|

TEMATY I REFLEKSJE
Jaka przyszłość dla Kosowa?
(fragment)
Z ADAMEM BALCEREM, JANEM PIEKŁO
i WOJCIECHEM STANISŁAWSKIM
rozmawiają Michał Bardel i Marcin Żyła
14 listopada, na kilka dni przed wyborami
w Kosowie, redakcja „Znaku” oraz Instytut Badań
nad Cywilizacjami Wyższej Szkoły Informatyki
i Zarządzania w Rzeszowie zorganizowały dyskusję
o przyszłości tej prowincji i całych Bałkanów. Poniżej
prezentujemy obszerne fragmenty rozmowy.
Historia Bałkanów pokazuje, że tego konflikty podobne do tego, z którym dziś mamy do czynienia w Kosowie ulegają
uspokojeniu – przynajmniej na pewien czas – dopiero za sprawą wojny.
Natomiast znaleźć kompromis bez uciekania się do walki zbrojnej
jest szalenie trudno. Przykładem niech będzie spór Zachodu z Rosją
w sprawie Kosowa…
ADAM BALCER: Zachód zaproponował Rosji przygotowanie wspólnej
rezolucji, w której będzie zawarte stwierdzenie, że Kosowo jest
przypadkiem wyjątkowym, że nie może stanowić precedensu. Moim
zdaniem taki właśnie jest status Kosowa: jest ono protektoratem
międzynarodowym, a rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244
nie wyklucza żadnego rozwiązania, także niepodległości. Moskwa
odrzuciła tę propozycję.
Wyobraźmy sobie, że Rosja zaczyna uznawać terytoria, które ogłosiły
już niepodległość, jednak nie zyskały uznania międzynarodowego,
jak Osetia Południowa czy Abchazja. Gdyby Moskwa zdecydowałaby
się na coś takiego, to popadłaby na przykład w spór z Chinami, dla
których integralność ma olbrzymie znaczenie. W sporze o Kosowo
Chińczycy są bardziej zdystansowani od Rosjan. To Rosja przyjmuje
na siebie konfrontację z Zachodem, jest protektorem Serbii i najczęściej
zabiera głos w jej sprawie. Grając tą kartą, Rosja konfrontuje się
też z groźbą secesji – to jest jak broń atomowa, której można użyć tylko
raz. Słyszałem głosy Gruzinów, że jeśli Rosja uzna Abchazję i Osetię
Południową, to Tbilisi uzna Czeczenię jako niepodległe państwo. Tylko,
kto pójdzie za Gruzją, kto uzna Osetię Południową? Natomiast
w przypadku Kosowa błogosławieństwo Amerykanów wywoła „efekt
domina” – kolejne kraje będą uznawać jego niepodległość.
WOJCIECH STANISŁAWSKI: Zgoda. Z punktu widzenia strategicznego
Rosji to się po prostu nie opłaca. Jednak dynamika zaangażowania
politycznego w wielu górzystych krajach świata bardziej przypomina
reakcję kibiców piłkarskich niż dyplomatów… Hasło „Kosowo
otrzymało niepodległość” znacznie bardziej przemówi do innych „górali”
z mniej szczęśliwych krajów świata niż na przykład teoretyczne
zastrzeżenia, że była to sytuacja wyjątkowa ze względu na szczególny
status prawny okręgu autonomicznego Kosowo w Jugosławii Tity…
Hasło niepodległości może zacząć wędrować po świecie.
ADAM BALCER: Każdy ruch separatystyczny musi sobie zdawać
sprawę, że wywołując konflikt, może powtórzyć sukces Kosowa tylko
pod warunkiem uzyskania wsparcia potężnego protektora, takiego
jak Stany Zjednocznone czy Rosja.
Proszę sobie wyobrazić, że nie ma problemu Kosowa – czy to by
zlikwidowało ruchy separatystyczne na świecie? Przecież od wieków
w wyniku wojen wewnętrznych toczących się w poszczególnych państwach
i odłączania się poszczególnych ich części, dokonują się zmiany
granic. Uważam, że ta kwestia w wypadku Kosowa jest wyolbrzymiona,
zmitologizowana.
WOJCIECH STANISŁAWSKI: Tu się różnimy. Myślę, że od Tygrysów
Tamilskich po Erytrejczyków wszyscy powiedzą: „O, im się
udało! Teraz czas na nas!”.
JAN PIEKŁO: Ja również nie rozumiem, dlaczego dla Kurdów, Osetyjczyków
czy Abchazów akurat Kosowo miałoby być przypadkiem,
który nie może się powtórzyć? Kosowo może uruchomić proces, nad
którym świat przestanie panować – ponieważ to jest złamanie, obejście
prawa międzynarodowego, coś, co otwiera drogę do mnożących
się konfliktów, które są w stanie podważyć istniejący porządek
świata oraz rolę – i tak osłabionej – ONZ.
Wracając do sprawy Rosji i jej przewidywalności: nie wiem, czy
jej politykę można określić mianem racjonalnej, czy jest to raczej
coś, co wykracza poza myślenie w tych kategoriach. Rosja do prowadzenia
swojej polityki zagranicznej używa kilku rodzajów broni.
Między innymi steruje i w odpowiedniej dla siebie chwili uruchamia
tzw. frozen conflicts, czyli „zamrożone konflikty”. Tak się dzieje
w tej chwili w Osetii Południowej i Abchazji. Inna broń to szantaż
energetyczny, który Moskwa stosuje wyjątkowo skutecznie, a także
praktyka kupowania przez koncerny związane ze służbami specjalnymi
firm o znaczeniu strategicznym w Europie. Wyraźnie chodzi
o zrównoważenie wpływów Stanów Zjednoczonych i NATO. Uznanie
niepodległości Kosowa może ten proces pokierować w bardzo
niebezpiecznym kierunku. Obawiam się, że świat zachodnich demokracji
nie jest na taki kryzys przygotowany…
Więcej na łamach grudniowego numeru „Znaku”
Zamów numer
ADAM BALCER, ur. 1976, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.
Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z Turcją oraz obszarami
albańskojęzycznymi na Bałkanach.
JAN PIEKŁO, ur. 1952, dziennikarz, publicysta, przez wiele lat związany
z Fundacją Kultury Chrześcijańskiej „Znak”. W latach 90. relacjonował
na łamach „Tygodnika Powszechnego” wojnę w Bośni i Hercegowinie.
Wydał m.in. Epitafium dla Jugosławii (1994). Obecnie jest dyrektorem
Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI.
WOJCIECH STANISŁAWSKI, ur. 1968, historyk, ekspert Ośrodka Studiów
Wschodnich, współpracownik „Rzeczpospolitej”. Zajmuje się dziejami
Rosji oraz analizą obszaru serbskojęzycznego na Bałkanach.
POCZĄTEK STRONY |