Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LISTOPAD 2007, NUMER 630

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMATY I REFLEKSJE



Nie ma nieba samotnych
(fragment)

Ze STEFANEM WILKANOWICZEM

rozmawia Tomasz Ponikło

Jeden człowiek modli się za drugiego i to pomnaża duchowy kapitał ludzkości. Wcale nie wiadomo, co na końcu okaże się najważniejsze: wielkie czyny bohaterów czy modlitwa osoby niepełnosprawnej. To uczy pokory i szacunku dla każdego.

Kiedy sięgniemy do czytań liturgicznych na uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, możemy się zdziwić: z Pisma Świętego wynika, że w te dni powinien panować zupełnie inny nastrój. Co przykuwa Pana uwagę w tych tekstach?

Są w nich dwa bardzo ważne dla mnie zdania. „Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że razem z Nim żyć będziemy”. I drugie: „Będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest”. To kwintesencja wszystkiego, jeśli chodzi o przygotowanie do śmierci i wyobrażenie, jak będzie dalej. Im jestem starszy, tym większe mam wyczucie Tajemnicy. Z dnia na dzień widzę, jak wiedza, niby ogromna, jest właściwie niczym w stosunku do przestrzeni niewiedzy. Pokazuje to choćby postęp astronomii. Poznawalny przez nas wszechświat rozrasta się i coraz bardziej komplikuje, wręcz przekracza granice wyobraźni. A jednak ostatecznie możemy go poznawać. Przez analogię, to pokazuje stosunek do Boga i do Jego wszechwiedzy – wobec tego jesteśmy prochem, jesteśmy pyłem.

W jednej z naszych rozmów powiedział Pan to jeszcze dobitniej: „z upływem lat krąg Tajemnicy nieustannie się dla mnie rozszerza”.

To powoduje pewną postawę: narasta pokora i skromność. Mówiąc szczerze, coraz bardziej drażnią mnie rozmaici teologowie. Szukają – i chwała im za to. Ale proporcjonalnie do tego powinna rosnąć w nich pokora i wyczucie Tajemnicy… Ujrzymy Go takim, jakim jest – dopiero wtedy zaczniemy wszystko rozumieć. Trudno mówić o wieczności, ponieważ to sprawa niewyobrażalna. Jej perspektywa pokazuje, że nasze poznawanie będzie rosnąć. Że to nie jest zamknięty, statyczny świat. Nie jest tak, że jak się dostaniemy do raju, to będziemy tam szczęśliwi „stacjonarnie” – wyobrażam sobie rozwój, poznawanie. Kwestia rozwoju człowieka to sprawa zasadnicza. Rozwój człowieka trwa przez całe życie. Jest dojrzewaniem do śmierci i dalszego kontaktu z Bogiem. Gdybym żył w Chinach przed rewolucją maoistyczną, już dawno dostałbym bardzo ceniony prezent: ozdobną trumnę. I byłbym szczęśliwy. A spróbujmy dać komuś trumnę u nas, w świecie chrześcijańskim! Albo skonfrontujmy to z innym nastawieniem – ucieczką od śmierci. Ktoś to dobrze ujął: każdy wie, że musi umrzeć, ale nikt w to nie wierzy. Znam opowieść o pogrzebie milionera. Zabalsamowano go, umalowano i tak dalej... Posadzono za kierownicą superluksusowego samochodu. Samochód był ciągnięty na cmentarz. Jak to zobaczył biedak, wykrzyknął: mój Boże, to jest życie! Można powiedzieć, że w „potocznej” kulturze chrześcijańskiej nasz stosunek do śmierci uległ zafałszowaniu. W tym udawaniu jest coś niechrześcijańskiego.

Kościół już rzadko przypomina człowiekowi o jego marności. Ale być może przez szereg wieków daliśmy się zapędzić w zaułek wiecznego poczucia niedoskonałości. Niedoskonałość z kolei ustawiała nas na przegranej pozycji w kwestii zbawienia.

W dawnym duszpasterstwie na ogół straszono śmiercią i piekłem. Owszem, to było przygotowanie do śmierci, ale bardzo jednostronne. Przypomina mi się pogrzeb przyjaciela w Laskach. Wedle swojej woli został skremowany. Kondukt żałobny otwierał jego przyjaciel, który niósł urnę. Przy czym – to już zasługa sióstr, że tak dobrały pieśni i oprawę liturgiczną – na tym pogrzebie nie było atmosfery smutku ani rozpaczy. Raczej przeciwnie – świętowania. Świętowania przejścia do nowego życia.

Inny przypadek: zmarła żona bliskiego mi człowieka i też została skremowana. Mąż postawił urnę w mieszkaniu. Tam czeka na jego śmierć. A po śmierci będą pochowani oboje razem.

Więcej na łamach listopadowego numeru „Znaku”

Zamów numer

STEFAN WILKANOWICZ, ur. 1924, b. redaktor „Tygodnika Powszechnego”, b. redaktor naczelny „Znaku”, kieruje Fundacją Kultury Chrześcijańskiej „Znak”.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.