Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

WRZESIEŃ 2008, NUMER 640

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 



REPORTAŻ



Już nie jestem szlachcicem
(fragment)

MAGDALENA BOŻYK

Groby, dużo jednakowych grobów. W śniegu. Pomniki odlewane. Pewnie to było wtedy modne, a i tańsze od prawdziwych rzeźb – takich, co to mają w miastach. Najwidoczniej nie żyli tu zbyt zamożni ludzie. A może po prostu nie widzieli różnicy?


Dzisiaj te niby-rzeźby muszą udawać, że są poważnymi pomnikami przeszłości. Figury Chrystusa, Marii, czasem całej Świętej Rodziny. Czuwają osamotnione na ogrodzonych siatką cmentarzach. Na pisy widać tylko niektóre: Taraszewicz Bylińska, Cmajło Kulczycka, Bandriwski de Nowosiliec. Ziemia skostniała, tak jak oczy starszych, z którymi rozmawiamy. Tych, którzy pamiętają bogactwo swoich przedwojennych ojców.

Wielka Bylina to była bogata wieś. Przed wojną ponad dwa tysiące ludzi. „Jedźcie do Byliny, tam sama szlachta! Tylko do Wielkiej Byliny, bo w Małej Bylince same chłopy”. Mała Bylina jest za to ładna i w przeciwieństwie do Wielkiej zamieszkała. Jest dziewiąta rano, zimno. Godzinę temu się rozjaśniło. Podjechałyśmy małym autobusem dowożącym pracowników do pracy przy wydobyciu ropy. Mijamy złomowisko maszyn rolniczych i wojskowych. Mijamy domy, których proporcje zdradzają, że w przeszłości były kryte strzechą – wszystkie puste. W oknie jednego z nich, za poszarpanymi pajęczynami, stoi figurka Matki Boskiej. Gdzie indziej, przez brudne szyby, widać zastygłe meble i obrazy, nad którymi wisi wyszywany ręcznik, rusznyk. Zawsze w tym samym otoczeniu: oleodruki w drewnianej ramie, po lewej Matka Boska, po prawej Chrystus, na środku Zwiastowanie, albo ikona – nad nią właśnie rusznyk. O, jest też człowiek. Mężczyzna, nabiera wodę ze studni. Wygląda na skacowanego, ma pewnie ze czterdzieści lat. Pytamy o drogę do sołtysa. „Do silskiej hołowy, to priamo, potim na prawo”. Trafiamy. Na miejscu oglądamy spis mieszkańców: „Patrzcie! Rocznik siedemdziesiąty drugi, a pisze się z przydomkiem! By–liń– ski Ta–ra–sewicz. To ja!” – mówi sołtys. Wybuchamy śmiechem: „Możemy zrobić zdjęcie tak młodemu szlachcicowi?”. Taras częstuje nas kawą, czekoladą i koniakiem. I zostaje naszym przewodnikiem po Bylinie. Dzięki niemu trafiamy do przedstawicieli dawnej miejscowej szlachty.

Wirka Bylińska Tarasewicz. Prawie nic nie widzi, ale nie przejmuje się tym zbytnio i razem ze mną przegląda stare zdjęcia. Oprowadza po domu, samodzielnie zapala w piecu – kaflowym piecu, do którego władza radziecka doprowadziła gaz. Jest, jak mówi, „twardą szlachcianką”. Jaka jest, według niej, różnica między szlachcicem a chłopem? W cerkwi szlachta stała po lewej stronie, a chłopi po prawej, środek był pusty. Kiedy zdarzyło jej się stanąć bliżej chłopów, to już gadali, że posunęła się na chłopską część, „koło tych chamiw”. Ojciec jej córki był chłopem („mamie było trochę niefajno”). Nie poszła do ślubu, bo on nie chciał. Nie wie, dlaczego. Ale córka wyszła za szlachcica.

Nazwa wsi Hordynia pochodzi od dumy. Hordist znaczy właśnie „duma”.

„Szlachcic z byle kim nie gadał! O, idzie moja żona. Opowiedz, jak byłaś ubrana do ślubu” – do kuchni, w której siedział Iwan Juzwiak („Kułaczek”) i jego dwie sąsiadki (wszyscy chłopi), weszła zgięta wpół kobieta: „Miałam na głowie wianek z barwinków… Te nasze wianki były o wiele ładniejsze od ich welonów… Z tyłu miały wstążki, sukienka była zwykła, nie można było po lidnomu, zima była”.

Więcej na łamach wrześniowego „Znaku”

Zamów numer

MAGDALENA BOŻYK, etnolog i antropolog kultury, współpracownik Fundacji Ośrodka „Karta”, stypendystka George Mason University.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.