|

TEMAT MIESIĄCA:
Milczenie świata. Mass media wobec ludobójstwa
6 marca zapraszamy w Krakowie na spotkanie z Krystyną Kurczab-Redlich w ramach cyklu „Nowe opisanie świata”.
Czeczenia. Powtórka z historii (fragment)
KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH
Istnieją dwie Czeczenie: ta należąca do Ramzana
Kadyrowa i ta, którą włada Dokka Umarow. Która
z nich jest bardziej prawdziwa? Czy możliwe,
by Czeczeni zapomnieli o wielowiekowej walce,
o dręczącej ich chimerze swobody? By pogodzili
się z zabijaniem, burzeniem, wygnaniem?
By zapadli na amnezję i wybaczyli? Trudno
uwierzyć. Tradycja i pamięć są dla nich prawdziwą
religią. Wiedzą, że tylko w świecie bez
pamięci kłamstwo pozostaje bezkarne.
Z notatnika, rok 2003, marzec: „Wchodzę między nich, zadaję
to samo pytanie: »Co z twoim synem, ojcem, bratem, mężem?«. I słucham
tej samej opowieści w setkach odmian, nie losu jednak, lecz
technicznych szczegółów łapanek, porwań, tortur. Zanurzam się
w otchłań gardłowych dźwięków, krótkich, twardych słów tego przedziwnego
języka, kręcę głową z niedowierzaniem; przygryzam wargi,
ocieram łzy i jak błotnistą breję pod nogami ugniatam w sobie
pytania o szaleństwo milczącego świata. I z miejsca na miejsce taszczę
bezradność…”.
Wszystko zaczęło się w dalekim roku 1991, kiedy to radziecki
generał czeczeńskiego pochodzenia Dżochar Dudajew zawierzył nonszalanckiemu zawołaniu Borysa Jelcyna objeżdżającego w wyborczej
kampanii prezydenckiej republiki rozsypującego się kolosa:
bierzcie tyle suwerenności, ile zdołacie przełknąć! Czeczenia dławi
się do dziś. Dudajew od dawna towarzyszy jej z tamtego świata. Robił
wszystko, by do wojny nie doszło. Niemal przez cały 1992 rok usiłował
porozumieć się z Jelcynem. Miliony dolarów płacił kremlowskim
bonzom za możliwość rozmowy z prezydentem Rosji. Ale im,
generałom, wojna była potrzebna. Jelcynowi, którego notowania
gwałtownie spadały – też. Do spotkania nie doszło. 11 grudnia 1994
roku rosyjskie czołgi wjechały do Groznego.
Potem padały bomby. Jak grad. Świat zamarł. Pomknęli do Czeczenii
dziennikarze z całego globu. Potem od krążących po telewizyjnym
niebie śmigłowców odrywały się małe
punkciki, z ziemi tryskał ogień, filmowy kadr
gęstniał od trupów, lała się krew, z rozwalanych
bombami domów sypał się gruz niemal na podłogę
naszych mieszkań. Czeczenia umierała naprawdę: widać to było
w telewizji. Bo kto dziś nie umiera na ekranie, ten nie umiera wcale.
Przeciw zmasowanej potędze armii rosyjskiej stanęło kilka tysięcy
ludzi pod bronią. To nie do wiary: wygrali. 31 sierpnia 1996
roku w miejscowości Chasawjurt na granicy z Dagestanem głównodowodzący
siłami czeczeńskimi generał Asłan Maschadow i szef Rady
Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Aleksandr Lebied podpisują rozejm.
Czeczenia nie uzyskuje niepodległości. Zyskuje pokój. I jedyne
w swej historii rzeczywiście wolne i demokratyczne wybory. Maschadow
zostaje prezydentem. Podczas inauguracji uśmiecha się z wysiłkiem.
Wie, że będzie trudno. Główny przegrany w tych wyborach
– Szamil Basajew – jest blady i zacina usta. Oddziały Basajewa są
liczne. Moskwa milczy. Maschadow wie, że to złowrogie milczenie.
Nie wie tylko, skąd przyjdzie zło i jak będzie wyglądało.
Zło przyszło zewsząd: ze strony rosyjskich służb specjalnych, ze
strony Basajewa, ze strony czeczeńskich, inguskich i dagestańskich
bandytów, ze strony moskiewskiej mafii. Świat się dowiedział, że
w Czeczenii ludzi porywają i mordują, co było prawdą, tyle że sprawcy
najgłośniejszych zbrodni okazywali się rosyjskimi agentami. Jak
choćby Arbi Barajew w wypadku Anglików i Nowozelandczyka, którym kazał odciąć głowy i zatknąć je w śnieg. Romantyzm walki o wolność
konał śmiercią medialną. O to chodziło.
Więcej na łamach wrześniowego numeru „Znaku”
Zamów numer
KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH, wieloletnia korespondentka polskich
mediów w Rosji, z wykształcenia prawnik. Autorka filmów dokumentalnych
o Czeczenii, w której od 1999 roku wielokrotnie bywała,
a także książki o współczesnej Rosji Pandrioszka (2000). Wkrótce ukaże
się zbiór reportaży Głową o mur Kremla. W 2005 roku czeczeńska
organizacja „Echo wojny” wraz z Amnesty International i Fundacją
Helsińską zgłosiły jej kandydaturę do pokojowej Nagrody Nobla.
POCZĄTEK STRONY |