70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Papieże: Jan, Jan Paweł, Benedykt

Byłoby źle, gdyby 30. rocznica wyboru Jana Pawła II usunęła w cień 50. rocznicę elekcji Jana XXIII (28 X 1958). Jan Paweł II był, bez wątpienia, wielkim papieżem, konsekwentnie wcielającym w życie to, co wynikało dlań z II Soboru Watykańskiego (nie myślę tu jedynie o literze Soboru – raczej o jego duchu, którego ten papież rozumiał i na którego się coraz bardziej otwierał).

Jednak dla Kościoła katolickiego prawdziwym przełomem był pontyfikat Jana XXIII, który Vaticanum II zwołał i ustanowił nowy styl sprawowania urzędu Piotra jako krystalicznie czystego (i w związku z tym czytelnego dla wszystkich ,,ludzi dobrej woli”) świadectwa. Podsumowując ten wątek: rozumiem, oczywiście, powody, dla których bliższy nam jest Karol Wojtyła, niemniej trzeba oddać sprawiedliwość papieżowi Roncallemu, którego uczniem i kontynuatorem czuł się Jan Paweł II.

Po śmierci ,,dobrego papieża” Jana XXIII pisał o nim na łamach ,,Znaku” biskup Karol Wojtyła:

Był to pontyfikat mocny – mocny mocą Ewangelii. Moc Ewangelii okazała się w nim tak bardzo, że nie tylko wierzący katolicy, wyznawcy Chrystusa, ją odczuli. Przede wszystkim objawiła się ta moc jako prawda. Tyle jest słów w języku współczesnej ludzkości, takich jak pokój, sprawiedliwość, miłość. Te słowa w jego ustach (…) nabrały pełnej mocy prawdy. (…) To jest właśnie moc Ewangelii… (,,Znak” nr 109–110 [7–8/1963]).

Tekst Wojtyły kończy skierowana do czytelników i do ,,potomnych” prośba o modlitwę, ,,by dzieło, które zapoczątkował [Jan XXIII] w Kościele i w ludzkości, rosło nadal”.

Nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że jednym z owoców tej modlitwy był pontyfikat Jana Pawła II[1].

Dziś spadkobiercą tego dziedzictwa jest Benedykt XVI. Wybitny teolog, uczestnik Soboru, jednak – co wyraźnie widać po trwającym już trzy i pół roku pontyfikacie – obdarzony inną wrażliwością i nieco inaczej rozkładający akcenty.

Różnice pomiędzy Janem Pawłem i Benedyktem w tym momencie najmocniej dochodzą do głosu w dziedzinie liturgii. Latem ubiegłego roku Benedykt XVI ogłosił list motu proprio Summorum pontificum ,,uwalniający” liturgię trydencką, która do tej pory była sprawowana jedynie wyjątkowo, i de facto zrównujący ją z liturgią posoborową. Można by w tym widzieć wyraz pluralizmu w Kościele, gdyby nie następne decyzje i sugestie Benedykta XVI, ingerujące w liturgię posoborową oraz w jej naturalny rozwój i – pod pozorem nowej reformy liturgicznej – ów pluralizm ograniczające. Tak właśnie (jako ograniczenie) rozumiem wyrażoną ostatnio wolę Papieża, który zapowiedział, że będzie udzielał Komunii św. klęczącym wiernym – i tylko do ust!

Stara kościelna zasada mówi: lex orandilex credendi, po tym, jak Kościół się modli (i sprawuje liturgię), można rozpoznać, jak i w co wierzy. W takim razie – zastanawia się Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny ,,Więzi” –

która teologia laikatu jest normatywna: starej liturgii, gdzie świeccy są biernymi uczestnikami Mszy celebrowanej przez kapłana, czy nowej, gdzie są (przynajmniej teoretycznie) aktywnym współpodmiotem celebracji? Która teologia słowa Bożego i historii zbawienia jest obowiązująca: liturgii trydenckiej, gdzie praktycznie nieobecne są czytania ze Starego Testamentu, czy liturgii odnowionej, gdzie co niedziela (a nawet częściej) Kościół korzysta ze skarbów Pierwszego Przymierza? Która wizja ekumenizmu jest właściwa: ta ze starego mszału, gdzie modlimy się za ,,schizmatyków i heretyków”, czy ta, w której nazywamy ich ,,braćmi wierzącymi w Chrystusa”? (…) Te pytania można by mnożyć… (,,Więź” nr 586–587 [8–9/2007]).

Mnoży je zatem i dopowiada świecki teolog prof. Józef Majewski, autor tekstu Piotrowa łódź zmienia kierunek:

Która teologia judaizmu jest normatywna: starej liturgii z modlitwą, by Bóg ,,oświecił ich [Żydów], aby poznali Jezusa Chrystusa” (tekst po zmianach Benedykta XVI; wcześniej modlono się o nawrócenie ,,ludu zaślepionego”), czy nowej liturgii, gdzie modlimy się, by Bóg ,,pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego Przymierzu”? Która teologia innych religii jest właściwa: starego mszału, który ich wyznawców nazywa ,,poganami” i ,,bałwochwalcami”, z ,,nieprawością w sercach” czczących ,,swoje bałwany”, czy nowego mszału, modlącego się, ,,aby niewierzący w Chrystusa, postępując zgodnie z sumieniem, znaleźli prawdę; i abyśmy przez wzrost we wzajemnej miłości (…) stali się w świecie doskonalszymi świadkami Twojej miłości” (,,Tygodnik Powszechny” nr 16, 20.04.2008).

Nie wiem, czy mam rację, ale obawiam się, że liturgia trydencka (oczywiście nie dla Papieża, który nie traktuje jej instrumentalnie) jest jak sztandar, pod którym tradycjonaliści usiłują zanegować – a przynajmniej zminimalizować, ograniczyć do litery dokumentów – znaczenie ostatniego soboru, jego teologii i wizji Kościoła. Wierzę – chcę wierzyć – że Benedykt XVI jednak do tego nie dopuści.

Jednym z powodów, dla których Papież ,,uwolnił” starą liturgię, było zapewne pragnienie zakończenia bolesnej dla Kościoła schizmy arcybiskupa Lefebvre’a – niedawno minęła 20. rocznica nałożenia nań ekskomuniki. Jak informuje KAI, w czerwcu tego roku kard. Darío Castrillón Hoyos przyjął przełożonego Bractwa św. Piusa X biskupa Bernarda Fellaya i zaproponował mu powrót do pełnej jedności z Kościołem w zamian za podporządkowanie się biskupowi Rzymu, uznanie Vaticanum II i dokonanej przezeń reformy liturgicznej. Jednakże bp Fellay warunki te odrzucił, gdyż – jego zdaniem – przywrócenie Mszy trydenckiej nie rozwiązuje problemu, jakim jest dla Bractwa ostatni sobór i ,,modernizm szerzący się w Kościele katolickim”.

I jeszcze informacja obiektywnie zupełnie nieistotna, niemniej mająca dla mnie wielką wartość symboliczną i anegdotyczną. W Izraelu, w tzw. lasku papieskim zasadzonym w 2000 roku przez Jana Pawła II i towarzyszących mu w pielgrzymce do Ziemi Świętej kardynałów (13 drzew oliwnych), w tym roku owoce wydała tylko jedna oliwka – ta, którą osobiście posadził papież Wojtyła.

1 września 2008

 


[1] W jego przypadku też można mówić o przełomie: mam tu na myśli zwłaszcza dialog z Żydami (wizyta w synagodze – 1986, pielgrzymka do Izraela – 2000), dialog międzyreligijny (Asyż 1986) i rachunek sumienia Kościoła (2000).

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata