|

DIAGNOZY
Powyborcze refleksje (fragment)
ALEKSANDER HALL
Jedna z moich największych pretensji do polityki
PiS, a zwłaszcza do jego lidera, dotyczyła rozrywania
wspólnoty narodowej, przeciwstawiania jednych
grup Polaków innym. Obowiązkiem obozu zwycięzców
tych wyborów jest próba naprawienia tej
szkody, co wymaga szacunku dla milionów Polaków,
którzy zaufali PiS.
Od momentu, w którym Sejm podjął decyzję o samorozwiązaniu,
czułem, iż czekają nas najważniejsze wybory od tych pamiętnych
i przełomowych z czerwca 1989 roku. Widocznie wielu Polaków
miało poczucie wielkiego znaczenia tej elekcji, skoro stawili się
przy urnach wyborczych najliczniej ze wszystkich wyborów parlamentarnych
w III Rzeczpospolitej. Wynosząca ponad 53 procent frekwencja
wyborcza jest powodem do satysfakcji – zwłaszcza gdy porównać
ją z rekordowo niską sprzed dwóch lat, kiedy to w wyborach
do Sejmu i Senatu głosowało zaledwie nieco ponad 40 procent
Polaków. Nasza satysfakcja w żaden sposób nie powinna zamieniać
się w euforię. W dalszym ciągu pozostajemy krajem o niskiej frekwencji
wyborczej. We Francji, której życie polityczne obserwuję ze szczególną
uwagą, uczestnictwo w wyborach do Zgromadzenia Narodowego
niewiele przekraczające połowę uprawnionych do głosowania uznano by za bezprzykładny objaw upadku ducha obywatelskiego
i dowód głębokiego kryzysu Republiki.
Dlaczego te wybory były takie ważne? W istocie były one plebiscytem
dotyczącym oceny rządów PiS, a zwłaszcza okresu, który rozpoczął
się w lipcu 2006 roku, gdy ster rządu z rąk Kazimierza Marcinkiewicza
przejął Jarosław Kaczyński. Jego ostra, a nawet brutalna retoryka
polityczna dzieląca Polaków na tych, którzy rzekomo mieli
zachować wierność solidarnościowemu dziedzictwu – i na tych, którzy
– według słów premiera – przeszli na pozycje, które niegdyś zajmowało
ZOMO; przeciwstawiająca Polskę „łże-elit” i „układu” Polsce
„zwykłych ludzi” wykopała podziały między Polakami. Wydawały
mi się one najgłębsze od czasów wielkich przemian z lat 1989-1990.
Rozstrzygaliśmy przy urnach wyborczych przynajmniej trzy kwestie
o kapitalnym znaczeniu dla przyszłości Polski. Pierwsza dotyczyła
koncepcji państwa. Mieliśmy wybór pomiędzy państwem scentralizowanym,
w którym coraz większa władza miała koncentrować
się w jednym miejscu: w centrum władzy wykonawczej. Zarazem
państwo to, uznając korupcję za najważniejsze schorzenie polskiego
życia publicznego, zamierzało w coraz większym stopniu roztaczać
kontrolę nad swymi obywatelami. Z drugiej strony przedstawiano
nam wizję państwa starającego się raczej wyzwalać energię i aktywność
obywateli, respektować Monteskiuszowski trójpodział władzy
i szanować uprawnienia samorządów terytorialnych.
Drugi spór dotyczył wizji polityki zagranicznej. Czy Polska, budując
swą formalnie mocną pozycję w instytucjach Unii Europejskiej,
występując w obronie narodowej godności, ma powodować napięcia
w stosunkach z głównymi unijnymi partnerami, a zwłaszcza
z Niemcami, czy też powrócić do polityki realizowania polskiego
interesu narodowego we współpracy i w dialogu z głównymi stolicami
państw Unii i z Brukselą? Odwrót od tej drugiej polityki nastąpił
wraz z odejściem Stefana Mellera ze stanowiska ministra spraw
zagranicznych i Kazimierza Marcinkiewicza z urzędu premiera.
Trzecia zasadnicza kwestia, jaką musieliśmy rozstrzygać w tych
wyborach, dotyczyła tego, czy w walce z korupcją „cel uświęca środki”
i dla osiągnięcia efektu odstraszenia „wszystkie chwyty są dozwolone”,
także z naginaniem prawa, czy też prawo powinno być bezwzględnie respektowane, a dla osiągnięcia medialnego sukcesu
w walce z przestępczością nie można naruszać zasady domniemania
niewinności i naruszać godności osoby ludzkiej. Celowo nie piszę
w tym miejscu o wykorzystywaniu aparatu państwowego przeciwko
politycznej opozycji, gdyż jakkolwiek sam nie mam w tej sprawie
wątpliwości, to dla wielu wyborców ta praktyka stosowana przez
władzę mogła być nieczytelna.
Więcej na łamach grudniowego numeru „Znaku”
Zamów numer
ALEKSANDER HALL, ur. 1953, polityk, historyk i publicysta, w czasach
PRL działacz opozycji demokratycznej, twórca Ruchu Młodej Polski,
minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, poseł na Sejm w latach
1991–1997, wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania
w Rzeszowie. Wydał m.in.: Polskie patriotyzmy (1997), Pierwsza
taka dekada (2000), Charles de Gaulle (2002), Jaka Polska? (2004).
POCZĄTEK STRONY |