|

POWIĘKSZENIA: POLSKA
100 dni Tuska (fragment)
ALEKSANDER HALL
Pierwsze sto dni rządu Donalda Tuska, uroczyście i pompatycznie
obchodzone przez sam rząd i w dziwaczny sposób odnotowane
przez główne opozycyjne ugrupowania PiS i LiD, doczekały się także
licznych analiz publicystycznych. I ja spróbuję odpowiedzieć na
pytanie, jak wygląda polska polityka po wstępnej fazie rządów koalicji
PO–PSL.
Dwie zmiany są wyraźnie dostrzegalne i stanowią bezdyskusyjną
zasługę rządu, a zwłaszcza jego premiera. Pierwsza dotyczy atmosfery
panującej w życiu publicznym. Konflikty społeczne nie znikły,
a nawet zaostrzyły się na początku roku w związku z rewindykacjami
płacowymi różnych grup zawodowych i różnicami co do koncepcji
reformy służby zdrowia, występującymi nie tylko pomiędzy rządem
a opozycją, ale i w samym środowisku pracowników służby
zdrowia. A jednak klimat życia publicznego jest pozbawiony tego
napięcia i wyczekiwania na kolejne spektakularne akcje prokuratury,
CBA i ABW, jakie charakteryzowały rządy PiS w drugiej ich fazie,
gdy premierem był Jarosław Kaczyński. Obniżył się znacznie poziom
agresji w debatach i sporach politycznych. Opozycja zarzuca Tuskowi,
że wpadł w manierę mówienia o miłości, zaufaniu i życzliwości,
co ma – jej zdaniem – zastąpić brak programu. Jednak, jeśli porównać
obecny klimat życia publicznego z duszną atmosferą miesięcy poprzedzających wybory, zmiana jest pozytywna – i niemała w tym
zasługa obecnego premiera.
Widoczna jest także zmiana stylu prowadzenia polityki zagranicznej
na zdecydowanie bardziej przyjazny i otwarty wobec partnerów
Polski. Za wcześnie, by prognozować, czy jest to tylko zmiana
stylu czy także treści polityki. Z dwoma wyraźnymi wyjątkami, gdzie
widać także zmianę polityki. Dotyczy to relacji z USA i Rosją.
W rokowaniach dotyczących amerykańskiej „tarczy” Polska zachowuje
zdecydowanie twardszą postawę niż poprzedni rząd. Stawia
warunki amerykańskiemu sojusznikowi, od którego oczekuje pomocy
w modernizacji naszych sił zbrojnych. Politycy PiS wiele mówili
o tym, że ich rząd zerwał z polityką prowadzoną „na kolanach”,
zdecydowanie broniąc naszych narodowych interesów. Jednak w stosunkach
ze Stanami Zjednoczonymi nie było tego widać. Rząd PiS
wyraźnie patrzył na USA jak na „starszego brata”. Radosław Sikorski,
obecny minister spraw zagranicznych, najwyraźniej nie ma tego
rodzaju kompleksów. W stosunkach z Rosją premier Tusk poprzez
swą wizytę w Moskwie dał wyraźny sygnał, że Polska chce otworzyć
nowy, lepszy rozdział we wzajemnych stosunkach. Obecnie nie wiadomo
jeszcze, czy tak się stanie. Pewne jest natomiast, że rząd PiS
takiego gestu nie chciał wykonać. Wydaje się, że nie tylko ze względu
na pojmowanie przezeń zewnętrznych interesów Polski, ale i z przyczyn
wewnętrznych. Twardość wobec Rosji miała przyczynić się
do skupienia wokół polityki rządu i PiS tradycyjnych, patriotycznych
wyborców, skłonnych traktować postkomunistyczną, autorytarną
i imperialną Rosję jako niezmienne zagrożenie dla Polski.
Więcej na łamach kwietniowego „Znaku”
Zamów numer
ALEKSANDER HALL, polityk, historyk i publicysta, b. działacz opozycji
demokratycznej, twórca Ruchu Młodej Polski, minister w rządzie
Tadeusza Mazowieckiego, wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki
i Zarządzania w Rzeszowie. Wydał m.in. Jaka Polska? (2004).
POCZĄTEK STRONY |