Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2008, NUMER 637

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMATY I REFLEKSJE



Czy należy bać się Strachu?


(fragment)

ARKADIUSZ STEMPIN

Istotniejsze niż samo kontynuowanie intelektualnej debaty na temat Strachu jest dotarcie do obojętnych wobec niej mas, skrytych za zawoalowanym w Polsce antysemityzmem. Dotarcie na poziom małych, lokalnych społeczności.

Po raz drugi – po Sąsiadach – Jan Tomasz Gross wsadził kij w mrowisko, wywołał medialną burzę, ale i sprowokował rzeczową debatę. W swojej książce Gross posadził polski naród na ławie oskarżonych, zarzucając mu świadomą bierność wobec dokonującego się podczas wojny Holokaustu. Źródłem takiej postawy był, jego zdaniem, antysemityzm, który – kiedy tylko zabrakło niemieckiego okupanta – po roku 1945 wybuchł w Polsce w postaci indywidualnych aktów gwałtu i zbiorowych pogromów. W ten sposób Gross wywołał do tablicy żarliwych obrońców tożsamości narodowej, opartej na literaturze romantyczej i 200-letniej tradycji powstańczej: od zrywu kościuszkowskiego po szlachetne bohaterstwo podczas II wojny światowej czy narodziny Solidarności.

W każdym z europejskich krajów konfrontacja dumnego z siebie, patriotycznego społeczeństwa z godzącym w jego dobre imię i samopoczucie zarzutem niedoskonałości wywoływała podobne reakcje obronne. W 1993 roku do świadomości wielu Szwajcarów nie chciało się przebić przekonanie o uwikłaniu przedmiotu ich dumy narodowej – banków – we współpracę z reżimem Hitlera . Rok wcześniej w Hiszpanii – przy okazji 500. rocznicy odkrycia Ameryki – wybuchł narodowy spór o wielkość własnej nacji w świetle dokonanych odkryć geograficznych i o jej niedoskonałość w kontekście podboju kontynentu południowoamerykańskiego . Podobny charakter miały narodowe debaty w Belgii i Szwecji, biorące na cel własną rolę jako kolonialnej metropolii (tej ostatniej – wobec Norwegii) . We Francji, która wprawdzie oddała pod narodowy osąd kolaboracyjny rząd Vichy i rozliczyła się z ponurą przeszłością, do dziś brak prac historycznych, podejmujących problem zaangażowania się francuskich Alzatczyków i Luksemburczyków po stronie Hitlera w 1940 roku . W samych Niemczech broniono się jak przed szarańczą wobec oskarżeń Daniela Goldhagena, szermującego tezą, iż Holokaust był produktem nie narodowego socjalizmu, tylko rezultatem zwierzęcego antysemityzmu całego narodu teutońskiego . We wszystkich tych krajach spory te ostatecznie zaowocowały weryfikacją „nieskazitelnej” dotąd narodowej przeszłości w kolektywnej pamięci historycznej.

Powyższe debaty toczyły się jednak w bardziej od dzisiejszego sprzyjającym klimacie historycznym. Od kilku lat bowiem narasta w Europie renesans emocji narodowych. Migracja na Stary Kontynent z krajów arabskich i coraz to nowe strzelające w górę minarety w panoramie europejskich miast wywołują odruchy obronne w postaci dowartościowania pojęcia narodu. We Francji retorykę Le Pena usalonowia Sarkozy. W Holandii, po politycznych morderstwach prawicowego polityka Pima Fortuyn’a i reżysera filmowego Theo van Gogha, liberalne i otwarte społeczeństwo przyznaje się oficjalnie do tego, że odczuwa „marokańskie zagrożenie”. W zjednoczonych Niemczech urodzone już po wojnie demokratyczne pokolenie rehabilituje na naszych oczach kategorię dumy narodowej.

Do tradycji i myśli narodowej nawiązywały w Polsce rządy PiSowskie. Przez kraj przelewała się fala urzędowych defilad, świętowanych rocznic, nowo otwieranych muzeów, dyskretnie sterowanych sympozjów naukowych (jak choćby w końcu marca 2007 – o Powstaniu Warszawskim). Polityka historyczna rządu szła w parze z nasileniem się w społeczeństwie postaw konswerwatywnych, nietolerancyjnych, będacych naturalnym paliwem dla prawicy. W ostatnich latach wzrósł wskaźnik antysemityzmu, podobnie zresztą jak w większości krajów Unii Europejskiej (najwyższy przypada na Hiszpanię, gdzie wspólnota żydowska stanowi zaledwie 0,03% całej populacji). W Biłgoraju prawicowi radni burzą się przeciwko nadaniu jednej z ulic imienia Singera – rzekomo „pornografa” – laureata literackiego Nobla z 1978 roku, który mieszkał w tym mieście do roku 1922.

Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”

Zamów numer

ARKADIUSZ STEMPIN, dr, historyk i politolog, pracownik Albert- Ludwigs-Universität Freiburg. Wydał m.in.: Deutschland und Polen in schweren Zeiten 1934-1990 (Poznań 2004); Das Maximilian-Kolbe- Werk. Wegbereiter in der deutsch-polnischen Aussöhnung (Paderborn– Zürich–Wien 2006).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.