Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MAJ 2008, NUMER 636

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Kazus bałkański. Europa między suwerennością

a samostanowieniem



Marzenia o „Wielkiej Bałkanii”
(fragment)

Rozmowę z MONIKĄ IZYDORCZYK i WOJCIECHEM

STANISŁAWSKIM prowadzi Jan Piekło


18 lutego, dzień po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo, w warszawskiej siedzibie fundacji PAUCI odbyła się dyskusja poświęcona możliwym konsekwencjom tego wydarzenia dla Bałkanów i innych domagających się niezależności regionów Europy. Poniżej drukujemy jej fragmenty.

JAN PIEKŁO: Ogłoszenie deklaracji niepodległości przez Kosowo wywołało różnorodne, często bardzo emocjonalne reakcje w świecie. Nieprzejednaną pozycję Serbii wsparła Rosja, niektóre mające własne problemy z mniejszościami narodowymi kraje Unii Europejskiej również nie zdecydowały się na uznanie Kosowa. Polska dyplomacja, idąc w ślady Waszyngtonu, Berlina, Paryża i Londynu, odpowiedziała na deklarację Prisztiny, uznając kolejne nowe państwo, które powstało na Bałkanach. Jakie mogą być międzynarodowe konsekwencje tej sytuacji? Czy ten niewątpliwy precedens w dziejach prawa międzynarodowego nie wywoła efektu domina i kazus Kosowa nie zachęci innych pozbawionych własnej państwowości grup etnicznych do pójścia podobną drogą? Czy nie przyczyni się do dalszej destabilizacji sytuacji na Bałkanach? A może otworzy drogę do procesu normalizacji, tworząc fundamenty nowych rozwiązań trudnych problemów współczesnego świata?

MONIKA IZYDORCZYK: Wczorajsze wydarzenia w Prisztinie nikogo nie zaskoczyły. Od czasu interwencji NATO w 1999 roku Kosowo było tzw. limbo state – znajdowało się w stanie zawieszenia. Oprócz administracji międzynarodowej – i silnych struktur przestępczości zorganizowanej – w zasadzie nie funkcjonowało tam nic. W dodatku ONZ nie bardzo wiedziała, co z Kosowem zrobić. Niektórzy politycy, prym wiedli w tym Amerykanie i Niemcy, już wcześniej obiecali kosowskim Albańczykom niepodległość. Po rozbudzeniu takich nadziei coraz trudniej było uspokoić region i wyobrazić sobie powrót serbskiej administracji do prowincji.

Z drugiej strony większość kosowskich Albańczyków stanowią ludzie młodzi, którzy są zmęczeni ciągłą „tymczasowością” i chcą żyć we własnym państwie. Dlatego należy unikać jednoznacznych ocen i prorokowania, na przykład że Kosowo będzie państwem mafijnym. Byłoby to nieuczciwe w stosunku do tysięcy ludzi, którzy pragną pokazać światu, że dojrzeli do niepodległości i demokracji.

Jeżeli chodzi o Serbię, problem Kosowa ma charakter emocjonalny. Spośród dziesięciu milionów mieszkańców kraju dotyczy on bezpośrednio tylko około półtora miliona – są to imigranci z Kosowa wraz z rodzinami. Swoją rolę odgrywają jednak emocje zbiorowe: z jednej strony Serbowie wiążą z Kosowem swoją historię, z drugiej – uważają, że wspólnota międzynarodowa potraktowała ich niesprawiedliwie, pomagając prowincji uzyskać niepodległość. W Serbii panuje resentyment i brak zaufania do Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych spowodowany przekonaniem, że działają one jednostronnie, na korzyść kosowskich Albańczyków.

JAN PIEKŁO: Na belgradzkich ulicach bezpośrednią reakcją na niepodległość Kosowa było podpalenie ambasady amerykańskiej. W Kosowskiej Mitrowicy nieznani sprawcy obrzucili granatami placówki Unii Europejskiej i ONZ. Jaki może być dalszy bieg wydarzeń? Czy niepodległość Kosowa rozwiąże trudną sytuację na Bałkanach czy skomplikuje ją jeszcze bardziej?

WOJCIECH STANISŁAWSKI: Kiedy myślę na przykład o wszystkich dziewiętnastowiecznych insurekcjach, dochodzę do wniosku, że podpalenie jednej z ambasad i obrzucenie kamieniami kilku innych to naprawdę stosunkowo niewielki koszt oderwania prowincji od państwa…

W partii szachów, która się teraz rozpoczyna, przewidujemy najbliższe trzy ruchy: demonstracje w Serbii, jakiś rodzaj sankcji wobec Prisztiny, które ogłosi Belgrad, oraz stopniowe uznanie Kosowa przez większość państw świata. Władze Serbii starają się „skanalizować” demonstracje, choć wiadomo, że na obrzeżach podniosłych manifestacji przewróci się jeszcze niejeden kosz na śmieci. Co do sankcji, Serbia może zrobić o wiele mniej, niżby chciała, bo w Kosowie prądu brakuje i bez tych sankcji – odcięcie zasilania z dwóch przygranicznych elektrowni niewiele tu zmieni. Pewne jest ochłodzenie relacji dyplomatycznych Serbii z wszystkimi krajami, które uznają niepodległość Kosowa, w tym prawdopodobnie również z Polską.

Jako analityk od spraw serbskich próbuję jednak przewidzieć czwarty ruch na tej szachownicy – czyli to, co w Serbii będzie się działo w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Na poziomie polityki krajowej Tomislav Nikolić, określany mianem nacjonalisty wielki przegrany lutowych wyborów prezydenckich, zgarnie, mówiąc językiem pokera, całą pulę. Z przyjemnością powróci do radykalnej i odwetowej retoryki, ponieważ jest w niej najskuteczniejszy, a w dodatku wszystko gra teraz na jego korzyść. Byłoby bardzo dobrze, gdyby w najbliższych wyborach parlamentarnych jego partia zdobyła nie więcej niż sześćdziesiąt procent miejsc w parlamencie. Inna rzecz, że słuchać hadko, jak w Serbii dokonuje się powrót do języka lat 90. Nikolić powiedział onegdaj, że choć do tej pory współistniały w Serbii dwa kalendarze: prawosławny i ogólnoeuropejski, od 17 lutego jest jednak jeszcze trzeci: Serbowie liczą czas od chwili utracenia Kosowa do jego ponownego odzyskania. Obawiam się, że to zdanie zrobi karierę.

Więcej na łamach majowego „Znaku”

Zamów numer

MONIKA IZYDORCZYK, ur. 1977, politolog, ekspert ds. Bałkanów. Od 2005 roku pracuje w misjach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Macedonii, Kosowie, Serbii i Czarnogórze.

JAN PIEKŁO, ur. 1952, dziennikarz, publicysta, przez wiele lat związany z Fundacją Kultury Chrześcijańskiej „Znak”. W latach 90. relacjonował na łamach „Tygodnika Powszechnego” wojnę w Bośni i Hercegowinie. Wydał m.in. Epitafium dla Jugosławii (1994). Obecnie jest dyrektorem Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI.

WOJCIECH STANISŁAWSKI, ur. 1968, historyk, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, współpracownik „Rzeczpospolitej”. Zajmuje się dziejami Rosji oraz analizą obszaru serbskojęzycznego na Bałkanach.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.