Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LIPIEC–SIERPIEŃ 2008, NUMER 638–639

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Świat patrzy na Chiny



Szok i bezradność,

czyli co począć z Chinami?
(fragment)

KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI


Jeśli nie skierujemy Chin na drogę demokracji i praworządności, to za kilkadziesiąt lat staniemy w obliczu niebezpieczeństwa stoczenia z tym krajem wojny. Nie będzie innego sposobu powstrzymania nowego, potężnego Imperium Zła, które dąży do władzy nad światem.

Bardzo nie lubię zwrotu „zachodni punkt widzenia”. Sugeruje on, że my, ludzie Zachodu, czegoś nie rozumiemy – a więc nie mamy racji bądź, w najlepszym wypadku, mamy wyłącznie subiektywną, „zachodnią rację”. Natomiast reżim w Chinach dysponuje własną, co najmniej równoprawną. Tymczasem konflikt między Pekinem a wolnym światem rozgrywa się na innej płaszczyźnie. Nie jest to żadna wojna cywilizacji, lecz zderzenie uniwersalnego, ogólnoświatowego systemu podstawowych wartości z elitą władzy, która uznaje tylko jedną wartość: przemoc.

Klincz świadomości

Dziś, w przededniu fatalnych igrzysk, opinia publiczna i media na świecie interesują się poszanowaniem praw człowieka w Chinach. Podobne lub nawet bardziej brutalne reżimy można by wymieniać długo: Iran, Wietnam, Birma, Arabia Saudyjska, Sudan… Spośród nieco ponad dwustu państw świata, w stu pięćdziesięciu powszechnie stosowane są tortury. W tym kręgu zła komunistyczne Chiny zajmują jednak miejsce specjalne, pretendują bowiem do roli jednej z największych potęg świata. Już teraz wszyscy muszą się z nimi liczyć. I nie ma na to wpływu fakt, że mit o „przegonieniu” Zachodu przez Chińską Republikę Ludową wynika z fascynacji jednym tylko wskaźnikiem gospodarczym – wysokością produktu krajowego brutto (PKB). Nawet jeśli poziom PKB Chin będzie kiedyś wyższy od amerykańskiego, Chiny nie staną się drugą Ameryką – będą wciąż bardzo dużym, zacofanym krajem, w którym wielkość produkcji będzie funkcją liczebności społeczeństwa, a nie nowoczesności gospodarki. Do tego, żeby chińska produkcja była równa amerykańskiej wystarczy, by statystyczny Chińczyk produkował jedną czwartą tego, co Amerykanin.

Paradoksalnie zalew chińskich towarów na Zachodzie jest wynikiem słabości wewnętrznego rynku Chin. Tamtejszy producent-konsument jest biedny, więc wytwarza tanio i niewiele kupuje. Podczas gdy produkcja krajów bogatych jest w znacznej części przeznaczona na rynek wewnętrzny, ogromna część chińskiej produkcji trafia na eksport. Chińskie produkty na zagranicznych rynkach budują mit gospodarczej potęgi Chin.

Taki mit i wrażenie posiadania potężnego sojusznika dodają tylko poczucia pewności siebie najbardziej paskudnym reżimom świata – od Korei Północnej do ludobójców z Darfuru. Trochę tak, jak w starym dowcipie o egzaminie zająca, który zdał wprawdzie kiepsko, ale skoro promotorem był niedźwiedź… Dopóki na reżimy pada choćby mglisty cień potęgi Chin, te mogą czuć się bezpiecznie. Nikt nie będzie się kwapił do ich obalenia. Chiny są promotorem zła w wielu krajach i choćby dlatego kwestia łamania praw człowieka nie jest tylko ich wewnętrzną sprawą.

W kraju, który ma ponad miliard i trzysta milionów mieszkańców, nikłe są szanse na powstanie zorganizowanej opozycji na dużą skalę. W Polsce lat 70. poważnym problemem dla władzy była opozycja licząca w porywach kilkaset osób. Ale tam krwawo stłumiony bunt chłopski z udziałem 10 tysięcy ludzi zasługuje co najwyżej na wzmiankę w prasie lokalnej oraz adnotację w CIA World Report, że takich buntów jest rocznie ok. 1800… i nic z tego nie wynika. Historia kilku tysięcy lat państwa chińskiego to również historia ciągłych ludowych powstań, w tym również takich, które podejmowano na ogromną skalę, ale bez żadnego skutku (na przykład w czasie trwającego 15 lat powstania Tajpingów i 10 lat pochodnych powstań zginęło ok. 70 milionów ludzi – władza ani drgnęła). Nawet kiedy lud obalał cesarzy, nie znając innych wzorców władzy, wynosił do niej nowych tyranów. Każdy kolejny bunt kończył się, osamotniony, w morzu strachu i obojętności. W historycznej świadomości Chińczyków zakorzeniło się przekonanie o beznadziejności protestu – przekonanie, które utrwala każda kolejna władza.

Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”

Zamów numer

KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI, red. naczelny „Kontratekstów”, wydał m.in. Piekło Środka – Chiny a prawa człowieka (ost. wyd. 2005).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.