|

REFLEKSJE
Iluzje i niepokoje politologa
orientalisty na początku XXI wieku (fragment)
PIOTR KŁODKOWSKI
Co czynić, kiedy czujemy się bezsilnie,
dokonując kolejnej interpretacji zjawisk,
które – jak się okazuje – mają swoje
zniekształcone odbicie w teoriach
i raportach przygotowywanych przez
polityków, ekspertów rządowych czy
niezależnych akademików?
I znów mamy kłopot z opisaniem współczesnego
świata. Oczywiście bynajmniej
nie chodzi o to, że brakuje dokładnych
danych, wyważonych analiz, błyskotliwych
książek i znakomitych autorów,
którzy przedstawiliby nam swoją wizję
całego globu bądź wybranej jego części. Wręcz przeciwnie. Wszystkiego mamy
w nadmiarze. I to w takim nadmiarze,
że sięgając do źródeł, z dużą pewnością
możemy sobie wybrać informacje,
które pozwolą nam a to skonstruować
odpowiednią interpretację stosunków
amerykańsko-chińskich, a to naświetlić
problematykę globalizacji, a to opisać
przyszłość Europy albo naszkicować
mapę geografii głodu na początku
XXI wieku. Niestety, problem w tym,
że te same (albo przynajmniej podobne)
informacje niekoniecznie prowadzą
do identycznych wniosków. Co gorsza,
wnioski mogą być całkowicie sprzeczne,
chociaż – jak mniemamy – wyciągane
były na podstawie tych samych przesłanek.
Sprzeczne wizje
Dowiadujemy się, na przykład, że Stany
Zjednoczone tracą już swoją pozycję
mocarstwową na rzecz Chin, które z kolei
wykorzystują trudną sytuację Amerykanów
w Iraku i w Afganistanie, żeby
rozszerzyć swoje wpływy, najpierw
w Azji, a następnie na innych kontynentach.
Afryka dostaje się pod panowanie
Pekinu i przekształca się w jego surowcowe
zagłębie. Chiny posiadają największe,
oprócz Japonii i Rosji, rezerwy walutowe
na świecie, a Ameryka jest zadłużona
jak nigdy wcześniej i boryka się
z coraz większym kryzysem hipotecznym.
Dochodzi do tego jeszcze problem
zmniejszającej się wiarygodności Stanów
Zjednoczonych na świecie, który wynika
między innymi z kiepskiej strategii polityczno-
militarnej na Bliskim Wschodzie.
Chiny zaś, krok po kroku, zdobywają kolejnych
sojuszników, budując wytrwale
swoją pozycję za pomocą zachęt inwestycyjnych
i gróźb politycznych.
Ten dość jednostronny obraz zostaje
zrównoważony innymi spostrzeżeniami.
Ameryka, jak nam się często przypomina,
ma nadal najbardziej innowacyjną
gospodarkę na świecie, i to mimo zdarzających
się cyklicznie kryzysów. Wyposażenie
armii Stanów Zjednoczonych i jej
możliwości działania nie dadzą się w żaden
sposób porównać z poziomem armii
chińskiej, która – mimo zwiększających
się nakładów finansowych państwa –
jeszcze długo nie będzie jej w stanie dorównać.
Amerykańska soft power jest ciągle
niepokonana, i nic nie zapowiada, by
miało się to zmienić w jakimś przewidywalnym
czasie. Chiny natomiast, jak czytamy
w raportach, należą do najbardziej
zanieczyszczonych rejonów świata. Do
tego dochodzą jeszcze dane o gigantycznych
nierównościach społecznych, które
grożą wybuchem na ogromną skalę,
i mało wydolnym systemie bankowym,
który sprzyja korupcji. Analitycy zwracają
też uwagę, że Pekin nie ma spójnej
strategii globalnej, która mogłaby obecnie
niepokoić Waszyngton.
Więcej na łamach październikowego „Znaku”
Zamów numer
PIOTR KŁODKOWSKI, dr hab.,
politolog,
orientalista,
profesor WSIiZ
w Rzeszowie.
POCZĄTEK STRONY |