|

DIAGNOZY
Rowerem z Krakowa do Monachium...
Papieskim szlakiem? (fragment)
ARKADIUSZ STEMPIN
A dlaczegoż by drogi rowerowej Benedykta nie
przerzucić do Polski i nie połączyć ze szlakiem
Jana Pawła, zamkniętym w formule tzw. pociągu
papieskiego? By w ten sposób związać ze sobą
bliskie sobie postacie obydwu papieży, które jako
duchowe spoiwo mogłyby zbliżyć ze sobą Polaków
i Niemców?
Dlaczegoż by nie wykorzystać tego niewytłumaczalnego
prezentu historii, jakim jest bliskość pontyfikatów Polaka i Niemca,
i nie rozszerzyć tym spirytualnym spoiwem owych ram dla bezpośrdnich
kontaktów polsko–niemieckich?
Oto właśnie z fanfarami, niezwykłymi jak na niemieckie możliwości
i tamtejszą niechęć do pompy, został otwarty szlak rowerowy
„Śladami Benedykta” (2005). Pod auspicjami niemieckiego episkopatu.
Droga – ha, nawet skrupulatni Niemcy nie mogą ustalić jej
długości i do dziś nie wiedzą, czy liczy 224 czy 248 km – łączy ze
sobą bawarskie miejscowości, na których piętno odcisnął Joseph
Ratzinger. A one na nim. Bo czyż dla turysty z plecakiem lub kręcącego
pedałami, owego mobilnego, sportowo-rekreacyjnego Niemca,
osoba Benedykta nie mogłaby być wzorem w licznych osobistych
wędrówkach życia?
Trete und bete – wejdź na szlak i pomódl się. Duchową nadbudowę
zapewnia mu święty Benedykt, który jako współtwórca europejskiego
życia zakonnego wywarł kolosalny wpływ na kulturowy pejzaż
Bawarii. „Terra Benedykta” nie ma być tylko turystyczną atrakcją,
lecz także drogą duchowego i sportowego fitnessu, uzupełnionego
zapierającym dech w piersi krajobrazem. Początek i koniec pętli znajduje
się przy papieskiej lipie, zasadzonej przez Jana Pawła II w obecności
kardynała Ratzingera w 1980 roku w Altötting, niemieckiej
Częstochowie. A potem już przemierza się papieski parkur. Marktl
am Inn – rodzinną miejscowość, Tittmoning – „miasto bocianów”,
w którym mieszkała rodzina Ratzingerów w latach 30., Traunstein,
gdzie Ratzinger spędził swoją młodość. W Hufschlag rowerowa pętla
pokrywa się z drogą ucznia Josepha do szkoły. Wagingsee, najcieplejsze
bawarskie jezioro, i bajkowe Chiemsee wplatają w bawarski
pejzaż czar przedalpejskiego krajobrazu. Miasteczko Wasseburg
– architektoniczna perełka leżąca na wodnej pętli – wyrywa na chwilę
z alpejskiej kontemplacji, przypominając o bawarskim rodowodzie
BMW. Szybko jednak benedyktyńskie klasztory w Stampil czy Gars
wprowadzają na powrót klimat idyllicznej wędrówki.
A dlaczegoż by drogi rowerowej Benedykta nie przerzucić do
Polski i nie połączyć ze szlakiem Jana Pawła, zamkniętym w formule
tzw. pociągu papieskiego? By w ten sposób związać ze sobą bliskie
sobie postacie obydwu papieży, które jako duchowe spoiwo mogłyby
zbliżyć ze sobą Polaków i Niemców? Dlaczego nie połączyć pierwszym
w dziejach polsko-niemieckim szlakiem rowerowym ich rodzinnych
miejscowości: Wadowic i Marktl am Inn, ich biskupich stolic:
Krakowa i Monachium, i leżących w pobliżu duchowych sanktuariów:
Częstochowy i Altötting. Stworzyć coś na miarę niemieckopolskiego
Camino de Santiago, które w wersji rowerowej istnieje od
roku 1992. I od owego pamiętnego roku z sukcesem odświeżyło stary
średniowieczny pielgrzymkowy szlak.
Czyż Kościół powszechny nie zapewnia uniwersalnego parasola,
pod którym urzeczywistnia się idea jednoczenia i pojednania? Skoro
liczne rzesze mobilnych Teutonów rok w rok pedałują po całej Europie,
to w nieodległej przyszłości mogłyby kręcić pedałami w kierunku
wschodnim. A czy polskie pokolenie JP II, choć nie tylko ono, nie poczułoby na szlaku do Monachium pielgrzymkowego sensu naznaczonego
współczesną mountainbike’ową formułą? Na tle chaotycznej,
ale wykluwającej się w Polsce kultury rowerowej. Dając
inspirację do budowy w Polsce ścieżek rowerowych, którym nie tylko
kardiolodzy, wierzący i niewierzący, przyklasnęliby z rozkoszą.
Na tak pojętej duchowej turystyce zyskałyby ponadto gminy leżące
wzdłuż pielgrzymkowego szlaku, gwarantując bazę noclegową i żywieniową,
od polany pod chmurką i sprzedaży mleka w chłopskiej
zagrodzie począwszy. Ramowa logistyka przedsięwzięcia ograniczałaby
się do wytyczenia, oznakowania i rozpropagowania papieskiego
szlaku, łącznie z wydaniem dwujęzycznego przewodnika – przy
pomocy obydwu MSZ-ów, z błogosławieństwem episkopatów i dzięki
aktywności zainteresowanych regionów.
Więcej na łamach czerwcowego numeru „Znaku”
Zamów numer
ARKADIUSZ STEMPIN, dr, historyk, politolog, pracuje na Albert-Ludwigs-
Universität Freiburg, wydał ostatnio dwujęzyczną pracę Deutschland
und Polen in schweren Zeiten 1934–1990 (Poznań 2004) oraz Das
Maximilian-Kolbe-Werk. Wegbereiter in der deutsch-polnischen
Aussöhnung (Paderborn-Zürich-Wien 2006).
POCZĄTEK STRONY |