Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MAJ 2007, NUMER 624

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

Nie dać Kościołowi umrzeć



Świeccy i problem naprawy Kościoła
(fragment)

Dyskusja z udziałem K. ABLEWICZ, M. BARDELA,

T. BARTOSIA, A. BOBKI, P. DARDZIŃSKIEGO,

T. GADACZA, J. GOWINA, M. GRABOWSKIEJ,

A. KAROŃ-OSTROWSKIEJ, E. KOT, D. KOTA,

D. KOZŁOWSKIEJ, ks. D. OKO, M. PIESKO,

J. PONIEWIERSKIEGO, J. SOSNOWSKIEGO,

Z. STAWROWSKIEGO, Z. STAWROWSKIEGO,

A. SZWEDA, K. TARNOWSKIEGO,

T. TERLIKOWSKIEGO, K. WOJTKOWSKIEJ

i A. WORKOWSKIEGO

Prezentujemy drugą, końcową, część dyskusji, która miała miejsce 3 marca tego roku w Łopusznej – tym razem poświęconą sposobom zaradzenia kryzysowi Kościoła w Polsce.

ANNA KAROŃ-OSTROWSKA: Mam wrażenie, że bardzo długo żyliśmy w czasie "powiewu Ducha Świętego" i że on się już nad nami zamknął. I jesteśmy teraz w momencie kryzysu i jakiejś pustki. Sprawa arcybiskupa Wielgusa pokazała, że w czasach komunizmu dokonała się dramatyczna deformacja sumień. Sprawa księdza Czajkowskiego pokazała, że być może ludzie, którzy poszli na współpracę, w ogóle nie mają doświadczenia zdrady. I to jest coś, przez co my, jako wspólnota Kościoła, razem z nimi musimy przejść.

Innym problemem jest pytanie o to, kim tak naprawdę jest pasterz. Przedziwne, że stajemy dziś wobec tego pytania, mając przez dwadzieścia parę lat takiego pasterza, jakim był Jan Paweł II. I jeśli w tej chwili stawiamy sobie pytania o wizję Kościoła, to znaczy, że w jakiś sposób – jak to się stało?! – zapomnieliśmy, nie dosłyszeliśmy, nie dosłuchaliśmy, nie odczytaliśmy tych wizji Kościoła, o których mówili nam i którym dawali świadectwo ks. Józef Tischner i Jan Paweł II. Co się stało z wizją Kościoła wspólnoty, Kościoła życia Ewangelią, Kościoła relacji Ja–Ty z Bogiem? Co takiego się stało, że przeżywamy tak dramatyczny kryzys, że zadajemy sobie tak podstawowe pytania?

Jako Kościół przeżywamy również wielki kryzys duchowy. Po śmierci Jana Pawła II to paru świeckich wpadło na pomysł, że chcemy się wspólnie modlić, razem przeżywać to bolesne wydarzenie, i zwołało ludzi na wielką mszę św. na plac Piłsudskiego. Natomiast teraz, w czasie oczekiwania na nowego biskupa, wspólnota Kościoła warszawskiego nie wygenerowała z siebie pragnienia modlitwy. Myśmy się pogubili wewnętrznie, zatraciliśmy jakiś podstawowy, „duchowy instynkt”. Nie ma w nas potrzeby wspólnotowej modlitwy, „omadlania” tych wszystkich problemów. Lamentujemy, narzekamy, gadamy, ale nawet jeśli jest w tym praca intelektualna, to zdecydowanie za mało w nas wysiłku duchowego.

KAROL TARNOWSKI: Coraz bardziej chyba doświadczamy w Kościele pewnego rodzaju upodmiotowienia ludu Bożego. To były właśnie te modlitwy po śmierci Jana Pawła II. Ostatni zaś spektakularny przykład tego upodmiotowienia świeckich zobaczyliśmy dzięki aktywności ludzi mediów zaangażowanych w rozwiązanie sprawy Wielgusa.

Przeciwstawianie wspólnoty hierarchii nie ma żadnego sensu. Musimy przecież respektować tradycję, która oczywiście się zmienia, ale te zmiany – delikatnie mówiąc – niezupełnie od nas zależą, więc, jak na razie, spekulacje wokół demokratyzacji struktur kościelnych wydają mi się zdecydowanie przedwczesne. Natomiast absolutnie zasadnicze jest to, o czym mówił Tomasz Terlikowski: praca nad własną odpowiedzialnością i nad kulturą sumienia, która wydaje mi się nieodłączna od kultury wolności.

Kościół w swoim nauczaniu domaga się wolności jako warunku życia. Tymczasem w faktycznym funkcjonowaniu Kościoła jako instytucji ten wymiar wolności został zagubiony. Wolność jest tu nieprzemyślana (względnie: teoretycznie zafałszowana), ale przede wszystkim jest ona zduszona w praktyce. Stawianie na sumienie to eo ipso stawianie na wolność. Trzeba wciąż przypominać, że „pierwszym miejscem” chrześcijanina – i w ogóle: pierwszym miejscem człowieka – jest jego własne sumienie. Sumienie wolne i autentyczne, to znaczy niezniekształcone przez rozmaite ideologiczne – w szerokim tego słowa znaczeniu – naciski. Człowiek jest przede wszystkim odpowiedzialny za kształtowanie wolności sumienia, a następnie – dawanie temu świadectwa. To absolutnie niezbędne: świadectwo wolności sumienia. Powinno ono prowadzić do otwartej dyskusji na temat rozmaitych problemów, które stoją dziś przed Kościołem, i to nie jest tylko kwestia lustracji czy struktur hierarchicznych, ale na przykład programu duszpasterskiego, duszpasterskiej wizji Kościoła.

Tyle razy mówiło się o Kościele w Polsce, że nie ma wizji duszpasterskiej. Rzecz jasna, w skład owej strategii duszpasterskiej powinno także wchodzić upodmiotowienie świeckich. O tym trzeba nieustannie mówić, a także dawać temu świadectwo indywidualne. Choćby nas wiele kosztowało, czy przeciwnie: bardzo nudziło, pójście po raz setny do biskupa czy proboszcza i powiedzenie mu o czymś, czym najprawdopodobniej zupełnie się nie przejmie – to jednak powinniśmy wciąż to robić. Iść do księdza po głupim kazaniu i wyrazić swoją opinię. Hierarchia musi czuć, że lud Boży żyje. Niezależnie od wszelkich zmian strukturalnych, które – miejmy nadzieję – nastąpią, każdy z nas jest w sumieniu zobowiązany do tego, żeby świadczyć o wolności i prawdzie. Od tego jest sumienie, żeby postępować w prawdzie i mówić prawdę po prostu.

ADAM WORKOWSKI: Mówimy o ludzie Bożym, że się upodmiotawia. Mam co do tego wątpliwości, ponieważ moim zdaniem to upodmiotowienie ma charakter „wydarzeniowy”. Wzrasta przy okazji ważnych wydarzeń, a potem zastyga. Ostatnie pobudzenia świadomości wiernych są bardziej symptomem zdarzeń kryzysowych niż trwałego upodmiotowienia. Mój pesymizm wynika z tego, że bolączki i postulaty wobec Kościoła pozostają takie same od dziesiątków lat. Ostatnio eksperymentowałem, pokazując znajomym zapisy dyskusji o Kościele sprzed lat 10, 20 czy 40. Czytałem fragmenty i pytałem ich, kiedy odbywała się dyskusja. Wielu sądziło, że słuchają rozmów nowych i świeżych.

Zastanawiam się, czy kryzys „zdeformowanego sumienia” jest pokłosiem komunizmu. Gdyby tak było, to zgodnie ze zdrowym rozsądkiem komunistyczna trucizna powinna na kolejne pokolenia działać coraz słabiej. Czasem mam podejrzenie, że w młodym Kościele – nietkniętym przez totalitaryzm – struktury zła wcale nie znikają. Czasem o wiele straszniej słuchać młodych księży niż biskupów starszego pokolenia.

I ostatnia wątpliwość dotycząca sumienia. Odwołujemy się do sumienia jako do ostatecznej instancji. Jednak jednostkowe sumienie nie może być zamknięte na wspólnotę i otaczający świat. Musimy ciągle pamiętać, że z czystym, niewzruszonym sumieniem chrześcijanie dokonywali rzeczy strasznych, za które teraz Kościół przeprasza Boga i ludzi.

TADEUSZ GADACZ: Zwracam uwagę, że kiedy mówimy „hierarchia”, myślimy: „władza”, „instytucja”, „posłuszeństwo”, „przymus”, „nakaz” itd. I trochę mi się przypomina to, co kiedyś dość dowcipnie opisał Tomasz Węcławski, że Pan Jezus w Wieczerniku mówi do apostołów „Ekscelencje, najdostojniejsi…”. Ciągle zapominamy o tym, że charyzmat jest służbą.

W zbiorze Paula Ricoeura Podług nadziei jest fragment poświęcony tzw. kłamstwu klerykalnemu. Polega ono na tym, że nie rozróżnia się rozmaitych pięter prawd. A przecież są prawdy dla danej religii istotne, kluczowe, bez których traci ona swoją tożsamość, i są sprawy zupełnie drugorzędne. Istota kłamstwa klerykalnego polega na tym, że się to wszystko zbija się w jednolitą masę, niepodatną na krytykę, dyskusję i rozmowę. Kończy się to taką oto przemową proboszcza: że ci wszyscy, którzy twierdzą, iż mur przy cmentarzu ma być z cegieł, a nie z pustaków, występują przeciwko Ojcu Świętemu, Trójcy Świętej i Ewangelii… To nie jest wspólnota – to kolektyw.

Więcej na łamach majowego numeru „Znaku”

Zamów numer


Przeczytaj fragment pierwszej części dyskusji

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.