70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kryzys

Tegoroczna Droga krzyżowa, odprawiona przez papieża Benedykta XVI w Koloseum (a napisana przez chińskiego kardynała Josepha Zen Ze-kiuna i kierująca uwagę Kościoła na Chiny i Trzeci Świat), przypomniała mi wielkopiątkowe nabożeństwo sprzed trzech lat, kiedy to autorem rozważań był kardynał Ratzinger.

,,Panie, tak często Twój Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody – pisał ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary. – Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Kościoła. Ale to my sami go zbrukaliśmy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem także w jego wnętrzu”.

Te słowa bardzo dobrze, moim zdaniem, oddają kondycję Kościoła w Polsce A.D. 2008. Jest to stan głębokiego kryzysu. Trzeba ten kryzys opisywać i się z nim mierzyć, a nie – jak niektórzy biskupi i część mediów katolickich – ,,czarować” rzeczywistość, twierdząc, że żadnego kryzysu nie ma.

Oczywiście, ów kryzys nie polega jedynie na tym, że ksiądz A współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i nie chce się do tego przyznać, ksiądz B jest podejrzany o molestowanie seksualne, a biskup C nie reaguje na antysemicką imprezę zorganizowaną w kościele albo nawet w niej uczestniczy. To tylko wierzchołek góry lodowej, którego nie wolno lekceważyć. Ale najważniejsze jest to, co znajduje się poniżej – zmęczenie ludzi Kościołem hierarchicznym, ich zniechęcenie, i to, że coraz więcej osób przestaje w Kościele dostrzegać Ciało Jezusa Chrystusa i sakrament zbawienia.

Szkoda, że kościelni socjologowie, publikując dane dotyczące religijności Polaków (w 2006 roku w niedzielnej mszy św. uczestniczyło średnio 46 proc. wiernych, a Komunię św. przyjmowało 16 proc.; dane z roku 2007 nie zostały jeszcze ogłoszone), nie informują o odejściach z kapłaństwa i apostazjach, o których głośno się ostatnio zrobiło w mediach. Jak informuje ,,Polityka” (nr 6/2008), w październiku 2007 roku pobrano 12 tys. formularzy apostazji ze strony internetowej, założonej specjalnie po to, żeby pomóc osobom, które chcą się z Kościoła wypisać. Warto przeanalizować powody, dla których ktoś decyduje się dziś na apostazję. Poza utratą wiary w Boga (albo wiary w Jezusa Chrystusa – Syna Bożego) i przypadkami powrotu do pogaństwa (w niektórych środowiskach panuje bowiem taka moda) bardzo często są nimi irytacja i złość na księży i biskupów.

Ujawniona ostatnio przez ,,Gazetę” tzw. sprawa szczecińska (dominikanin opowiedział dziennikarzom o księdzu z archidiecezji szczecińskiej, molestującym swoich wychowanków – przy okazji można się było sporo dowiedzieć o opieszałości Kościoła hierarchicznego) pokazuje mechanizm, jakim często kieruje się kościelna instytucja.

Po pierwsze, krycie podejrzanego, o ile jest księdzem. W języku kościelnym to się nazywa ,,topieniem w oceanie miłosierdzia”. A zatem: nie powiadamia się prokuratury (chociaż chodzi o ewidentne przestępstwo), wszczyna się jedynie postępowanie kanoniczne, które trwa bardzo długo, delikwenta zaś przenosi się do innej parafii, innej instytucji, za granicę itp.

Po drugie, jeśli przeciwko księdzu świadczy osoba świecka – bardziej wiarygodny dla instytucji Kościoła jest duchowny. Jeśli natomiast ksiądz wystąpi przeciwko biskupowi – z zasady rację ma biskup. Tę swoistą korporacyjność dobrze widać, kiedy przychodzi do okazania współczucia. Pomówiony ksiądz (zanim jeszcze ma się pewność co do jego niewinności) bywa porównywany do bitego i opluwanego Jezusa; ten obraz męki Pańskiej rzadko kiedy natomiast zostaje odniesiony do świeckich ofiar czy to donosów, czy molestowania.

Po trzecie, trzeba milczeć. Zwłaszcza wobec mediów. Złamanie tej zasady oznacza wystąpienie przeciwko Kościołowi już nie tylko jako instytucji, ale wręcz jako Mistycznemu Ciału Chrystusa. To znaczy: grzech. I zabieranie głosu z ,,pozycji świeckich”, czysto socjologicznych, bez zrozumienia istoty Kościoła. I bez miłości. (Paradoksalnie, w imię tego milczenia ,,dla dobra Kościoła” i specyficznie pojętej miłości do niego, hierarchowie  rezygnują nawet z publicznej modlitwy w intencji wewnątrzkościelnych ,,trudnych spraw”. Tak jakby była ona mniej ważna w porównaniu ze źle pojętą lojalnością…).

*

Zmarli ostatnio: Chiara Lubich (l. 88) i Antoni Pospieszalski (l. 96).

Chiara Lubich była świadkiem wiary, założycielką niezwykle prężnego Ruchu Focolare (140 tys. członków, ok. 5 mln ludzi, którzy utrzymują z Focolare jakiś kontakt). Wzorem, jednym z ,,filarów” podtrzymujących duchowość Ruchu, był dla niej Jezus Opuszczony – ,,Wielki »Odcięty«, którego Niebo i ziemia zdają się nie chcieć. Mówi się: ziemia Go nie chce, Niebo też. I stąd wniosek: naprawdę może być cały nasz” (Chiara Lubich, Charyzmat jedności).

W Ogrójcu Jezus był opuszczony przez uczniów (nawet przez św. Jana, który nazajutrz poszedł za Nim pod krzyż). Czy – w duchu wielkopiątkowych słów kardynała Ratzingera – nie można o Nim mówić jako opuszczonym przez Kościół? Tak, wiem, On obiecał, że będzie z nami ,,po wszystkie dni, aż do skończenia świata” – ale nie powiedział, że ta obietnica oznacza istnienie „do końca świata” partykularnego Kościoła nad Wisłą. A poza tym mówił wtedy o swojej, a nie naszej wierności i obecności przy Nim.

Antoni Pospieszalski był dziennikarzem Sekcji Polskiej BBC, publicystą ,,Kultury” i ,,The Tablet”, specjalizującym się w pisaniu o Kościele. Pisał gniewnie – ale zawsze z żarem. Bardzo często (czasem chyba nawet niesprawiedliwie) krytykował Kościół, ale czynił to w imię wierności Bogu i swojemu sumieniu.

*

Z Polski: w Warszawie odbyły się XIV Targi Wydawców Katolickich. Jedną z nagród – ,,Feniksa” w kategorii literackiej – otrzymały wydawnictwa ,,W Drodze” oraz ,,Zysk i S-ka” za publikację książki Jana Grzegorczyka Cudze pole. Przypadki księdza Grosera. Od dawna uważałem, że Grzegorczykowi należy się ,,Feniks” za przełamującą klerykalne i antyklerykalne schematy opowieść o ,,normalnym”, wierzącym w Boga księdzu i jego problemach (także z hierarchią). Szkoda, że jurorzy w żaden sposób (oprócz nagród są jeszcze wyróżnienia) nie zauważyli wydanej przez SIW Znak ważnej książki ks. Piotra Dzedzeja Porzucone sutanny. Publikacja ta zawiera rozmowy z byłymi księżmi – przeprowadzone przez  księdza Piotra z wielką życzliwością i pragnieniem zrozumienia motywów odejścia od kapłaństwa. Ta książka to wielkie oskarżenie Wspólnoty, która traktuje ,,eksów”, tak jakby umarli, a nawet gorzej, bo z umarłymi można się przecież pożegnać czy ich powspominać. „Eksów” zaś jako zdrajców otacza w Kościele milczenie.

*

,,Adam upada ciągle na nowo. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A szatan ze śmiechem szydzi, mając nadzieję, że nie dasz już rady podnieść się z tego upadku. Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła pozostaniesz na ziemi, pokonany. Ty jednak powstaniesz. Powstałeś, zmartwychwstałeś i możesz dźwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj Twój Kościół” – pisał trzy lata temu autor rozważań Drogi krzyżowej w Koloseum.

Przylgnięcie do Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego to jedyna nadzieja dla Kościoła w Polsce. Do tego potrzeba pokory, modlitwy, prawdy i ducha służby u wszystkich, którzy się z Kościołem utożsamiają, szczególnie jednak u tych, którzy sprawują w nim władzę.

9 marca 2008

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata