70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Moim zdaniem

Rozpoczął się proces architektów stanu wojennego. Wprowadzenie stanu wojennego było jednym z najsilniejszych przeżyć w moim życiu. Przez ponad dwa i pół roku ukrywałem się i prowadziłem konspiracyjną działalność, usiłując – na miarę moich możliwości – przeciwstawić się temu, co w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku narzucono Polsce.

Na gruncie prawnym widzę, oczywiście, racjonalne motywy wytoczenia procesu twórcom stanu wojennego. Działania jakie podjęli, nawet w świetle konstytucji i prawa PRL, były nielegalne. Stan wojenny stanowił cios wymierzony w wolnościowe dążenia Polaków i wyrządził wiele zła. A jednak wolałbym, aby tego procesu nie było. Dlaczego?  Od grudnia ’81 upłynęło już ponad ćwierć wieku. Niemal dwadzieścia lat  temu zapoczątkowano ciąg zdarzeń, które w ciągu roku całkowicie zmieniły Polskę. Ich siłą sprawczą był ruch „Solidarności”, ale ekipa generała Jaruzelskiego – w zasadzie ta sama, która dokonała tamtego grudniowego zamachu na „Solidarność” – stanowiła stronę ówczesnego politycznego porozumienia i gdy zawiodły jej rachuby na zachowanie zasadniczej części władzy, nie próbowała go przekreślić. Doskonale pamiętam, że generał Jaruzelski został wybrany na stanowisko prezydenta z faktycznym przyzwoleniem „Solidarności”, która mogła ten wybór zablokować. Pamiętam też, że – kiedy latem 1990 roku nadszedł czas politycznego przyspieszenia –  ustąpił z urzędu, nie próbując opóźniać terminu pierwszych powszechnych i demokratycznych wyborów prezydenckich.

Nie tylko w Polsce, ale także w Argentynie i w Chile po wielu latach dokonuje się rozliczeń z ludźmi dyktatury, którzy – wtedy, gdy oddawali władzę – byli zbyt potężni, żeby pociągać ich do odpowiedzialności karnej. Uważam jednak, że Polskę powinno być stać na wspaniałomyślność. Powód? Polityka stanu wojennego nie zwyciężyła. Jesteśmy wolni. Niebawem będziemy obchodzić dwudziestolecie odzyskania niepodległości. To poczucie wielkiej wygranej słusznej sprawy pozwala na wielkoduszność wobec przegranych i służących zlej sprawie. Od procesu sprawców stanu wojennego wolałbym zatem akt abolicyjny, poprzedzony jednak uroczystą deklaracją najwyższych władz Rzeczypospolitej oddającą sprawiedliwość ruchowi „Solidarności” i potępiającą stan wojenny.

Władze PRL po powstaniu „Solidarności” znajdowały się pod presją ZSRR. Dziwię się tym historykom, którzy kategorycznie stwierdzają, że nie groziła nam wówczas radziecka interwencja. Zarazem jest oczywiste, że  partyjno-rządowe kierownictwo PRL nigdy w okresie „solidarnościowego karnawału” nie uznało „Solidarności” za partnera. Nigdy nie zdecydowało się na próbę osiągnięcia z nią porozumienia, by rozmawiać z kierownictwem ZSRR z pozycji innej niż pozycja wasala. To prawda, że taki wybór byłby odważny i ryzykowny, zważywszy na los Imre Nagya i przywódców „Praskiej Wiosny”. Dokonanie takiego wyboru przekraczało  jednak wyobraźnię przywódców PRL. Widzieli oni Polskę tylko jako wasala ZSRR i pod rządami PZPR. Trzeba było nadejścia czasów Gorbaczowa, który – nie przewidując ostatecznych konsekwencji swej polityki – dokonał wielkiej liberalizacji systemu i znacznie zmniejszył presję na państwa wasalne, by w obliczu fiaska polityki „normalizacji” przywódcy PRL zdecydowali się na podjęcie rozmów z „Solidarnością”. Także nie przewidując ich konsekwencji.

Pod przewodnictwem prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza powstał Ruch Obywatelski „Polska XXI”. Bez wątpienia stanowi on próbę przekształcenia centroprawicowej sceny politycznej, całkowicie zdominowanej obecnie przez PO i PiS. Jest oczywiste, że ruch ten jest budowany z myślą o wyborach prezydenckich w 2010 roku. W obecnych warunkach, przy obowiązujących zasadach finansowania partii politycznych, jedynie wybory prezydenckie stwarzają jakąś szansę przebicia się nowej politycznej inicjatywy. Czy ten nowy ruch polityczny może liczyć na sukces i przełamać monopol PO i PiS? Na pewno atutem „Polski XXI” jest Rafał Dutkiewicz, popularny prezydent Wrocławia: polityk niezacietrzewiony, sympatyczny, o poglądach niewątpliwie prawicowych. Jeśli ta inicjatywa będzie się rozwijać – „murowany” kandydat w wyborach prezydenckich.

Wyraźne opowiedzenie się za prezydenckim systemem władzy w Polsce jest posunięciem kontrowersyjnym, ale ciekawym i odważnym, zwłaszcza, że oglądanie polskiej cohabitation może skłaniać wyborców do zmiany dotychczasowego modelu dwugłowej egzekutywy. Wyniki przeprowadzonego w drugiej połowie września sondażu, skomentowanego przez „Gazetę Wyborczą” tytułem Platforma strachem silna, również mogą stanowić zachętę dla animatorów nowej inicjatywy politycznej. 33% ankietowanych zwolenników PO – mając możność wskazania dwóch odpowiedzi –odpowiedziało, że popiera PO z obawy przed powrotem do władzy PiS-u. Taka podstawa poparcia dla PO może nie wystarczyć, gdy pojawi się polityczna alternatywa.

Z drugiej jednak strony, kiedy uważniej się temu przyjrzymy, to okaże się, że trzon nowej politycznej inicjatywy firmowanej przez Rafała Dutkiewicza stanowi środowisko polityczne Kazimierza Michała Ujazdowskiego, które po dokonaniu rozłamu w Partii Konserwatywnej utworzyło Koalicję Konserwatywną i – po szeregu zmian szyldów organizacyjnych – na dłuższy czas zakotwiczyło się w PiS-ie. Owszem, w ramach PiS- u zajmowało na ogół stanowisko bardziej umiarkowane i – nie należąc do „zakonu PC” – nigdy nie zyskało zaufania prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To jednak z tego środowiska wychodziły jedne z pierwszych wezwań do tworzenia „IV Rzeczypospolitej” i budowania „nowego państwa” z powodu rzekomego bankructwa III Rzeczypospolitej. Może się więc okazać, że Ruch Obywatelski „Polska XXI” okaże się „Prawem i Sprawiedliwością-bis” w nieco bardziej strawnej i ogładzonej formie. A taka formacja polityczna z pewnością nie jest Polsce potrzebna. Możliwy jest jednak także inny rozwój sytuacji: kształtowanie się ośrodka zdolnego do rewizji poglądów i otwarcia na nowe idee. Na starcie nie przekreślałbym zatem szans inicjatywy, której patronuje Rafał Dutkiewicz.

30 września 2008

ALEKSANDER HALL,

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata