70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Co możemy wyczytać z pamięci zbiorowej?

W  toku budzących wiele emocji sporów o pamięć, z jakimi mamy w Polsce do czynienia od debaty o wydarzeniach w Jedwabnem, książka Barbary Szackiej Czas przeszły, pamięć, mit, wydana w ramach serii „Współczesne społeczeństwo polskie wobec przeszłości”, przynosi bardzo cenne uporządkowanie pojęć i wskazanie na najważniejsze przemiany, jakim w ostatnich dziesięcioleciach ulegała polska pamięć zbiorowa. Jest to o tyle ważne, że czyni się obecnie starania o ożywianie świadomości historycznej i patriotycznej Polaków.

Działania te, w dużej mierze instytucjonalne, ze strony takich instytucji, jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowe Centrum Kultury, wzbudzają o wiele mniejsze kontrowersje aniżeli poprzedzające je promowanie haseł o konieczności prowadzenia aktywnej polityki historycznej. Jednak jakiekolwiek by one budziły opinie, ważne jest, aby konfrontować je z wynikami badań naukowych dotyczącymi polskiej pamięci, które mają w Polsce długą tradycję. Wspomniana książka Szackiej przynosi podsumowanie badań nad świadomością historyczną, jakie autorka prowadziła od lat 60. Już ten fakt powoduje, że stanowią one unikatowy na skalę światową materiał naukowy pozwalający na spojrzenie na bieżące polskie spory z szerszej perspektywy. Nie ma w tym zdaniu przesady, bowiem faktycznie, o czym dziś bardzo często się zapomina, badania empirycznej upowszechnionej świadomości historycznej prowadzone przez zespół pod kierunkiem Szackiej, były pierwszymi tego typu badaniami na świecie. Z reguły bowiem prowadzi się badania nad świadomością historyczną obejmujące treści upowszechniane, a więc niejako komunikaty, jakie rozmaite instytucje nadają w kierunku społeczeństwa, pomija się natomiast znacznie bardziej czasochłonne i kosztowne badania nad rezultatami, jakie one powodują, czyli nad tym, jak faktycznie funkcjonuje i co zawiera pamięć zbiorowa danego społeczeństwa. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły, chciałbym zwrócić uwagę na kilka kwestii obecnych w książce Szackiej, a pozwalających w pogłębiony sposób spojrzeć na bieżące spory o przeszłość.

Po pierwsze, należy podkreślić, że tego typu spory, z jakimi mamy do czynienia w Polsce od kilku lat (mam tu na myśli przede wszystkim debaty o wydarzeniach w Jedwabnem, o zbrodniach na Wołyniu oraz dyskusje o polityce historycznej), są w społeczeństwach demokratycznych rzeczą normalną i pożyteczną. Jak pisze autorka „w każdym społeczeństwie toczy się i toczyć musi, aczkolwiek z różną intensywnością i różnym stopniem jawności i wyrazistości, spór o kształt pamięci przeszłości” (s. 57). Wynika to z faktu, iż pamięć ta odgrywa dwie podstawowe dla życia społecznego funkcje: tożsamościową (integracyjną) oraz legitymizacyjną. Przeszłość więc nie tylko stanowi zwornik tożsamości społeczeństwa, dostarczając wzorów osobowych i wartości, a także definiując granice wspólnoty, ale również legitymizuje istniejący system społeczny: nie tylko podtrzymując władzę polityczną, ale i społeczny porządek. W tym sensie ujawniające się w Polsce dyskusje o przeszłości i towarzyszące im emocje, wpisując się zasadniczo w jeden podstawowy spór o dziedzictwo narodowe, świadczą o głębokich ruchach tektonicznych, jakie zachodzić muszą od czasu transformacji ustrojowej w tożsamości zbiorowej Polaków.

Omawiana książka pokazuje (i jest to druga rzecz, którą chciałbym tu uwypuklić), że zmiany w postrzeganiu przeszłości (a o tym wszakże świadczyć się zdają intensywne spory o pamięć) niejednokrotnie zarazem poprzedzają zmiany polityczne i społeczne, jak i następują w ich konsekwencji, z kilkuletnim opóźnieniem. Przykładem na to, że je poprzedzają, są wyniki badań ankietowych Szackiej z lat 80. pokazujące, iż w stosunku do badań wcześniejszych o 20 lat i następujących po nich znacznie wzmocniła się tendencja do postrzegania wspólnoty narodowej jako wspólnoty politycznej. Jednocześnie zauważyć się dało wysuwanie się na plan pierwszy wzoru tradycji legitymizującej alternatywne, w stosunku do istniejącego, państwo. Jego postacią centralną stał się Józef Piłsudski, a centralnym wydarzeniem – odzyskanie niepodległości w 1918 roku. W rezultacie wyłonił się w świadomości społecznej wzór państwa niekomunistycznego, w czasie kiedy władze komunistyczne na siłę próbowały narzucić społeczeństwu swoją dominację. W sferze świadomości społecznej oraz w sferze symbolicznej, jak dowodzą badania empiryczne Szackiej, rezultat konfrontacji władzy ze społeczeństwem był już wówczas przesądzony. Dowodzi to, że zmiany pamięci zbiorowej, jako oznaki przemian świadomości społecznej o szerszym charakterze, „poprzedziły instytucjonalne przemiany polityczne i były zaszyfrowaną ich zapowiedzią” (s. 210). Co warto podkreślić, wnioski Szackiej zbieżne są tu z ustaleniami innego badacza polskiej pamięci zbiorowej, Andrzeja Szocińskiego, który dowodzi w swych pracach, iż zasadnicze zmiany w sferze kulturowej (przykładowo zmiana w postrzeganiu roli inteligencji i kanonu kulturowego) Polaków dają się zaobserwować już w latach 80. i nie można ich traktować wyłącznie jako pochodnych zmian politycznych i społecznych po 1989 roku. Ta konstatacja, wynikająca z uważnego śledzenia zmian zachodzących w podejściu Polaków do przeszłości przez obu wymienionych badaczy, nie znalazła, moim zdaniem, należytego rezonansu w polskiej humanistyce. A jej konsekwencje dla sposobu postrzegania transformacji ustrojowej w Polsce są, wedle mnie, bardzo daleko idące. Wzajemne bowiem relacje między sferą kulturową i społeczno-polityczną w świetle wspomnianych ustaleń wyglądać by mogły zupełnie inaczej niż się zazwyczaj utarło to widzieć.

Z drugiej strony, książka Szackiej (a zwłaszcza rozdziały dotyczące najnowszych badań empirycznych przeprowadzanych przez Szpocińskiego i Szacką w roku 2003) dowodzi interesujących przewartościowań w stosunku do przeszłości, jakie zachodzą w Polsce w kilka czy kilkanaście lat po transformacji ustrojowej. Jedną z ważnych zmian jest skrócenie horyzontu czasowego. „Wyraża się ono – jak pisze autorka – w ograniczeniu zainteresowań do przeszłości najbliższej” (s. 211). To w przeważającej mierze wydarzenia po 1918 roku budzą dziś zainteresowanie Polaków.

Inną ważną zmianą jest, wedle Szackiej, „przebudowa oglądu naszych dziejów, wyrażająca się w zmianie hierarchii wartości” (s. 212), za które ceni się postaci historyczne. Ponownie, po okresie dużych emocji politycznych, na pierwsze miejsce w hierarchii wartości cenionych przez ludzi z wyższym wykształceniem powróciła „kultura i nauka”. Jest to zresztą ciekawe zjawisko niezmienności wartości, za które ceni się postaci historyczne. Ponieważ z wyjątkiem badań Szackiej z roku 1988 wszystkie poprzednie badania pokazywały to samo: wysoką wartość przypisywaną wartości „kultura i nauka”, pomimo intensywnych starań władz komunistycznych, aby do kanonu postaci historycznych Polaków wprowadzić wartości związane z ruchem rewolucyjnym i jego bohaterami.

Kolejną ważną aktualną tendencją jest indywidualizacja perspektywy oglądu przeszłości. Wyraża się ona w fakcie coraz częstszego cenienia postaci historycznych nie tylko za ich zasługi w sferze publicznej, ale także za ich cnoty osobiste. Jak słusznie zauważa Szacka: „Ta tendencja indywidualistyczna jest warta szczególnego podkreślenia, ponieważ indywidualizacje uznaje się za jedno ze znamion nowoczesności, a jej narastanie (niekoniecznie pożądane) – ponowoczesności” (s. 222). Byłaby to więc zmiana będąca pochodną szerszych, ogólnoświatowych procesów, a z drugiej strony dowód na modernizację naszej świadomości historycznej.

I w końcu trzecia, bardzo ważna, tendencja to wzrost zainteresowania tak zwaną „małą historią”. Już nie przeszłość narodu, lecz regionu, dzielnicy czy miasta, przyciąga największe zainteresowanie. To swoiste „uprywatnienie” historii (zwane kiedy indziej jej „prywatyzacją”) będzie tym, co generuje naszą troską i uwagę kierowaną ku przeszłości.

Wszystkich tych zaznaczonych tylko procesów, do których wgląd dają nam badania Szackiej, nie sposób lekceważyć, przyglądając się dzisiejszym sporom o pamięć w Polsce. Nie można im przypisać miana mało ważnych wobec bieżących spraw dotyczących gospodarki, integracji z Europą i problemów politycznych. Są bowiem doskonałym barometrem przemian naszej tożsamości zbiorowej, a także świadectwem przemian w sferze symbolicznej, które zarazem wypływają z przemian społecznych, jak i na nie wpływają. Przewartościowania, jakich są świadectwem, nie są chwilową modą czy tematem medialnym. Nie dają się też z góry intencjonalnie programować. Są naturalnym przejawem głębokich zmian w polskiej zbiorowej tożsamości, które należy śledzić, aby móc dostrzec ich długofalowy i głęboki wymiar. Książka Barbary Szackiej jest tu bardzo cennym przewodnikiem.


Barbara Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2006, ss. 239

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata