem (nie tyle z instytucją, co z ludźmi, którzy go tworzą; jest ich coraz mniej, liczba praktykujących katolików we Francji systematycznie maleje). Komentatorzy mówili potem, że Ojcu Świętemu udało się dodać wierzącym Francuzom odwagi, wzbudzić ich dumę z powodu wiary. Nie przypadkiem jednym z najważniejszych słów Benedykta XVI, wypowiedzianych w trakcie tej pielgrzymki, było – powtarzane za Janem Pawłem II – wezwanie: „Nie lękajcie się!”, co w ustach obecnego papieża oznaczało zachętę do wyzbycia się lęku przed publicznym przyznaniem się do Chrystusa.

Warto wspomnieć o trzech wydarzeniach, które mogą (choć nie muszą) mieć wpływ na kształt Kościoła w Polsce.

Po pierwsze, 28 września w Białymstoku beatyfikowano ks. Michała Sopoćkę, spowiednika św. Faustyny, apostoła Bożego Miłosierdzia. Nowy błogosławiony to kolejne (po Siostrze Faustynie, Bracie Albercie i Janie Pawle II) światło dla polskiego Kościoła i przypomnienie, że nade wszystko ma on być świadkiem Miłosierdzia. Z beatyfikacją ks. Sopoćki, profesora teologii, wiąże się moje marzenie, że powstanie w Polsce ośrodek badań teologicznych nad ideą miłosierdzia. Myślałem dotąd, iż powinien się on mieścić w krakowskich Łagiewnikach, ale jego miejsce może być przecież gdziekolwiek, na przykład w Białymstoku (gdzie można by podjąć refleksję wspólnie z wyznawcami prawosławia czy też nawiązać ścisłe kontakty z Wilnem). Przy okazji: nie wyobrażam sobie, żeby do współpracy z takim ośrodkiem nie zaproszono ks. Wacława Hryniewicza, wybitnego polskiego teologa miłosierdzia (okazywanego grzesznikom po ich śmierci).

Kościół Siostry Faustyny i Brata Alberta powinien współ-czuć i pomagać tym, którzy najbardziej dziś potrzebują naszej solidarności. Dobry przykład takiej „wyobraźni miłosierdzia” dał ostatnio bp Henryk Hoser, który wezwał do modlitwy („w świątyniach i w domach rodzinnych”) w intencji chrześcijan prześladowanych w Indiach. Podobny apel (zresztą z inicjatywy bp. Hosera) sformułowała potem także Konferencja Episkopatu, zachęcając, by szczególnym dniem solidarności i modlitwy za chrześcijan w Indiach była Niedziela Misyjna, 19 października.

Po drugie, we wrześniu odbył się w Lublinie Kongres Kultury Chrześcijańskiej. Chciałbym, żeby takie wydarzenia wpływały na ożywienie dialogu Kościoła z kulturą – poczynając od poziomu parafii. Chciałbym również, aby ich owocem było powolne przesiąkanie Kościoła kulturą – by w Kościele w Polsce czymś normalnym stało się kiedyś dobre wychowanie, czytanie książek, umiejętność rozróżniania sztuki od tandety i kiczu…

Po trzecie, podczas sierpniowych obrad Konferencji Episkopatu zastanawiano się między innymi (nie po raz pierwszy) nad kadencyjnością proboszczów. Gdyby udało się ją wprowadzić, byłby to początek końca „republiki proboszczów” (choć trzeba tu dodać, że kadencyjność obowiązywałaby jedynie proboszczów nowo mianowanych, bo, jak powiedział mediom bp Pieronek, „prawo nie działa wstecz”). Oczywiście, owa zasada musi być traktowana w sposób elastyczny – nie powinno się przecież odwoływać dobrego i zżytego z parafią proboszcza (choć mija kadencja), a prawo do oceny jego pracy winni mieć także wierni, nie tylko kuria

8 października 2008

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata