|

TEMATY I REFLEKSJE
Zagłada domu Trinczerów –
refleksje historyka
(fragment)
DARIUSZ LIBIONKA
Świadectwo spisane przez Tadeusza Markiela należy do najbardziej
poruszających dokumentów autobiograficznych, z jakimi zetknąłem
się, badając stosunki polsko-żydowskie, jakie istniały w okresie
niemieckiej okupacji na polskiej prowincji.
Polskie wspomnienia dotyczące zbrodni na Żydach popełnianych
przez Polaków są stosunkowo rzadkie. Dzieje się tak z wielu powodów.
Truizmem jest przypomnienie, że w okresie PRL nie było ani
klimatu do podejmowania tego tematu, ani możliwości ku temu. Od
początku lat sześćdziesiątych koncentrowano się przede wszystkim
na dokumentowaniu przypadków polskiej pomocy Żydom, którą starano się przedstawiać jako rozległą i bezinteresowną. A udział Polaków
w zbrodniach na Żydach zwyczajnie pomijano lub w najlepszym
razie uznawano za niewiele znaczące marginalia. Po roku 1989,
pomimo zniknięcia ograniczeń cenzuralnych, pojawiły się trudności
innej natury. Z uwagi na lepszy dostęp do archiwów niewątpliwemu
poszerzeniu uległa nasza wiedza na temat stosunków polsko-żydowskich
w okresie okupacji. Obok wspomnieniowych materiałów
żydowskich dysponujemy dokumentacją Polskiego Państwa Podziemnego,
archiwaliami administracji okupacyjnej, a także wykorzystywanymi
w coraz większym stopniu powojennymi materiałami śledczymi
i sądowymi powstałymi w pierwszych latach powojennych
(tzw. sierpniówki). Znajdziemy wśród nich tysiące zeznań podejrzanych
i świadków (w znakomitej większości polskich) oraz sentencje
wyroków. Przekazy te są częstokroć podawane są w wątpliwość jako
wymuszone, a pojawiające się w nich fakty negowane. Dlatego tak
cenne są, niezależne od takiego czy innego kontekstu politycznego
czy ideologicznego, świadectwa współczesne.
Jednak żyjący – coraz bardziej nieliczni – świadkowie tak bardzo
odległych już w czasie wydarzeń najczęściej wybierają milczenie.
Dzieje się tak z powodu lęku przed krytyczną reakcją nie tylko ze
strony krewnych sprawców przestępstw na Żydach, którzy niejednokrotnie
pielęgnują (często być może nawet w dobrej wierze) heroiczny
obraz dziejów rodziny, lecz także ze strony całych lokalnych
społeczności. Dotyczy to również byłych członków konspiracji niepodległościowej
– oni także obawiają się niezrozumienia i odrzucenia,
a przede wszystkim przykrości. Nie pomagają w tym historycy,
uwikłani w taką czy inną politykę historyczną, obawiający się szargania
świętości lub odpowiedniego, łatwego do przewidzenia, zaszufladkowania.
Tym bardziej, że w ostatnich latach powróciła tendencja do
uwypuklania polskiej pomocy Żydom. Do realizacji tego szeroko zakrojonego
programu włączono szereg instytucji (w tym przede wszystkim
IPN) i zaangażowano duże środki finansowe. W efekcie pojawiają
się kolejne publikacje na temat rodziny Ulmów rozstrzelanej w marcu
1944 roku w ramach represji za przechowywanie Żydów. Nie neguję potrzeby takich działań w sferze badawczej i edukacyjnej. Trudno
jednak zgodzić się na przechodzenie do porządku dziennego nad złożonym
kontekstem historycznym. Bo Markowa, rodzinna wieś
Ulmów, z której próbuje się czynić modelowy przykład na postawy
Polaków wobec Zagłady, położona jest kilkanaście kilometrów od
Gniewczyny, w której stał dom Trinczerów. Świadectwo Tadeusza
Markiela potraktować należy zatem jako apel o rozwagę w tworzeniu
obrazu okupacyjnej rzeczywistości na użytek przyszłych pokoleń.
Śladów horroru, jaki rozegrał się w Gniewczynie Trynieckiej,
poszukiwałem w dostępnych mi źródłach i opracowaniach. Miejscowość
ta nie pojawia się w zbiorze tużpowojennych relacji zgromadzonych
w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego. Również
wśród prac nadesłanych na konkurs pamiętnikarski „Moja wieś
w czasie okupacji”, rozpisany w marcu 1948 roku przez Instytut Prasy
„Czytelnik”, nie znalazłem żadnych materiałów na jej temat. Z powiatu
przeworskiego nadesłano jedenaście tekstów, z których trzy
opublikowano ze skrótami. Niektóre z nich czynione były wyraźnie
pod presją cenzury. Na przykład w pamiętniku mieszkańca nieodległej
od Gniewczyny wsi Gać redaktorom udało się przemycić informację
o pominięciu fragmentu dotyczącego losu czterech rodzin
żydowskich. Jednak, jak można wnosić z lektury opublikowanych
materiałów i regestów tych, które nie weszły do tomu, odniesienia
do losu Żydów były w nadesłanych relacjach wyjątkowo nieliczne.
Więcej na łamach kwietniowego „Znaku”
Zamów numer
DARIUSZ LIBIONKA, dr historii, adiunkt w Instytucie Filozofii i Socjologii
PAN, pracownik Państwowego Muzeum na Majdanku, redaktor
naczelny rocznika „Zagłada Żydów. Studia i Materiały”.
POCZĄTEK STRONY |