Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

WRZESIEŃ 2008, NUMER 640

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Co słychać w Radiu Maryja?



Populizm i Radio Maryja
(fragment)

OLGA WYSOCKA


Ten, kto występuje w obronie wartości katolickich i w imieniu ludu, niekoniecznie jest populistą. Staje się nim natomiast ten, kto w imię wartości katolickich kreuje wroga i w obronie uciśnionego ludu manipuluje jego strachem i używa do tego narzędzi politycznych.

Ks. Józef Tischner pisał, iż populizm polega na tym, że

ten, kto pochodzi z „ludu”, znaczy więcej niż inni i jest przeznaczony do odegrania szczególnej roli w historii. Dzieje się tak z dwojakiego powodu: najpierw z racji nieomylności w sprawach społecznych (…), po wtóre – z powodu cierpień, które oczyszczają z wszelkich win (…). Uciśnionym wszystko wolno. Ponieważ uciśnieni – „lud” – zajmują uprzywilejowane miejsce w organizmie społecznym, każdy uczciwy człowiek powinien wczuwać się w sytuację uciśnionego ludu i walczyć o jego wyzwolenie. A co będzie, gdy „ludu” zabraknie? „Lud” będzie istniał zawsze (…), w razie czego jednak należy go stworzyć dla dobra „wczuwających się”.
(J. Tischner, Etyka Solidarności oraz Homo sovieticus, Kraków 2005)

Radio Maryja jest uznawane za patriotyczne i wierne tradycji, ale jest ono również krytykowane w wielu wymiarach. Zarzuca mu się, że jest nacjonalistyczne, fundamentalistyczne, tradycjonalistyczne, antydemokratyczne czy wreszcie populistyczne. Poniższe rozważania dotyczą jedynie tego ostatniego elementu – populizmu. Chcąc zrozumieć złożoność zjawiska, należy najpierw wyjaśnić, czym jest populizm, a następnie jaki jest jego związek z religią. Rozważania teoretyczne pomogą nam odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje powiązanie między populizmem i Radiem Maryja.

Zdanie Ludwiga Wittgensteina, iż znaczenie słowa leży w sposobie posługiwania się nim, można odnieść także do populizmu. Pojęcie to używane jest między innymi do określenia strategii i stylu rządzenia, dyskursu, kultury, ideologii czy doktryny, jak również ruchu społecznego czy partii politycznej. Występuje ono zarówno w znaczeniu pozytywnym, jak i negatywnym. Współcześnie korzysta się zeń bardzo często, mówi się wręcz o karierze tego słowa. Powszechność jego użycia powoduje jednak, że zaciera się jego znaczenie. Podsumowując liczne dyskusje na ten temat: główny spór toczy się wokół pytania o formę populizmu, panuje natomiast jednomyślność co do jego cech wspólnych.

Populizm: próba definicji

Populizm pochodzi od łacińskiego słowa populus, które w języku polskim znaczy „lud” (wszelkie nazwy pokrewne wiążą się z różnymi znaczeniami słowa „lud”, który stanowi rdzeń omawianego tu zjawiska). W zależności od kontekstu lud może oznaczać obywateli, większość, masy, tłum, ale też i „komunistycznych despotów”, którzy „lubili powtarzać, że ciągle trzeba uczyć się od mas”. Warto też pamiętać o wprowadzonym przez Paula Taggarta pojęciu „centrum” (the heartland), które oznacza w rzeczywistości wszystkich odrzuconych, prześladowanych, pokrzywdzonych i zmarginalizowanych. Populiści idealizują tę wspólnotę, nadają nowe oblicze odrzuconym, umieszczają ich w centrum zainteresowania. Co więcej, przedstawiają koncepcję idealnie skonstruowanego świata, w którym to właśnie wiara w jego nadrzędność jednoczy odrzucony lud. Ta gloryfikacja ludu i tworzenie wyidealizowanego monolitu idzie jeszcze dalej, bowiem lud uważa (czy też populiści go do tego przekonują), że jest lepszy niż rządzące nim elity. Dzieje się tak dlatego, że elity polityczne (lub też – w zależności od sytuacji – elity ekonomiczne, intelektualne, instytucje, grupy społeczne etc.) są utożsamiane z korupcją, żyją kosztem ludu i działają wbrew ludowi, a przecież „prawdziwa mądrość i czystość tkwi jednoznacznie w ludzie”

Odnosi się więc populizm do pewnej szczególnej, w swej istocie manichejskiej, relacji między ludem a elitą, relacji „my” i „oni”, którą trafnie zdefiniował Cas Mudde. Przedstawił on populizm jako ideologię, która „uważa, że społeczeństwo jest ostatecznie podzielone na dwie homogeniczne i antagonistyczne grupy: na »prostych ludzi« i »skorumpowane elity«, z czego ma wynikać, że polityka powinna być wyrazem woli ludu”. Można polemizować z autorem, czy populizm jest rzeczywiście ideologią: on sam podkreśla, że należy traktować go jako słabą/ogólną (thin) ideologię, co ułatwia mniej lub bardziej oportunistyczne łączenie populizmu z innymi ideologiami. Tak scharakteryzowany populizm staje się raczej strategią w ramach ideologii. Wartość powyższej definicji polega głównie na tym, że wskazuje ona na istotę fenomenu, który w swym założeniu opiera się na szczególnym rozłamie pomiędzy ludem o wyjątkowym, wręcz nadprzyrodzonym znaczeniu a zdeprawowanymi elitami, w oczach populistów utożsamianymi poniekąd z nieczystymi siłami. Ten dychotomiczny podział pomiędzy dobrem a złem, który stanowi ideologiczny kręgosłup populizmu, ma bardzo konkretne polityczne implikacje. Populizm potrzebuje wroga, ażeby istnieć.

Jeśli chcemy pokusić się o pełniejsze wyjaśnienie populizmu, a w szczególności jeśli chcemy zrozumieć jego konkretne przejawy, należy rozszerzyć analizę o dwa ważne aspekty, bez których populizm nie ma racji bytu. Chodzi tu o populistyczną retorykę jako główne narzędzie przekazu społecznego i o rolę populistycznego przywódcy, który wyśmienicie posługuje się taką retoryką na drodze do osiągnięcia politycznych celów.

Główny wątek populistycznych ataków skierowanych przeciwko elitom politycznym to nieodzowne oskarżanie elit o nadużywanie uprzywilejowanej pozycji zamiast odpowiedzialnego występowania w interesie wyborców. Sformułowania tego rodzaju budowane są na przekonaniu o konspiracji elit przeciwko ludowi. Populistom pomaga w tym odwoływanie się do prostych reguł pochodzących z powszechnych mądrości ludowych. Ich retoryka często odnosi się do lokalnych tradycji i kultur, stając tym samym w opozycji do kosmopolitycznej kultury elit, co z kolei kreuje symbiotyczną relację pomiędzy populizmem a nacjonalizmem. W takiej postaci populizm często ulega radykalizacji, co w pewnych okolicznościach może prowadzić do fundamentalizmu.

Więcej na łamach wrześniowego „Znaku”

Zamów numer

OLGA WYSOCKA, politolog, doktorantka w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.