|

TEMATY I REFLEKSJE
Zaproszenie do domu poety
(fragment)
MAŁGORZATA ŁUKASIEWICZ
Na naszych oczach słowa spontanicznie i, chciałoby
się rzec, naturalnie zakwitają nieoczekiwanymi
możliwościami, bez trudu, zdawałoby się, znajdują
drogę do nowych skojarzeń i związków. Tak się tylko
wydaje, że bez trudu, bo naprawdę, żeby związać
słowa, trzeba przebyć wielkie odległości.
Wiadomo, że poezja to taki kontynent, gdzie proporcje białych
plam i plam zapisanych wyglądają inaczej. W poezji Reinera Kunzego
skrajna małomówność idzie w parze z najdalej posuniętą komunikatywnością,
a to, co niepowiedziane, i to, co powiedziane,
wzajemnie się dopowiadają. Te wiersze działają punktowo, z całym
rozmysłem unikają skomplikowanych figur, ascetycznie upraszczają
składnię, chętnie posługują się elipsą i równoważnikami zdań.
I można się tylko zdumiewać, jak samowystarczalne i wymowne
okazują się te nieliczne pozostawione na papierze słowa i minimalistyczne
środki.
baletnica
Jej stopy to
dwa sierpy księżyca
A ziemia ziemia ma
dwa nieba
A my my żyjemy
podwójnie
(przeł. Jakub Ekier)
Tę drugą „ziemię” i drugie „my” dodano w taki sposób, że powtórzenia
nie są balastem dla tempa. Przeciwnie, niemal na zasadzie
onomatopei oddają oszałamiającą szybkość ruchu: ledwo
migają w skróconej frazie, prawie ich nie dostrzegamy, tak jak nie
nadążamy wzrokiem za ewolucjami baletnicy.
Tomiki Kunzego czasem sprawiają wrażenie poetyckiego dziennika,
gdzie odnotowuje się bieżące zdarzenia. Te wiersze z upodobaniem
trzymają się blisko tak zwanego życia, odnoszą się do powszednich
spraw i codziennych realiów, a przynajmniej na pierwszy
rzut oka tak się wydaje. Zwykły krajobraz za oknem, słoneczna
albo deszczowa pogoda, zwykła ulica, gdzie się na kogoś czeka, listonosz,
urządzanie domu, majstrowanie przy samochodzie, wino
z przyjaciółmi, podróże, które jak zwykle obfitują w nowe doznania.
Często Kunze też mniej lub bardziej jawnie wprowadza do
swoich wierszy cudze głosy: wiersze są urywkiem toczonej z kimś
rozmowy, odpowiedzią na list, wspomnieniem, komentarzem do
czyjejś wypowiedzi, bywają komuś dedykowane, zwracają się do
kogoś w drugiej osobie. I zawsze pozostawiają dosyć wolnego miejsca,
aby ten zaproszony, przywołany we wspomnieniu, upatrzony
na adresata albo interlokutora gość mógł wyraźnie zaznaczyć swoją
żywą i ważną obecność.
Więcej na łamach majowego „Znaku”
Zamów numer
MAŁGORZATA ŁUKASIEWICZ, tłumaczka, eseistka. Ostatnio wydała
zbiór esejów publikowanych na tych łamach: Rubryka pod różą.
POCZĄTEK STRONY |