70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rozmaitości

Odkąd dowiedziałem się o amerykańskim Święcie Dziękczynienia, pragnąłem, żeby takie święto mogło być obchodzone również w Polsce. I doczekałem się. Począwszy od tego roku, z inicjatywy arcybiskupa Kazimierza Nycza, możemy obchodzić pierwszą niedzielę czerwca jako Dzień Dziękczynienia.

I choć abp Nycz mógł ustanowić ów Dzień jedynie na terenie archidiecezji warszawskiej, nie tracę nadziei, że z czasem przekonają się doń inni biskupi diecezjalni. Bo jest to święto głęboko religijne (a jednocześnie ponadkonfesyjne), w ramach którego stworzony człowiek dziękuje Stwórcy, a uczestnik ludzkiego dramatu – Opatrzności, Panu historii.

Dzień Dziękczynienia to z założenia czas radości i wdzięczności. Trudno nie zauważyć, że w polskiej (społecznej – nie osobistej) wrażliwości religijnej takich postaw było dotychczas zbyt mało. A i słowa, jakie przy tej okazji napisał do Polaków abp Kazimierz Nycz (jego list miał być odczytany w kościołach w całej Polsce), płynęły dotąd z ust hierarchów zdecydowanie za rzadko: ,,Dziękuję, że jesteście, że trwacie w (…) Kościele, wspieracie go…”.

Nowe święto zostało powiązane z budową Świątyni Opatrzności Bożej. Moim zdaniem, abp Nycz, który tę inwestycję odziedziczył po swoim poprzedniku, teraz ją w pewnym sensie uratował. Trudno było bowiem kontynuować budowę, której sensu nie rozumiano (chodziło o wypełnienie dość abstrakcyjnego – z punktu widzenia ludzi współczesnych – ślubowania złożonego ponad dwieście lat temu). Co innego, gdy ów sens przestanie być abstrakcyjny i stanie się potrzebą serca. Organizatorzy Dnia Dziękczynienia na każdym kroku podkreślali więc, że ,,naszym prawdziwym wotum są nie mury, ale Polska Bogu wdzięczna”, zaś świątynia w Wilanowie będzie materialnym wyrazem tej naszej wdzięczności – nie tylko za to, za co chcieli Bogu podziękować nasi prapradziadowie (Konstytucja 3 Maja), ale i za ,,wielkie dzieła Boże”, które wydarzyły się na naszych oczach (m.in. za niepodległość Polski i za papieża Jana Pawła II).

Podjętą przez Benedykta XVI na początku jego pontyfikatu decyzję, by uroczystościom beatyfikacyjnym nie musiał każdorazowo przewodniczyć papież, przyjąłem z radością, widząc w niej znak decentralizacji Kościoła rzymskokatolickiego. Niestety, okazało się, że – jak zawsze – ,,kij ma dwa końce”. Kiedy bowiem imię nowego błogosławionego ogłaszał Ojciec Święty, Kościół (tu myślę przede wszystkim o Kościele w Polsce, bo go znam) traktował to jak wydarzenie, w uroczystościach nierzadko uczestniczyli czołowi politycy, głośno o tym było w mediach – nie tylko katolickich. A teraz?

Oto we Lwowie odbyła się niedawno (24 V) beatyfikacja polskiej zakonnicy, szarytki, s. Marty Wieckiej – jednak uroczystość ta (a przede wszystkim świadectwo złożone przez Siostrę Martę – bo o to przecież chodzi, nie o rytuał) przemknęła przez polski Kościół niemalże niepostrzeżenie. Szkoda. Bo mamy tu do czynienia ze Świętą, która miałaby nam wszystkim wiele do powiedzenia.

Marta Wiecka (1874-1904) była pielęgniarką, oddaną służbie chorym. Mimo młodego wieku już za życia nazywano ją ,,świętą siostrą” i ,,matuszką”. Umarła na tyfus, a zaraziła się tą chorobą, kiedy dezynfekowała izolatkę, zastępując w tej czynności świeckiego pracownika szpitala, ojca rodziny. Warto dodać, że swą posługą siostry miłosierdzia Wiecka obejmowała nie tylko ciała chorych, ale i ich dusze – wolny czas spędzała, rozmawiając z chorymi, katechizując, czuwając przy ich łóżkach na modlitwie – zwłaszcza kiedy umierali.

Siostra Marta była mistyczką. Ponoć sam Jezus wezwał ją do mężnego znoszenia przeciwności. A miała co znosić. Oskarżono ją bowiem – całkowicie bezpodstawnie! – o to, że z jednym z pacjentów zaszła w ciążę. Można sobie wyobrazić małe miasto – Bochnię – przez kilka miesięcy huczące od plotek. I chociaż – jak czytamy w Biuletynie KAI – ,,bezpośredni przełożeni nie zwątpili w jej niewinność, ale dotknęło ją niezadowolenie wyższych władz zakonnych”.

Błogosławiona Marta Wiecka może być dziś uznana za patronkę dialogu ekumenicznego – prowadziła ten dialog z hospitalizowanymi, którzy – zwłaszcza na kresach – należeli do różnych Kościołów. Co więcej, w szpitalu zaczęła się także jej przyjaźń z leżącym na oddziale rabinem – oboje pisali później do siebie listy. Kiedy zaś sama zachorowała, o jej zdrowie modlono się w kościele łacińskim, w cerkwi prawosławnej i unickiej oraz w synagodze. W jej pogrzebie wzięli udział katolicy trzech obrządków, prawosławni i Żydzi.

W ZSRR kult bł. Marty miał ogromne znaczenie dla ocalenia wiary chrześcijańskiej w tej części Ukrainy. Jej grób stanowił swoiste duchowe centrum – był celem pielgrzymek, przy nim matki i babki (,,babuszki”), bez względu na wyznanie, uczyły dzieci modlitwy.

Wiedząc to wszystko, naprawdę nie rozumiem, dlaczego s. Marta Wiecka nie staje się ,,lampą wiary” zapaloną przez Kościół w Polsce na XXI wiek. Dlaczego – po raz kolejny – dopuszczamy się grzechu zaniedbania?

Diecezja warszawsko-praska ma nowego ordynariusza. Jest nim arcybiskup Henryk Hoser, pallotyn, lekarz, misjonarz w Rwandzie (pracował tam 21 lat, także podczas wojny domowej), a ostatnio wysoki urzędnik watykański – sekretarz pomocniczy Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Ta nominacja budzi moją nadzieję, że arcybiskup Hoser wniesie do Kościoła w Polsce wrażliwość na problemy Kościoła powszechnego i całego globu, zwłaszcza Trzeciego Świata. Jego obecność w Konferencji Episkopatu Polski może również zaowocować większym niż dotąd zbliżeniem Kościoła i kultury. Warto bowiem pamiętać, że nowy biskup praski przez kilka lat mieszkał i pracował w Paryżu, pod ważnym dla polskiej kultury adresem: rue Surcouf (Centrum Dialogu prowadzone przez księży pallotynów, częstym gościem był tam m.in. Czesław Miłosz) – i to właśnie on w 2000 roku prowadził pogrzeb Jerzego Giedroycia. Znaczenie, moim zdaniem, niebagatelne ma wreszcie i to, że – jak mówi inny pallotyn, ks. Jan Pałyga – Henryk Hoser będzie biskupem ,,prostym i zwyczajnym. Po prostu ludzkim”. A tego w kręgach episkopalnych (zresztą, nie tylko tam) nigdy dosyć.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata