Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MARZEC 2008, NUMER 634

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE





Wiedza, która sprawia ból


(fragment)

SŁAWOMIR BURYŁA


Jan T. Gross,
Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści,
Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2008, ss. 360

Tej książki nie można było inaczej napisać. Nie mógł też jej napisać „rasowy historyk”, który dzieli włos na czworo i nie ma odwagi zaznaczyć wyraźnie własnych racji. W ostatnich latach ukazało się przynajmniej kilka prac, które traktują o drażliwych kwestiach w relacjach polsko- żydowskich (m.in. Jana Grabowskiego „Ja tego Żyda znam”. Szantażowanie Żydów w Warszawie, 1939–1943; Prowincja Noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim, pod redakcją Barbary Engelking, Jacka Leociaka, Dariusza Libionki; Polacy i Żydzi pod okupacją niemiecką 1939– 1945 pod redakcją Andrzeja Żbikowskiego). Żadna z nich – mimo iż są dziełami uznanych badaczy – nie wzbudziła większych emocji. A co najważniejsze, treści w nich zawarte nie przedostały się do świadomości zbiorowej. Strach Grossa, podobnie jak wcześniej Sąsiedzi, już to zadanie wypełnił. Jeżeli więc historia nie ma być li tylko przedmiotem uczonych debat, w których uczestniczą jedynie znawcy zagadnienia, to powinniśmy sobie życzyć, aby powstawały tylko takie dzieła jak Sąsiedzi i Strach. Takie, które potrafią „zmusić” czytelnika do lektury.

Jest jednak i druga strona medalu. Czy przez konfrontacyjną postawę Gross nie zastawia pułapki, w którą sam wpada? Jeśli zgodzimy się co do tego, że jednym z powodów, dla których powstał Strach, była chęć dotarcia do szerokiej opinii publicznej, to nieco mentorski i zadziorny ton Grossa raczej nie pomaga w osiągnięciu tego celu. Jednakże ze względów, o których wyżej wspomniałem, nie można tych cech stylu zupełnie wyeliminować. Nie idzie więc o to, by całkowicie zrezygnować z retorycznego zacięcia, ale by nieco schłodzić temperaturę prowadzonego wywodu. A że Gross potrafi różnicować i wypowiadać się ostrożniej, przekonuje nas rozdział o żydokomunie („Co ty mi będziesz opowiadała, psiakrew, wszyscy Żydzi są komunistami!”).

Wbrew temu, co sobie wyobrażamy i w czym lubimy się upewniać, przeszłość nie jest czymś, co interesuje jedynie ludzi zajmujących się nią zawodowo. Analogicznie jak prawda, historia nie jest czymś abstrakcyjnym i idealnym, ale stanowi fragment naszego doświadczenia, naszej egzystencji i konstruowanego przez nas obrazu świata. Nigdy nie jest na tyle odległa, by można powiedzieć, iż zupełnie nas nie obchodzi. Zapewne inaczej patrzymy na epokę Karola Wielkiego, a inaczej na – relatywnie bliską – tragedię II wojny światowej. Inaczej też podchodzimy do dzieł, które nie dotyczą naszego kraju, a inaczej do tych, które o nim traktują, tym bardziej jeśli naruszają pewne utarte schematy myślowe doniosłe dla tożsamości narodowej.

Gross ma takie samo prawo mówienia o historii jak każdy z nas. Głosy, które zarzucają mu brak odpowiedniego wykształcenia, są nieporozumieniem. „Historia jest sprawą nazbyt ważną, by ją pozostawić wyłącznie historykom” – powiada Otto Marquard w Apologii przypadkowości. Przeszłość dawno już przestała być domeną historyków, a oni sami wyłącznymi posiadaczami prawdy. Sentencja Marquarda odsyła do przemian, jakie dokonały się w obrazie historyka – jego kompetencji oraz funkcji. Przynajmniej od czasów tzw. zwrotu etycznego w humanistyce badacz ma możliwość ujawniania swoich poglądów. Coraz częściej też wymaga się od niego wiedzy, która pochodzi spoza jego dziedziny i sięga do socjologii, filozofii kultury, szeroko pojętej psychologii. To, co w historiografii zachodniej jest coraz częściej dopuszczalne, w naszym kraju automatycznie kwalifikuje się jako marnej klasy publicystykę.

Strach przedstawiony jako rozprawa doktorska czy habilitacyjna miałby pewnie problemy z uzyskaniem pozytywnej opinii recenzentów. Powodem nie byłby wszakże brak tzw. aparatu naukowego, ubóstwo źródeł czy jednoznaczna i tendencyjna interpretacja. Przyczyn należałoby szukać w niektórych tezach Grossa świadomie wyostrzonych. Autor Strachu odchodzi od pozytywistycznego wzoru nauki. Ów klasyczny model historiografii nakazuje bezwzględne zachowanie neutralności i kategorycznie odżegnuje się od jakichkolwiek, choćby najmniejszych prób subiektywizacji opisu. W zgodzie z tradycyjną metodologią język oczyszczony z wszelkich określeń wartościujących ma być precyzyjnym i bezstronnym narzędziem do przedstawiania przeszłości. Pomijając już to, że w praktyce niesłychanie rzadko w ten sposób podchodzi się do historii, a ona sama bywa zwykle częścią szerszych kategorii, takich jak tożsamość narodowa, oznaczałoby to w jakimś porządku chęć odebrania badaczowi głosu. Na to autorzy tacy jak Gross nie zamierzają przystać.

Więcej na łamach marcowego „Znaku”

Zamów numer

SŁAWOMIR BURYŁA, ur. 1969, historyk literatury, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Ostatnio wydał: Opisać Zagładę. Holocaust w twórczości Henryka Grynberga.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.