Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

KWIECIEŃ 2008, NUMER 635

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Dzieci Boże z probówki.

Chrześcijanie wobec metody in vitro



Upomnieć czy potępić?
(fragment)

Z HALINĄ BORTNOWSKĄ, ROBERTEM PLICHEM OP,

MARIANEM TISCHNEREM i ZBIGNIEWEM ZALEWSKIM

rozmawiają Krystyna Strączek i Michał Bardel

W liście biskupów jest mowa o nadliczbowych zarodkach, które giną podczas procedury in vitro. Wiemy, że technicznie możliwa jest procedura, która pozwala ominąć ten problem.

MARIAN TISCHNER: Możemy wybrać komórkę najlepszą do zapłodnienia, a pozostałe pobrane komórki jajowe zamrozić jeszcze przed ich zapłodnieniem, choć w tym momencie są z tym pewne, dość poważne problemy. Mówię: w tym momencie, bo technika idzie jednak naprzód. Poza tym lekarz nie chce podejmować ryzyka działania tylko na jednej komórce. Bo jeżeli się nie uda, to całą ciężką i kosztowną procedurę trzeba wszczynać na nowo.

HALINA BORTNOWSKA: Bywam świadkiem takich zmagań o dziecko metodą in vitro. Kilka zapłodnionych komórek zawsze daje większą szansę, by ten ogromny wysiłek doprowadził do celu. Oczywiście, ktoś może powiedzieć: proszę próbować tylko na jednym zarodku, nie uda się – trudno. Pacjentka ma zawsze takie prawo.

ZBIGNIEW ZALEWSKI: Dwa słowa na temat technicznej możliwości mrożenia niezapłodnionych komórek jajowych: rzeczywiście, jeszcze do niedawna była to metoda nieskuteczna – komórki takie po rozmrożeniu okazywały się bezpłodne. Dopiero w 2005 lub 2006 roku uczonym hiszpańskim udało się zapłodnić komórkę uprzednio zamrożoną. Niedawno czytałem wypowiedź embriologa współpracującego z warszawską kliniką „Novum”, że tam również zaczęto mrozić komórki jajowe. Tyle że tu pojawiają się kolejne problemy, bo skuteczność uzyskania zarodków z zamrożonych komórek jajowych jest mniej więcej o połowę niższa niż z komórek niemrożonych. Drugim teoretycznie możliwym i czasami (choć rzadko) stosowanym sposobem, który może również służyć uniknięciu hiperstymulacji, jest pobieranie niedojrzałych komórek jajowych od kobiety metodą punkcji i dojrzewanie ich w warunkach in vitro, tak żeby zapłodnić tylko tyle komórek, ile będzie poddanych implantacji. Poszukiwanie takich dróg jest w niektórych krajach wymuszone przez regulacje prawne – na przykład prawo we Włoszech czy w Niemczech nie pozwala na mrożenie zarodków. Uboczną konsekwencją są aborcje redukcyjne, bo jeżeli się zapłodni cztery czy pięć zarodków, to się wszystkie implantuje – i później trzeba redukować te ciąże, żeby dać szansę w miarę normalnego rozwoju.

O. ROBERT PLICH: Ciąża mnoga uzyskana metodą in vitro jest bardzo niebezpieczna dla kobiety…

ZBIGNIEW ZALEWSKI: Tak. Trzeba też wiedzieć, że w przypadku zapłodnienia in vitro dwa razy częściej niż przy zapłodnieniu naturalnym dochodzi do podziału bliźniaczego, Więc jeśli mamy kilka zarodków i do tego dojdzie jeszcze podział bliźniaczy, to będziemy mieli ciążę bardzo mnogą.

Z tego, co Państwo mówią, wynika, że ten pierwszy – i, jak się wydaje, najważniejszy – argument polskich biskupów: śmierć „nadliczbowych” zarodków, jest możliwy do obalenia, choć (przynajmniej na razie) łączy się z tym wiele problemów…

ZBIGNIEW ZALEWSKI: Częściową odpowiedzią na pytanie, dlaczego te metody alternatywne są tak mało skuteczne, jest prosta konstatacja, iż badacze, jak dotąd, nie poświęcali im czasu, nie zwracali na nie uwagi. Trzeba to głośno powiedzieć: na poszukiwanie alternatywnych rozwiązań nie było środków ani zainteresowania nim ze strony naukowców. Coś wyraźnie drgnęło, gdy w niektórych krajach – jak w Niemczech, we Włoszech czy ostatnio na Litwie – zabroniono mrożenia zarodków. Wtedy okazało się, że trzeba szukać innych rozwiązań. Podobnie było niegdyś z badaniami nad wykorzystaniem zarodkowych komórek macierzystych. Szły na to ogromne pieniądze, a tylko czysto bezinteresownej pasji naukowej dwóch badaczy, Amerykanina Jamesa Thompsona i Japończyka Shiniego Yanamakiego, zawdzięczamy odkrycie możliwości przeprogramowania dojrzałych komórek somatycznych, tak żeby stały się totipotencjalne. Na to nikt przez całe lata nie dał ani grosza!

O. ROBERT PLICH: Wielu ludzi nie akceptuje metody zapłodnienia pozaustrojowego in vitro ze względu na to obciążenie, jakim jest unicestwianie nadliczbowych embrionów… Gdyby jednak udało się doprowadzić tę metodę do perfekcji (to znaczy: gdyby udało się uniknąć śmierci innych zarodków), nie widzieliby w niej niczego złego. Zastanawia mnie, że tak wielu uczestników debaty nie bierze pod uwagę, że zamiast ulepszać technicznie zapłodnienie in vitro można skutecznie doskonalić inne formy leczenia bezpłodności.

Wygląda więc na to, że stosowanie metody in vitro w wielu wypadkach zastępuje leczenie bezpłodności, które ktoś mógłby podjąć, ale woli skorzystać z zapłodnienia pozaustrojowego, bo to i prościej, i szybciej…

O. ROBERT PLICH: No właśnie. Czasami jakaś droga wydaje nam się najkrótsza i najbardziej efektywna, podczas gdy budzi ona najwięcej moralnych wątpliwości. Z nauką jest jednak tak, że do celu prowadzi z reguły niejedna droga.

MARIAN TISCHNER: Przypomina mi się stary żydowski dowcip: Pewien pan zgłosił się do lekarza, skarżąc się na niepłodność. Lekarz zapytał o jej możliwe przyczyny i pacjent odpowiedział: „O, panie doktorze, to u nas rodzinne – dziadek był bezpłodny, ojciec był bezpłodny, a teraz ja…”. Zdumiony lekarz pyta: „Zaraz, zaraz, ale jak to jest możliwe? A skąd pan się wziął?”. A pacjent: „Ja? No, ja z Radomia!…”.

HALINA BORTNOWSKA: Właściwą metodą opozycji wobec metody in vitro byłoby szukanie innych metod. Znalezienie sponsorów i zmotywowanie uczonych, żeby prowadzili w tym kierunku badania. Ale takiego myślenia nie ma w przywołanym tu liście do parlamentarzystów. Jest za to zakaz, zamknięcie tej ścieżki od zewnątrz. Chcę ponadto podkreślić, że przekonanie o człowieczeństwie zarodka jest przekonaniem dogmatycznym wywiedzionym z pewnej teorii, a nie wprost z doświadczenia, i nie jest podzielane przez całe mnóstwo ludzi, których – gdyby polscy parlamentarzyści posłuchali biskupów – dotknęłoby prawo oparte na obcych im założeniach. Pytam więc: czy opierając się na partykularnym światopoglądzie, można zamykać jakąś ścieżkę – bo list to przecież jest wyraźny apel do ustawodawcy, aby tę ścieżkę zamknąć.

Więcej na łamach kwietniowego „Znaku”

Zamów numer

HALINA BORTNOWSKA, publicystka, działaczka społeczna, animator grupy „Wirydarz” przeciw antysemityzmowi i ksenofobii (http:// wirydarz.org), a także warsztatów dziennikarskich Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy POLIS. Wydała: Już – jeszcze nie. Całoroczne rekolekcje z Ludźmi Adwentu (2005).

O. ROBERT PLICH OP, ur. 1966, absolwent Akademii Medycznej w Warszawie, doktor teologii, wykładowca teologii moralnej w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie.

MARIAN TISCHNER, ur. 1936 w Łopusznej, profesor zwyczajny AR w Krakowie. Specjalność naukowa: biologia rozrodu. Autor i współautor ok. 250 publikacji, a także współautor kilku podręczników m.in.: Biotechnologia zwierząt udomowionych (1997) oraz popularnonaukowego opracowania Klonowanie (1998).

ZBIGNIEW ZALEWSKI, doktor filozofii, starszy wykładowca w Zakładzie Filozofii i Bioetyki Collegium Medicum UJ.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.