|

TEMAT MIESIĄCA:
Świat patrzy na Chiny
Szok i bezradność,
czyli co począć z Chinami? (fragment)
KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI
Jeśli nie skierujemy Chin na drogę demokracji
i praworządności, to za kilkadziesiąt lat staniemy
w obliczu niebezpieczeństwa stoczenia z tym krajem
wojny. Nie będzie innego sposobu powstrzymania
nowego, potężnego Imperium Zła, które dąży do
władzy nad światem.
Bardzo nie lubię zwrotu „zachodni
punkt widzenia”. Sugeruje on, że my,
ludzie Zachodu, czegoś nie rozumiemy
– a więc nie mamy racji bądź, w najlepszym
wypadku, mamy wyłącznie subiektywną,
„zachodnią rację”. Natomiast reżim
w Chinach dysponuje własną, co najmniej
równoprawną. Tymczasem konflikt między
Pekinem a wolnym światem rozgrywa
się na innej płaszczyźnie. Nie jest to żadna
wojna cywilizacji, lecz zderzenie uniwersalnego,
ogólnoświatowego systemu podstawowych
wartości z elitą władzy, która
uznaje tylko jedną wartość: przemoc.
Klincz świadomości
Dziś, w przededniu fatalnych igrzysk, opinia
publiczna i media na świecie interesują
się poszanowaniem praw człowieka
w Chinach. Podobne lub nawet bardziej
brutalne reżimy można by wymieniać długo:
Iran, Wietnam, Birma, Arabia Saudyjska,
Sudan… Spośród nieco ponad dwustu
państw świata, w stu pięćdziesięciu
powszechnie stosowane są tortury. W tym
kręgu zła komunistyczne Chiny zajmują
jednak miejsce specjalne, pretendują bowiem
do roli jednej z największych potęg
świata. Już teraz wszyscy muszą się z nimi
liczyć. I nie ma na to wpływu fakt, że
mit o „przegonieniu” Zachodu przez Chińską
Republikę Ludową wynika z fascynacji
jednym tylko wskaźnikiem gospodarczym
– wysokością produktu krajowego
brutto (PKB). Nawet jeśli poziom PKB
Chin będzie kiedyś wyższy od amerykańskiego,
Chiny nie staną się drugą Ameryką
– będą wciąż bardzo dużym, zacofanym
krajem, w którym wielkość produkcji
będzie funkcją liczebności społeczeństwa,
a nie nowoczesności gospodarki. Do tego,
żeby chińska produkcja była równa amerykańskiej
wystarczy, by statystyczny
Chińczyk produkował jedną czwartą tego,
co Amerykanin.
Paradoksalnie zalew chińskich towarów
na Zachodzie jest wynikiem słabości
wewnętrznego rynku Chin. Tamtejszy
producent-konsument jest biedny, więc
wytwarza tanio i niewiele kupuje. Podczas
gdy produkcja krajów bogatych jest
w znacznej części przeznaczona na rynek
wewnętrzny, ogromna część chińskiej
produkcji trafia na eksport. Chińskie produkty
na zagranicznych rynkach budują
mit gospodarczej potęgi Chin.
Taki mit i wrażenie posiadania potężnego
sojusznika dodają tylko poczucia
pewności siebie najbardziej paskudnym
reżimom świata – od Korei Północnej do
ludobójców z Darfuru. Trochę tak, jak
w starym dowcipie o egzaminie zająca,
który zdał wprawdzie kiepsko, ale skoro
promotorem był niedźwiedź… Dopóki na
reżimy pada choćby mglisty cień potęgi
Chin, te mogą czuć się bezpiecznie. Nikt
nie będzie się kwapił do ich obalenia. Chiny
są promotorem zła w wielu krajach
i choćby dlatego kwestia łamania praw
człowieka nie jest tylko ich wewnętrzną
sprawą.
W kraju, który ma ponad miliard i trzysta
milionów mieszkańców, nikłe są szanse
na powstanie zorganizowanej opozycji
na dużą skalę. W Polsce lat 70. poważnym
problemem dla władzy była opozycja licząca
w porywach kilkaset osób. Ale tam
krwawo stłumiony bunt chłopski z udziałem
10 tysięcy ludzi zasługuje co najwyżej
na wzmiankę w prasie lokalnej oraz adnotację
w CIA World Report, że takich buntów
jest rocznie ok. 1800… i nic z tego nie wynika.
Historia kilku tysięcy lat państwa
chińskiego to również historia ciągłych ludowych
powstań, w tym również takich,
które podejmowano na ogromną skalę,
ale bez żadnego skutku (na przykład
w czasie trwającego 15 lat powstania Tajpingów
i 10 lat pochodnych powstań zginęło
ok. 70 milionów ludzi – władza ani
drgnęła). Nawet kiedy lud obalał cesarzy,
nie znając innych wzorców władzy, wynosił
do niej nowych tyranów. Każdy kolejny
bunt kończył się, osamotniony, w morzu
strachu i obojętności. W historycznej
świadomości Chińczyków zakorzeniło się
przekonanie o beznadziejności protestu –
przekonanie, które utrwala każda kolejna
władza.
Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”
Zamów numer
KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI, red. naczelny
„Kontratekstów”,
wydał m.in.
Piekło Środka –
Chiny a prawa
człowieka
(ost. wyd. 2005).
POCZĄTEK STRONY |