|

TEMAT MIESIĄCA:
Stare herezje w dzisiejszym Kościele
Tytułem wprowadzenia (fragment)
JÓZEF MACIEJOWSKI
Myliłby się ten, kto by sądził, że stare herezje
nie mają nam już nic do powiedzenia. Bo herezje,
przynajmniej niektóre, pozostawiły pewien ślad
we współczesnej religijności.
Chyba najkrótsza definicja herezji
powiada, że jest to pogląd religijny
uznany za sprzeczny z doktryną
Kościoła. Z tego powodu herezja jest
zawsze (przynajmniej z punktu widzenia
Kościoła) oceniana negatywnie.
Jednocześnie – mówią teologowie
– herezja może wpływać stymulująco
na Kościół: dzięki niej określa
się na nowo (definiuje) prawdę wiary
(dogmat) i przezwycięża nadużycia
w dziedzinie kultu i obyczajów.
Tak było w historii Kościoła, pełnej
rozmaitych herezji i ruchów kacerskich.
Ale myliłby się ten, kto by
sądził, że stare herezje nie mają nam
już nic do powiedzenia. Bo herezje,
przynajmniej niektóre, pozostawiły
pewien ślad we współczesnej religijności.
Autorzy tekstów zamieszczonych
w tym numerze „Znaku” pokazują,
jak żyją (i nadal mają się dobrze,
pomimo potępienia przez Urząd Nauczycielski
Kościoła) w chrześcijaństwie:
manicheizm, monofizytyzm,
doketyzm i montanizm. Ale tych herezji
– błędów, ślepych uliczek, w jakie
zabrnęła nasza pobożność – jest
przecież więcej...
Wybitny polski patrolog (niestety,
nieobecny w numerze) w liście do
jednego z redaktorów „Znaku” wymieniał
„dzisiejszy zamęt teologiczny,
jakąś nową falę katolickiej wersji
pietyzmu pełnego okrągłych zdań
– niemal frazesów i haseł – byle pięknie
brzmiących, sentymentalizm
w miejsce rozumu, niewolę prawa
zamiast wolności Ewangelii itp.”.
Z kolei ks. Grzegorz Ryś w wywiadzie
dla miesięcznika „Kraków” (nr
1/2007) mówił o donatyzmie, czyli „propagowaniu bezgrzesznego Kościoła
i wprost uzależnieniu skuteczności
tego, co w Kościele jest najważniejsze
– przekazu łaski w sakramentach
i głoszeniu słowa Bożego – od
świętości ludzi/szafarzy”.
Więcej na łamach październikowego numeru „Znaku”
Zamów numer
JÓZEF MACIEJOWSKI, teolog-amator.
POCZĄTEK STRONY |