|

TEMAT MIESIĄCA:
Porzuceni mistrzowie
Porzuceni mistrzowie
(fragment)
PAWEŁ TARANCZEWSKI
Choć cenię wiele płócien Malewicza, widzę banalność
ikony sztuki nowoczesnej, ikony nowej
religii ducha; czarny kwadrat i biały kwadrat
tchną nudą. Nie przekonuje mnie obraz, który
przemawia dopiero po zapoznaniu się z teorią, po
lekturze ogromnych komentarzy, której pamięć
ma towarzyszyć widzeniu dzieła.
Przed niemal półwiekiem „Znak” chciał naszym czasom mistrza
wskazać. Było to jeszcze za panowania przy ulicy Siennej pod numerem
piątym Hanny Malewskiej, czyli Panny Hani. O ile pamiętam,
zorganizowano na ten temat dyskusję. Mój głos, zatytułowany Duch
monastyczny, wydrukowany został w numerze 7–8(181–182) pod
pseudonimem Paweł Czeczot.
Postawione dziś przez „Znak” zadanie zdaje się przeciwne pierwszemu.
Mam wskazać mistrzów, których porzuciłem. Tym razem
mistrzów moich, a nie mistrzów naszych czasów.
Najpierw jednak muszę prowizorycznie odpowiedzieć na nasuwające
się pytania. No bo jeśli mam pisać o więzi zerwanej, muszę
wiedzieć najpierw, kto to mistrz, kto to uczeń i jaka więź ich łączy?
Mistrz to, po pierwsze, ktoś, kto jest doskonały w swoim fachu.
Jednak doskonałość jest wartością pozytywną, fach już nie. Stalin
był mistrzem manipulacji, zwodzenia i uwodzenia... Mam więc wskazać
kogoś, czyj fach i doskonałość w nim stoją po stronie dobra,
kogo jednak porzuciłem.
Po drugie, mistrz – abym mógł go porzucić – musi być mistrzem
dla mnie, musi być moim mistrzem. Wiem, że Kazimierz Twardowski
był mistrzem Izydory Dąmbskiej, ale nie moim. Nie mogłem go
więc jako mistrza porzucić.
Dalej: czym się od mistrza różnią, a w czym są doń podobni:
nauczyciel, profesor, pedagog, wychowawca? Tym pytaniem nie
będę się bardziej szczegółowo zajmował. Istotne jest tylko, że nauczyciel,
profesor, pedagog, wychowawca niekoniecznie są mistrzami,
choć nimi być mogą. Natomiast mistrz z konieczności jest także
nauczycielem, pedagogiem, wychowawcą – choć nie zawsze profesorem!
Mistrza wskazuje uczeń. To nie mistrz mianuje sam siebie, wybiera
go uczeń. Z jednym wyjątkiem: Jezusa z Nazaretu, który wyraźnie
stwierdził, że to nie uczniowie Go wybrali, ale On ich. Mimo
to wybrani, by stać się uczniami, musieli ów wybór przyjąć; czyli też
jakoś wybrali Jezusa na mistrza.
Co łączy mistrza z uczniem, ucznia z mistrzem? Relacja już na
pierwszy rzut oka nie jest symetryczna! Mistrz wpływa na ucznia.
Jak mistrz wpływa na ucznia? Co to takiego wpływ? Uczeń naśladuje
mistrza, idzie w jego ślady. Co to jest naśladowanie? Kiedy uczeń
naśladuje mistrza? Czy uczeń musi znać mistrza osobiście, aby go
naśladować?
Wpływ to, po pierwsze, formowanie, nadawanie formy uczniowi.
Uczeń wiąże się z formą mistrza, przybiera jego postać, formę-
-Gestalt. Poddając się w ten sposób wpływowi, uczeń partycypuje
w mistrzu. Po drugie, wpływ to wskazywanie drogi i celu, ku któremu
ona prowadzi. Ze strony ucznia korelatem formowania byłaby
emulatio, wlanie się do formy, przyjęcie formy proponowanej przez
mistrza. Odpowiednikiem wskazywania drogi byłoby naśladowanie.
Mam na myśli sens tego słowa taki, jaki ma ono w tytule książeczki
Tomasza à Kempis – O naśladowaniu Chrystusa.
Formowanie i uczestniczenie; wskazywanie drogi i naśladowanie...
Mają co najmniej dwa oblicza. Widać to na przykładzie majsterszuli
Matejki: jego uczniami byli zarówno ci, którzy przyjęli manierę
nauczyciela (a było ich wielu), jak Wyspiański oraz Malczewski.
Pierwsi pokornie kontynuowali – na różne sposoby – to, co zaczął
Matejko. Drudzy nie słuchali jego zaleceń: Malczewski nie podjął
zadanego mu przez mistrza tematu obrazu, który brzmiał – o ile pamiętam
– „Ludgarda duszona przez niewiasty służebne”, Wyspiański
zainteresował się symbolizmem Gauguina. Mimo to obaj de facto
podjęli ideę regulatywną jego twórczości: los i przeznaczenie narodu.
I jedni, i drudzy ulegali wpływowi i naśladowali Matejkę…
Więcej na łamach marcowego numeru "Znaku"
Zamów numer
PAWEŁ TARANCZEWSKI,
ur. 1940 r. w Krakowie, malarz i rysownik,
filozof, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Wydał m.in.
O płaszczyźnie obrazu (1992).
POCZĄTEK STRONY |