Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LIPIEC–SIERPIEŃ 2008, NUMER 638–639

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 



REPORTAŻ



Układ egzotyczny
(fragment)

TOMASZ PADŁO

Mandalaj jest nieformalną stolicą przeszło półmilionowej społeczności mnichów birmańskich. Przybysza z zewnątrz obowiązują dwie zasady: nie wchodzić w obuwiu do świątyń i nie fotografować mnichów uprawiających hazard.


Droga do Mandalaj

Śniade, szerokie w biodrach stewardessy sprawnie poruszają się w ciasnym przejściu pomiędzy siedzeniami Fokkera F28. Pracując, nie przejawiają zbytniego entuzjazmu, ale przed startem gorliwie modlą się do Allaha. Zimna wołowina i naparstek sałatki są serwowane bez „proszę” i „smacznego”, bez żadnego kontaktu wzrokowego. Podczas startu i lądowania żaluzje przy oknach samoczynnie opadają, zaś po osiągnięciu wysokości przelotowej z nawiewu zaczyna kapać woda. Razem z nią spada pierwszy karaluch. Drugi ląduje na oparciu, trzeci – na siedzeniu obok. W „Bangladesh Today” czytam o problemach finansowych narodowych linii Bangladesh Biman Airlines, których namacalny przykład mam w kabinie: oprócz mnie z 9-milionowej Dhaki do 6-milionowego Rangunu leci tylko siedmiu pasażerów. Bangladesz i Birma mają w sumie przeszło 160 milionów mieszkańców, a łączy je dwieście kilometrów wspólnej granicy bez przejść granicznych i tylko dwa loty tygodniowo.

Międzynarodowy port lotniczy w Rangunie kubaturą przypomina podrzeszowską Jasionkę: obłożony dyktą hol (wspólny dla odlotów i przylotów) z punktem odpraw, kontrolą paszportową i stolikiem informacji turystycznej. Jedna taśma bagażowa, kilku pasażerów oczekujących na lot do Bangkoku i tłum taksówkarzy, dumnych posiadaczy wysłużonych „japończyków”. Toyota corolla z późnych lat 80. niewątpliwie pretenduje do bycia symbolem birmańskiej stolicy. Embarga nałożone na Birmę przez większość państw świata sprawiły, że samochody sprowadza się niemal wyłącznie z Chin i Tajlandii. Choć gigantyczne cła kształtują cenę 10-letniej toyoty na poziomie 20 tys. dolarów, mała siła nabywcza birmańskiej waluty wydłuża jednak jej cykl życiowy do ponad trzydziestu lat.

Aung Aung, taksówkarz, prowadzi więc samochód dumnie, ale pewnie. Jego zawód łączy się tu z zawodami przewodnika, kabareciarza i „konika”. Wymieni dolary, pokaże pagodę, poleci odpowiedni hotel, ostrzeże przed nieuczciwymi kierowcami. Pewnie dlatego jest taki drogi.

Droga z Rangunu do Mandalaj to najważniejsza droga w kraju. Na rządowej mapie zaznaczono ją jako autostradę i, faktycznie, kilkanaście kilometrów za stolicą natrafiamy na punkt poboru opłat. Współpasażer autobusu uśmiecha się szeroko i wyciąga ze swojego zasobu obcych słów pojedyncze: „highway”. 600-kilometrowa highway nie wszędzie jest wyasfaltowana i przeważnie ma tylko jeden pas ruchu. Znacznie więcej niż pojazdów silnikowych porusza się nią rowerzystów, ręcznych wózków i bawołów. Sporadycznie pojawiają się nawet psy i kury. Autokar, uprzednio jeżdżący po lewostronnych drogach Tajlandii, sprawnie dostosował się do ruchu prawostronnego. Szczególnie istotna jest rola osoby-pilota sygnalizującego możliwość wyprzedzania. Siedemnastogodzinna podróż do Mandalaj nie wydaje się szczególnie czasochłonna.

Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”

Zamów numer

TOMASZ PADŁO, fotograf, doktorant w Instytucie Geografii i i Gospodarki Przestrzennej UJ.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.