Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LISTOPAD 2007, NUMER 630

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Homoseksualista mój bliźni



Zmaganie z głębi wiary
(fragment)

Z ks. DARIUSZEM OKO rozmawiają

Krystyna Strączek i Janusz Poniewierski


Małżeństwo stanowi raczej marzenie młodych homoseksualistów, którzy chcieliby kopiować heteroseksualistów, ale... nie dają rady. Ich związki się rozpadają, bo mężczyzna nie może dać drugiemu mężczyźnie tego, co daje kobieta.

Co, według Księdza, jest najistotniejsze w nauczaniu Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu?

Najważniejsze jest to, że każdy – niezależnie od tego, z czym się boryka – ma szansę zbawienia. Droga do zbawienia jest zawsze otwarta. Niegdyś nauka Kościoła określała homoseksualizm jako „winę moralną”. Współcześnie lepiej rozumiemy nieszczęście tych ludzi, bo poznaliśmy rozmaite uwarunkowania ludzkich wyborów. Człowiek nie jest w stanie oddzielić czystej woli od uwarunkowań, nawet w samym sobie, nie mówiąc już o innych osobach. Zawsze aktualne więc będą słowa Jezusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Jednocześnie jednak Kościół daje zdecydowaną ocenę moralną czynnego homoseksualizmu, uznając go za niedopuszczalny. Ta nauka jest nieodwołalna, bo jeśli Kościół głosi coś od zawsze i wszędzie, nie należy tu oczekiwać zmiany. To jasno stwierdza Katechizm. Kościół wzywa też homoseksualistów, by o siebie walczyli. By się zmagali z pokusą i grzechem – jak każdy chrześcijanin.

Niektórzy katolicy przekonują jednak, że gdyby homoseksualistom stworzyć możliwość życia w „małżeństwie” zbudowanym na wierności, nie będą oni tak często zmieniać partnerów. W tym jest, oczywiście, dużo dobrych intencji, ale opinie te wynikają raczej z przesłanek ogólnoludzkich (ze współczucia) niż ze znajomości faktów medycznych. Wyniki badań przeprowadzonych w USA pokazują, że geje uprawiają seks z kimś innym aniżeli ich pierwotny partner w 66 procent związków w pierwszym roku, wskaźnik ten wzrastał do 90 procentach związków po pięciu latach trwania związku (podaję za Josephem Harrym, Gay couples, New York 1984). Zresztą sami Państwo wiedzą, że nie spotyka się par homoseksualnych, które żyłyby ze sobą trzydzieści czy nawet „tylko” dziesięć lat. Nikt z nas nie jest w stanie wskazać takiego związku...

Nieprawda, znamy takie związki. Moglibyśmy je wskazać.

Statystyki mówią co innego. Z tego wynika, że takie związki są bardzo rzadkie. Moim zdaniem, małżeństwo stanowi raczej marzenie młodych homoseksualistów, którzy chcieliby kopiować heteroseksualistów, ale… nie dają rady. Ich związki się rozpadają, bo mężczyzna nie może dać drugiemu mężczyźnie tego, co daje kobieta. Ta szaleńcza pogoń za czymś, czego nie można otrzymać od osoby tej samej płci, często związana jest z przeżyciami z dzieciństwa. Terapeuta z lubelskiej „Odwagi”, ojciec Mieczysław Kożuch mawia, że nie spotkał homoseksualisty, który miałby dobre relacje z ojcem. Wieczne szukanie ojca, którego zabrakło w dzieciństwie, to jedna z przyczyn homoseksualizmu.

A może osoby, które spotyka ojciec Kożuch, należą po prostu do tej grupy, która tak czy inaczej potrzebuje pomocy terapeutycznej – właśnie z powodu urazów z dzieciństwa i występujących objawów nerwicowych lub depresyjnych – i po tę pomoc się do „Odwagi” zwraca? Może ojciec Kożuch nie spotyka innych, którzy twierdzą, że swoje skłonności akceptują i dobrze się z nimi czują, którzy nie mieli nigdy problemów z dostosowaniem społecznym ani innych niepokojących objawów? Nie jesteśmy przecież w stanie stwierdzić, że przyczyną wszystkich przypadków homoseksualizmu są błędy popełnione w procesie wychowania albo homoseksualne gwałty i uwiedzenia.

Owszem, wspomina się też o uwarunkowaniach hormonalnych, ale na pewno nie genetycznych.

Na pewno? Część naukowców nie zgodziłaby się z takim stwierdzeniem.

Nie dowiedziono, że homoseksualizm jest determinowany genetycznie.

To prawda, nie dowiedziono wyłącznej determinacji genetycznej. Jednak naukowcy rozważają tezę o komponencie genetycznej występującej obok wielu innych prawdopodobnych przyczyn homoseksualizmu. Nawet w deklaracji Kongregacji Nauki Wiary Persona humana pojawia się stwierdzenie, iż „nie wydaje się nieuzasadnione” rozróżnienie homoseksualizmu – powiedzmy – nabytego i homoseksualizmu będącego „pewnego rodzaju wrodzonym popędem lub konstrukcją patologiczną uznaną za nieuleczalną”.

Obalenie tezy o genetycznym uwarunkowaniu homoseksualizmu jest proste, wystarczy powołać się na przykład bliźniąt jednojajowych. Genetycznie są takie same, ale bynajmniej nie zawsze mają identyczną orientację seksualną jak siostra czy brat.

To dowodzi tylko, że nie ma stuprocentowej determinacji genetycznej, ale nie oznacza, że dziedziczność nie występuje wcale. Procent zgodności co do orientacji homoseksualnej wśród bliźniąt jednojajowych jest przecież wyraźnie wyższy niż u dwujajowych.

To może wynikać z identycznych warunków rodzinnych.

Bliźnięta dwujajowe też wychowują się w takich samych warunkach rodzinnych.

Nie dowiedziono jednak, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie, mimo że homopropaganda tak twierdzi. Mamy tu do czynienia ze świadomymi kłamstwami głoszonymi publicznie. Trzeba być nieufnym wobec ludzi, którzy potrzebują tylu kłamstw, by poprzeć swoje zdanie.

Weźmy choćby parady gejowskie. W Monachium – jako badacz zjawiska – obejrzałem jedną z nich. Zapowiadano, że ogółem zgromadzi się sto tysięcy osób, a w samym pochodzie pójdzie pięć tysięcy. Tymczasem na własne oczy widziałem może pięciotysięczne zgromadzenie i około pięćset osób w pochodzie. Pozbierałem wszystkie ulotki, jakie tam rozdawano. Dowiedziałem się, że w „dobrym” klubie gejowskim – a więc w miejscu, gdzie homoseksualiści tworzą swoją kulturę i wyrażają swoją osobowość – standardem są tzw. „darkroomy”, czyli zaciemnione pomieszczenia, do których wchodzi się nago i gdzie każdy współżyje z każdym. Nawet w agencjach towarzyskich takich rzeczy nie ma...

Pewnie zdziwilibyśmy się mocno, gdybyśmy się dowiedzieli, co oferują heteroseksualne agencje towarzyskie...

...a walka o małżeństwa jest tylko elementem propagandy, bo w ich życiu dominuje absolutny promiskuizm.

Więcej na łamach listopadowego numeru „Znaku”

Zamów numer

KS. DARIUSZ OKO, dr teologii i filozofii, wykładowca na Wydziale Filozofii Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Wydał: Łaska i wolność. Łaska w Biblii, nauczaniu Kościoła i teologii współczesnej (1997). Opiekun DA „Delfin” – duszpasterstwa akademickiego PAT i parafii św. Królowej Jadwigi w Krakowie.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.