|

DIAGNOZY
Wenecja Wschodu i Rzym Północy,
czyli Stolice Południa na fali wznoszącej
(fragment)
KRZYSZTOF FOKT
Ważną cechą topograficzną Wrocławia jest jego
położenie na 12 wyspach z 220 mostami, uzupełnione
bezprecedensową w tej części Europy liczbą
założeń parkowych, w tym sześciu o powierzchni
przekraczającej 20 hektarów. Wielkim atutem
Krakowa jest natomiast, również wyjątkowa w skali
Polski, różnorodność jego struktury, na którą
składa się cały wachlarz dzielnic, zaś każda z nich
ma swój niepowtarzalny klimat, postać architektoniczną
i własne historie do opowiedzenia.
Wśród największych miast Polski jest kilka, które oprócz bycia
„miejscem płacy” dla tysięcy ludzi, stanowią magnes dla gości przybywających
na kontrakty, stypendia, staże, delegacje, dłuższe urlopy
czy choćby weekendowe wycieczki. W Polsce południowej takimi
szczególnymi miejscami są dawne królewskie grody – Kraków i Wrocław.
Przez większość XX wieku dość zaniedbywane, dziś obie Stolice
Południa nadrabiają zaległości i wracają do gry o najwyższe lokaty
wśród najchętniej odwiedzanych miast Polski i Europy Środkowej.
Kraków co roku bije o milion osób swój poprzedni rekord liczby
odwiedzających miasto turystów, a w niektórych rankingach popularności
wyprzedza Paryż i Barcelonę. O Wrocławiu jest ostatnio głośno ze względu na starania o organizację EXPO 2012, bezprecedensowy
napływ inwestycji i zeszłoroczną kampanię na Wyspach Brytyjskich,
mającą zachęcić polskich emigrantów do przyjazdu nad Odrę.
Oba ośrodki, choć podobnej wielkości, startują z zupełnie innych punktów.
Kraków nieprzerwanie od XI wieku jest duchową stolicą Polski
i ważnym ośrodkiem środkowoeuropejskim. Wrocław – niegdyś wspaniała
stolica śląska i pruska – został przejęty przez Polskę jako wielkie
gruzowisko i zbudowany od nowa (co na polu społecznym już się zakończyło,
na urbanistycznym zaś – ciągle trwa). Nie dziwi więc, że
w swoich kampaniach promocyjnych krakowianie odmieniają przez
wszystkie przypadki rzeczownik „tradycja”,
podczas gdy wrocławianie stawiają na młodość,
dynamizm i otwartość.
W Polsce oba ośrodki są na tak zakreślonych
polach bezkonkurencyjne – szkopuł jednak
w tym, że konkurencja odbywa się dziś
w skali świata. Z każdego miejsca w Europie
w odległości kilku godzin lotu znaleźć można sporo miast co najmniej
porównywalnych z naszymi Stolicami Południa. Przed Krakowem
i Wrocławiem staje więc pytanie, jak po nadrobieniu zaległości
i wyczerpaniu podstawowych rezerw nie przerwać dobrej
passy? Co wyeksponować, by utrzymać obecną popularność? Pytania
te wydają się mniej palące w przypadku wrocławian, zajętych
„inwestycyjną bieżączką” i przywracaniem miastu na różnych obszarach
rangi porównywalnej z przedwojenną. Skala inwestycji i zobowiązań
każe jednak osobom odpowiedzialnym za wizerunek
Wrocławia już dziś wybiegać w przyszłość, i to z zuchwałością działającą
drażniąco na warszawski rząd. Jak bowiem inaczej nazwać
równoczesne starania o prawo do organizacji tzw. „Małego EXPO”
i goszczenia części spotkań Mistrzostw Europy w piłce nożnej w roku
2012 oraz o lokalizację we Wrocławiu Europejskiego Instytutu
Technologicznego? Podobnego „mierzenia siły na zamiary” trudno
doszukiwać się w Krakowie, który jednak startuje z dużo wyższego
niż Wrocław pułapu.
W każdym bądź razie, warunkiem dalszego wzrostu atrakcyjności
tak Krakowa, jak i Wrocławia, jest umiejętne wykorzystanie już posiadanych przez nie walorów, przede wszystkim kulturowych, skoro
infrastruktura jest wciąż w budowie. Najważniejsze z tych walorów,
w subiektywnym wyborze, to: status ważnych ośrodków naukowo-
akademickich i kulturalnych, tradycje historyczne, kontakty
zagraniczne i formy urbanistyczne. O randze Krakowa i Wrocławia
jako ośrodków akademickich i naukowych stanowią przede wszystkim
uczelnie wyższe o wielkich tradycjach (UJ, UWr, AGH i PWr),
stale plasujące się ścisłej polskiej czołówce i pnące się mozolnie w rankingach
światowych. Obudowane są one gęstą siecią innych instytucji
naukowych oraz szkół niepublicznych, co daje Stolicom Południa
rangę ponadregionalną. Uczeni, absolwenci i studenci wywodzący
się spoza Dolnego Śląska i Małopolski, czy wręcz spoza granic RP
(by wspomnieć choćby program stypendialny Funduszu Królowej
Jadwigi przy UJ), z jednej strony, współtworzą niepowtarzalną atmosferę
obu miast, z drugiej zaś, stanowią sieć ich bezinteresownych
„ambasadorów”. Kraków i Wrocław z powodzeniem odcinają kupony
– przy czym stolica Dolnego Śląska wyraźnie postawiła na ścisłe
współdziałanie samorządu i uczelni wyższych, by wspomnieć choćby
niedawne wspólne wizyty robocze w zachodniej Ukrainie, Chinach
i Indiach.
Więcej na łamach marcowego numeru "Znaku"
Zamów numer
KRZYSZTOF FOKT,
Ślązak z polskiej części Górnych Łużyc, absolwent
historii i archeologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktorant
Uniwersytetu Wrocławskiego.
POCZĄTEK STRONY |