Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LIPIEC–SIERPIEŃ 2008, NUMER 638–639

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


REFLEKSJE



Ewa Demarczyk
(fragment)

JACEK PODSIADŁO

Miałem ten podwójny, czarny album Demarczyk, koncertowy. Że czarny, Prawdę mówiąc, nie było potrzeby dodawać. Wszystkie albumy Ewy Demarczyk, a było ich dwa, były czarne. Kiedyś w ogóle wszystkie płyty były czarne. Ale też czerń była szczególną domeną Demarczyk, jej jasną stroną. W ciemności czuła się jak ryba w wodzie. Ubierała się na czarno, ustawiała się w czarnych pozach, patrzyła tymi czarnowidzącymi oczami gdzieś w najczarniejszy kąt sufitu i śpiewała czarnym głosem o czarnych do czerwoności czarownicach i czerwcach. A wszystko po to, żeby reflektor punktowy łatwiej znalazł jasny punkt jej twarzy. Aktorska szkoła.

Ewa Demarczyk nie należy do tego świata. Nie tylko dlatego, że nie udziela wywiadów i nie występuje na festynach w Bukownie i Staromieściu między „Trubadurami” a Krzysztofem Cwynarem. Ale na przykład nie da się wyobrazić sobie, że idzie się ulicą i widzi się Ewę Demarczyk. Słyszeliście, żeby ktoś powiedział: „Widziałem Ewę Demarczyk”? Nie. Nie wiem, jak ona docierała do tej Piwnicy Pod Baranami, kiedy tam występowała. Przecież gdzieś musiała mieszkać, mieć jakieś okno, choćby cały czas zasłonięte, ja- POWIEŚĆ W KAWAŁKACH JACEK PODSIADŁO kiś kąt do spania i lichtarz, przy którym czytała wiersze, które potem śpiewała. Może spuszczała na twarz czarną woalkę, w czarnej sukni wsiadała do czarnej dorożki ciągnionej przez czarne anioły i na czarnym tle Sukiennic, czy co oni tam mają w Krakowie, mknęła do piwnicy, żeby śpiewać dla baranów.

„Gdzieżeś to bywał, czarny baranie?” – pytały rano mączne matki wyrodnych, śpiących do południa synów. „Znowu na jakimś filmie z tym waszym Cybulskim?”

Oni zaś jeszcze przy śniadaniu cywieli nad stołem, boleśnie wyprostowani, trzcinowaci, bo wyciągani za głowy z krainy kopalnych wzruszeń, która stanowiła zielony rezerwat ich niemęskości. I czarne urobisko Demarczyk.

To, co miała do zrobienia na tym świecie artystów i statystów, bohemistów i biochemików, zrobiła już dawno. Nagrała jedną płytę w studiu i jedną na żywo. Ponieważ były to dobre płyty, nie miało sensu nagrywanie kolejnych. Wystąpiła raz czy dwa przed telewizyjną kamerą. W takim mroku, że omal nie napisałem „termowizyjną”. Bruno Coquatrix kładł jej u stóp Olimpię, a ona podziękowała. Nie chciało jej się schylić. I tyle. Nie szukajcie jej dzisiaj po tokszołach, nie oczekujcie opowieści: „I wtedy ja stanęłam przed tą kamerą, kamera zrobiła najazd i wtedy pomyślałam o dzieciach w Bejrucie”. Nawet nie można powiedzieć, że się na to wszystko wypięła, bo artystki jej klasy są jak królowe i nie wypinają się w żadnych okolicznościach.

Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”

Zamów numer

JACEK PODSIADŁO, poeta, prozaik, tłumacz, dziennikarz, felietonista.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.