|

TEMAT MIESIĄCA:
O cierpieniu zwierząt
Cierpienie ludzi – cierpienie zwierząt (fragment)
BARBARA CHYROWICZ SSpS
Dla zwierząt liczy się jakość istnienia - dla człowieka
prócz jakości również istnienie jako takie. Zabijania
zwierząt nie można zatem oceniać podobnie
jak zabijania ludzi, ponieważ nie istnieje dla nich
zło nieistnienia. Człowieka można natomiast winić
za to, że uczynił istnienie zwierząt nieznośnym,
pełnym bólu i udręki – przecież one niczego więcej
nad jakość istnienia nie mają!
Rozumny człowiek szuka w otaczającym go świecie nie tylko
przyczyn nękających go niepowodzeń, trosk i bólu, szuka również
ich sensu. Nie pyta jedynie, skąd się wzięły, pyta również, dlaczego
go spotkały i w imię czego miałby je cierpliwie znosić. Zdecydowanie
łatwiej odpowiedzieć na pierwsze pytanie. Przyczyną
finansowych kłopotów może być krach na giełdzie. Fatalna opinia
w środowisku może być równie dobrze efektem trudnego charakteru,
jak i „życzliwości” bliźnich niezadowolonych z tego, że komuś
udało się wybić ponad przeciętność. Fizyczny ból jest powodem
dysfunkcji organizmu, kataklizmy są skutkiem ruchów tektonicznych
bądź zjawisk atmosferycznych, powodem katastrof są błędy
ludzi i zawodność techniki... Każdy z wymienionych przypadków
można analizować jeszcze głębiej, pytając na przykład o proces powstawania komórek nowotworowych lub zużycie materiału, które
doprowadziło do fatalnego w skutkach zepsucia się mechanizmu.
Rozumny człowiek szuka przyczyn, ponieważ ich znajomość czyni
nasze życie racjonalnym, „uwalniając” nas od poczucia całkowitej
przypadkowości, i chociaż znajomość ta nie jest równoznaczna
z posiadaniem władzy nad przewidywalnymi do pewnego stopnia
procesami natury i znacznie mniej przewidywalnymi zachowaniami
człowieka, to przecież znając naturalne procesy i dysponując
życiowym doświadczeniem w kontaktach z ludźmi, potrafimy -
przynajmniej częściowo - ustrzec się przed kolejnymi bolesnymi
przeżyciami; częściowo, ponieważ dokładnie ludzkiej złości przewidzieć
nie jesteśmy w stanie, „dopada nas” w najmniej oczekiwanym
przez nas momencie. Zdecydowanie łatwiej przewidzieć atak
głodnych i przerażonych zwierząt...
Dramat ludzkiego istnienia nie polega jedynie na tym, że wiąże
się z nim konieczność znoszenia bólu i cierpień, ten dramat tkwi
również w zdolności człowieka do zadawania bólu innym, intencjonalnie,
z premedytacją. Człowiek zadaje go ludziom i zwierzętom.
Nie tylko we własnej obronie i nie tylko po to, żeby przeżyć. I jakkolwiek
mówi się czasem o nieludzkim okrucieństwie człowieka,
to można postawić pytanie o to, czy nie jest ono przypadkiem do
cna ludzkie. Bo jeśli nie ludzkie, to czyje? Zwierzęta nie bywają tak
okrutne. Zdecydowana większość bólu tego świata spowodowana
jest przez człowieka. To człowiek wyprodukował koła tortur, batogi,
karabiny i bomby, wymyślił niewolnictwo, więzienia, założył
obozy koncentracyjne i wybił do ostatniej sztuki wiele gatunków
zwierząt. Szczycimy się wyzwoleniem z barbarzyństwa, jakim mieli
się cechować nasi odlegli przodkowie, czyż jednak w twierdzeniu
tym nie wyraża się jedna z najbardziej fantastycznych pretensji naszego
zarozumiałego gatunku? – pyta amerykański filozof, Thomas
Nagel. Czy nie należałoby raczej przyznać, że znajdujemy się
dopiero w pierwotnym stadium rozwoju moralnego, a do stadium
tego doszliśmy po długiej i trudnej podróży. Wizja Nagela wydaje
się – zważywszy chociażby na blisko dwa tysiąclecia chrześcijaństwa – zdecydowanie pesymistyczna, czyż jednak okrucieństwo współczesnych
nie jest bardziej wyrafinowane i tylko dlatego wydaje się
mniejsze? Inteligencja człowieka nie wspiera z definicji moralnego
rozwoju, może go prowadzić zarówno do moralnej dojrzałości, jak
i do samozniszczenia.
Ból i cierpienie dotykają zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Wyższość
człowieka nad zwierzętami wydaje się tkwić między innymi
w tym, że człowiek jest w stanie opracować strategie unikania,
a przynajmniej minimalizowania bólu – zwierzęta nie. Człowiek
potrafi się obronić przed dzikim zwierzęciem, zwierzęta – nawet
te najdrapieżniejsze – nie są w stanie obronić
się przed rozumnym człowiekiem. Jak w starej
dykteryjce: zimą wilki podchodzą pod sadyby
ludzkie i wyją. A latem ludzie idą do lasu. Czy
nie ma w tym przypadkiem jakiejś analogii?
Ból zadawany zwierzętom przez ludzi nie znajduje usprawiedliwienia,
bo w odniesieniu do oprawcy nie znajduje wystarczającej
racji, a w odniesieniu do ofiary – żadnej. Nie sądzę jednak, by człowiek
nie miał prawa wykorzystywać zwierząt dla swoich celów.
Zwierzę nie jest przedmiotem, nie jest też osobą. Stanowi wartość
nie przez wzgląd na to, że może się człowiekowi do czegoś przydać,
lecz z uwagi na to, że istnieje. Istnienie zwierząt różni się jednak
od istnienia ludzi.
Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”
Zamów numer
BARBARA CHYROWICZ SSpS, dr hab., etyk, kierownik Katedry
Etyki Szczegółowej KUL. Wydała m.in.: Bioetyka i ryzyko. Argument
„równi pochyłej” w dyskusji wokół osiągnięć współczesnej genetyki
(2000, 2002). Redaktor serii wydawniczej „Etyka i technika”.
POCZĄTEK STRONY |